Ostrzygłam Canona na łyso. Skórę ma w fatalnym stanie. Odparzenia po dredach i kołtunach, zaognienia jakieś i olbrzymi łupież.
Pod tą pierwszą warstwą sklejonych odchodami włosów, które udało mi się obciąć nożyczkami, była druga warstwa trzymająca się skóry, nie dałam rady się tego pozbyć ani kąpielami ani obcinając nożyczkami. NIe wiem jak to możliwe, że psy z Józefowa są czyste a jest ich tam 700, a tu wyglądają jakby przez dwa lata tarzały się w oborniku.
Canon wygląda dziwnie, ale dzięki temu ostrzyżeniu skóra ma szansę dojść do ładu.
Caniuś leży ciągle na moich stopach, co jakieś 5-10 minut wstaje, kładzie mi głowę na kolanach i prosi o głaskanie. Słodki jest.
Zdjęcia jutro...