Widziałam na wątku tych co odeszły... taka bida, najpierw ją ludzie na ulicy katowali, kopali, a potem w schronisku po cichutku odeszła...
Koszmarna niesprawiedliwość losu.
Nie wiem co jest grane, kupuję co miesiąc frontline dla wszystkich psów. Mimo to Mati wczoraj zrobił się jakiś niemrawy, a jak siknął na brązowo to już wiedziałam...
Niestety mój własny pies właśnie leży i walczy z babesziozą. Przepraszam ale na razie nie mam głowy, jak będzie wiadomo że Mati przeżyje będę mogła się zająć sunią.
Pan mieszka z 20 km ode mnie a ja nie mam auta, muszę to jakoś rozsądnie zorganizować.
Larwy są maleńkie, potem jest nimfa, a potem postać dorosła IMAGO. Tyle pamiętem ze studiów. A na Karolku siedziało coś małe bialusie, wyglądało jak tycia miniaturka kleszcza. Nie wiem która to forma rozwoju, ale i tak źle skończyło.
Ślicznotek uśmiecha się do ciotek!!!!
[IMG]http://images21.fotosik.pl/319/269b056fc23af764med.jpg[/IMG]
Buuuuuuuuuuziiiiiiiiii...
[IMG]http://images20.fotosik.pl/374/cad3cede607d2478med.jpg[/IMG]
Poszłam się myć.
Myję się, myję, a tu nagle KLESZCZ!!!!!!!!!!! Trochę już wgryziony. I TO KURCZĘ GDZIE!!!! Prawie w pachwinie, PRAWIE! Świnia podła niemyta, cham i zboczeniec!
To nie jest zdrowienie, on dopiero się pochorował dzisiaj... a jest twardy, nic nie dawał poznać że się źle czuje, dopiero jak siknął na brązowo to wpadłam w panikę.