Dzisiaj malowałam sobie futrkę Hammeritem, słyszę skrzek. A-ha! - myślę, Doriś coś nie pasuje. Patrzę a ona usiłuje wskoczyć na parapet i coś jej nie bardzo idzie, więc wisi zaczepiona pazurkami i tak sobie dynda skrzecząc... popatrzyłyśmy na siebie z przeciwległych stron szyby i Doris malowniczym ruchem osunęła się na podłogę.
I to jakieś jest dziwne, bo wczesniej jednym ruchem wskoczyła NA klatkę świnek, a klatka stoi wysoko!