Malizna chyba czytała wczoraj wątek, bo dzisiaj o 5 rano obudziło mnie cieeeeenkieee wycie. Bóg obdarzył ją niezwykle przenikliwym głosem który przenika przez wszelkie przeszkody, w tym ściany. Po kilkunastu sekundach dołączyła reszta psów, potem psy z kojców, mialam przeiękny koncert na wiele, wiele róznych głosów. Tylko te spod kołdry oszczędziły mi tej niezwykłej rozrywki.
Powtórka koncertu odbyła się o 6, ale tym razem udało mi się zdusić go w zarodku zanim poszła lawina...