Malizna to taki pocieszniak, że sobie nie wyobrażacie.
Lata po ogrodzie, ogon na grzbiet zadarty i węszy.
Polata tak 30 sekund, siada pod krzakiem porzeczki i usiłuje zeżreć liście. Liście się jakoś z gęby wymykają, to ją niezmienie wprost wkurza, jeszcze gwałtowniej je atakuje, one jeszcze gwałtowniej z gęby uciekają, kabaret! :evil_lol::loveu: