Syćkie żyjom, ja też.
Rozdrapały siatkę w jednym miejscu i niektórzy wybrali się nad rzekę - na szczęście tylko dwóch było takich mądrych... na nieszczęście jeden z nich 2 dni po kastracji. Ale odłowiłam, zaprowadziłam do domu, zdjęcie z profilu i en face wywiesiłam na "tablicy przeklętych", poszłam naprawiać płot - na dole siatki przybiłam dechę.
Jakiś niedobry mamy naciąg do siatki i on chyba pęka :oops:
Wymyśliłam ogrodzenie z dech, grubych ładnych takich
Teraz szukam sponsora :evil_lol::diabloti: