-
Posts
15551 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Neris
-
Przepraszam, ale ciągle nie jestem się w stanie pozbierać. Fakt, że lekarz tłumaczył że to badanie jest konieczne. W przeddzień badania reanimowałam Nemo który przestał wieczorem oddychać - dławił się jedzeniem które "wróciło" jakby parę minut po połknięciu. To było tak straszne doświadczenie, że w koncu zgodziłam się na badanie. Jeszcze przed kliniką podbiegł, osikał drzewka, to nie był umierający pies. On jeszcze miał żyć. I dostał jakieś znieczulenie kardiologiczne, które miało być bezpieczne. Przestał oddychać już w trakcie badania, reanimacja nic nie dała. A w przeddzień pierwszy raz od kiedy był u mnie poszczekiwał i merdał ogonem. Wyraźnie merdał do mnie. Pomyślałam że po tak dlugim czasie nareszcie nawiązaliśmy jakiś kontakt. Ciągle słyszę to jego zachrypnięte szczekanie. Nie mogę zrobumieć tego absurdu. Przecież powierzyłam go lekarzom.
-
Papką się dławi natychmiast, próbowałam. Jak mu się daje malutkie kawałeczki i czeka aż przełknie - jest ok. On sam nie trzyma głowy do góry - ja mu tak robię przy karmieniu i to daje jakiś efekt. Wg mnie albo "beknął" tym jedzeniem albo nie wiem co, wróciło ono na 100% do buzi bo ja pilnowałam czy połknął. Jakbym wyszła się kąpać a nie tylko siusiu to już by go nie było! Już miał oczy zasnute mgłą, to było koszmarne. I ciągle nie zaczynał oddychać :shake: A jak zobaczyłam że te wrednowate oczka znowu patrzą na mnie przytomnie to się potyczałam jak kretyn Trudno, nawodniłam go teraz glukozą podskórnie, jutro go biorę do weta i niech robią wszystko co konieczne, muszą znaleźć o co biega.
-
jamniczka miała być zabita bo się znudziła! - MA DOM!!!
Neris replied to morisowa's topic in Już w nowym domu
A czego ona płacze skoro ma Bazolka do przytulania? -
Jeden tylko :roll: ale to jest taki protest. Jeśli to rak wątroby to niestety nie ma dużo czasu
-
On ma serce mocno powiększone, ja się nie zgodziłam na głupiego jasia do badania. Dokładnie obejrzałam gardło i podniebienie jak w nim grzebałam - tam nie ma żadnej widocznej dziury, to zadrapanie musiało się już zagoić. To jest jakaś inna sprawa. Może jakaś perforacja tchawicy? ALE z drugiej strony kontrast się do tchawicy NIE przedostał!!!! Co tu robić, iśc do piątego weta? Chyba iść, ale do kogo??
-
Właśnie reanimowałam Nemo :-( Zachłysnął się malusieńkim kąskiem jedzenia, przestał oddychać, bałam się że jak mu zacznę paluchy pchać to koniec, wepchnę ten kawałek do oskrzeli ale próbować musiałam. Jadę jutro do innych wetów niech zobaczą co to jest bo ja tak nie dam rady, jutro muszę wyjść z domu do lekarza i będę musiała go zabrać i zostawić w lecznicy, nie mogę go zostawić na ani chwileczkę w domu samego... Boże jak ja sie przeraziłam, to było koszmarne. Może trzeba się zdecydować na tę operację skracania podniebienia? Ale czy on przezyje narkozę? Co robić ludzie, przecież on miał jeszcze długo i szczęśliwie żyć.
-
A czy wet powiedział, jaka była bezpośrednia przyczyna śmierci? Bo każdy ze srodków któego mozna użyć powoduje określone objawy, nie zagłebiam się w szczegóły bo rzeczywiście rózne osoby moggą to czytać...
-
jamniczka miała być zabita bo się znudziła! - MA DOM!!!
Neris replied to morisowa's topic in Już w nowym domu
Do końca listopada już bardzo niewiele czasu... -
W tej chwili to wygląda tak jakby miał zatkany nochal - nie wiem jak bardzo budowa czaszki psa rózni się u nas i u psów, ale dla mnie to wygląda jakby ten nochal powodował trudności w połykaniu bo trzeba na raz złapać oddech i połknąć jedzenie. Kiedy bylismy u weta oni od razu postawili na ciało obce w przełyku, no ale laryngoskopem udało się wyjąć tylko troszkę kłaków - tak jakby Nemo troszkę połknął przy "myciu". RTG z kontrastem też nic nie pokazało, zupełnie nic, a badanie po prostu obrzęk krtani i jakieś na niej zadrapanie, rankę (?). Czterech lekarzy (z "pierwszej" zmiany a potem z "drugiej") debatowało nad tymi rentgenami i wszyscy bez pomysłu, co się mogło stać. W każdym razie kontrast bez problemów dotarł do żołądka, więc łykać się da, tylko być może jest to bolesne albo nieprzyjemne. Rozgrzebałam kolejną paczkę mięsa - myślałam, że może są tam kawałeczki kości, ale nic nie ma. Jest tylko mięso, ale BYĆ MOŻE w którejś partiii był kawałeczek kości który skaleczył mu to podniebienie?? W tej sumie któą zapłaciłam wtedy były wszystkie leki na cały tydzień, więc na razie więcej kosztów nie ma, dzisiaj tylko dokupię ze 4 butle kroplówek ale to mała kwota. Do kolejnej kontroli mamy w czwartek na 15.
-
Rzeczywiście wygląda bidnie...
-
No to szukamy transportu do Wrocławia...
-
Wiem, że jest sporo dogomaniaczek, znam ich też kilka, ale nie mam namiarów na ten nowy domek, zaproponowałam pomoc w zorganizowaniu tej wizyty i mówiłam jeszcze przez telefon znowu...
-
Zagłodzona, katowana Nela znalazła expresowo dom!!! i to jaki:)
Neris replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
Rzeczywiście mam tu dobrą psią psycholog, ona ma duże doświadczenie z psami lękliwymi ale pewnie chciałaby przyjechać, poobserwować co się dzieje, poszłaby też z Wami na spacer. Sądzę, że wdrożyłaby też jednak jakieś leki. I pewnie by umarła widząc jak Nelka leci prosto pod auta. Może Nelka tak się teraz boi bo Jurek na nią nakrzyczał? -
Wygląda na to, że Dzidzia pojedzie do nowego domu do Wrocławia. Pani ma przygarniętego kundelka, który powinien się z Dzidzią dogadać. Zaproponowałam właścicielce Dzidzi zorganizowanie wizyty przedadopcyjnej, ale odnosi się do tego z rezerwą. Jakoś ta wielka liczba chętnych znikła jak się okazało że pies nie ma oka...
-
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Neris replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jakich wątków? Ja tylko swoje w sumie czytam już teraz. -
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Neris replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To powiedziała Millarca z Sopotu. A jakie romanse? Ja nic nie wiem? -
Nie pamiętam nic a nic, nic zupełnie. Połozył się na ziemi i trzeba go było nieść? To teraz bez smyczy na spacery chodzi i się całkiem dobrze nogi trzyma. Nemo żłopie wodę, chyba już lepiej mu idzie łykanie. A weci powiedzieli że to prawdziwy staruszek, nie tak jak się nam wydawało, że ma 6-7 lat, mówią że dycha na bank. Ale on mały to jeszcze sobie pozyje! Pokerku, dziękuję, wysyłam PM.