Po Mielcu włóczą się obecnie spore ilości bezpańskich psów i pewnie będzie afera, bo szczekają i gryzą się miedzy sobą. Szłam teraz ze swoim na spacer i próbowałam znaleźć, gdzie te psy śpią, ale nic z tego. Jest tam jedna suczka, cały czas molestowana, pewnie w ciąży, chyba miała cieczkę, bo nawet mój kastrat objawił zainteresowanie. Niezbyt ufna, próbowałam ją przekupić jedzeniem, nie bardzo, ale nie agresywna, raczej wycofana. Sprawia wrażenie przerażonej - więc chciałabym ją złapać,wysterylizować i szukać domu. Ale jak złapać psa, który nie da do siebie podejść i nie interesuje go jedzonko? Czy powinnam zawiadomić schronisko? jeden z tych psów ma na pewno właścicieli, ale całymi dniami się włóczy. jeden, duży, hienkowaty włóczy się tak od paru lat, więc pewnie jest czyjś, bo jakby przetrwał zimę? Inne to nijakie kundelki, pewnie wyrzucone w wakacje. Jak im pomóc?