A ja nawet nie zaczynam rozmowy z mężem, bo boję, że się nie zgodzi - on mówi, że ja mam *******ca i robię z domu schronisko, a i tak wszystkim nie pomogę. Ja wiem, ale jak ktoś tu ma w podpisie, przynajmniej jeden zwierzak będzie szczęśliwy i zmieni się cały jego świat. Z drugiej strony nie chcę go stawiać przed faktem dokonanym - ktoś coś doradzi?