Jeju jaką miałam koszmarną noc! Aż się Wam poskarżę...
Około 2 obudziło mnie łaskotanie - właczyłam lampkę, patrzę a po mojej ręce idzie kleszcz! No to go zdjęłam, zrobiłam mu krzywdę, zgasiłam światło... i już mnie całe cialo swędziało jak szalone. NIe mogłam zasnąć. Drapałam się ciągle. W końcu zasnęłam i obudziło mnie łaskotanie na szyi. Kolejny kleszcz!!!
Do rana znalazłam 5!!!! wszystkie na mnie.
Zmieniałam wieczorem pościel, więc to musiały być świeżutkie kleszcze prosto z łąki... psy zakroplone kropelkami i biedne kleszcze szukały innej ofiary...