Tiger dodzwoniła się dzisiaj do mnie.
Wiatr zrzucił jej antenę od internetu i ciągle czeka na szanownych panów monterów. A telefon nie działa z powodu awarii anteny od telefonu... piękna polska rzeczywistość.
Misio czuje się coraz lepiej. Ciągle dostaje kroplówki i leki na mocznicę. Wczoraj pobrano mu krew i jeśli wyniki będą dobre, będzie mozna przeprowadzić operację oczu.
Podobno w klinice zaczyna się robić afera wokół Miska - stanowczo żądają żeby go zabrać. A NIE MA DOKĄD.
Tiger zbiera wszystkie faktury za leczenie i jak tylko się uda naprawić internet - sama wstawi je na wątku.
Dziwne bo ja skądinąd wiem że poszedł mail od jakiejś kobity co ma nieogrodzoną posesję. Opowiadałam o niej Maupia i się łapała za głowę, ale uznałam że Ada sama musi ją ocenić...
Yyyy, eeee, normalnie zrobiłam listę... ale taaaaaaaaaaaaaaaakąąąąaaaaa długą że wątek by zapchała!
A teraz skanera trza by nam, coby rozliczenia i fakturkę powstawiać.