-
Posts
387 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by gosia.marta
-
ej, masz racje, w ogole o tym nie pomyslalysmy, ze tutejszy transport tez do Pl moze pojechac!! dzieki, to by bla zajebista opcja. zaraz bede czytac, co tam jest na ich stronach.
-
no, ale jesli po wsciekliznie 3 tyg przed podroza lotnicza, to kaplica.
-
[quote name='karjo2']To dalej popytam, kiedy traci futer ostatecznie dach nad glowa? Czy przynajmniej mozna go oglaszac przez to cuda od rotkow: [URL]http://www.google.co.uk/#hl=en&source=hp&q=rottweiler+rescue&meta=&aq=2s&oq=rotweiler&fp=caecf1d2e42d593[/URL][/QUOTE] taaa, dzwonilysmy tam... kolejki, kolejki, w jedym rescue jestem zapisana na liste jako 21. kiedy traci dach nad glowa? szczerze? powinnam go wyeksmitowac jutro, ale wiem, ze sie nie da. 6 jade do Polski, ewentualnie Goś może z nim mieszkac u mnie w domu, wracam 19 i on tu juz wtedy nie moze byc. wiem, ze to brzmi dziwacznie, zaraz Ci wysle pw to wyjasnie, bo nie chce o naszych osobisto-lokalowych klopotach rozpisywac sie publicznie.
-
tak, tak, normalny samochod transportowy bralysmy pod uwage, to duzo lepsze wyjscie, ale z tego co wiemy, to firma ktora miala psi klatkobus (z ktora ja przyjechalam) juz nie istnieje, a firma, z ktora przyjechala Goś, transportuje psy na siedzeniu pomiedzy innymi pasazerami. jako odpowedzialne obywatelki ustalilysmy, ze zadna z nas tak z Brunem nie pojedzie, z powodow opisanych powyzej.
-
ale to nie jest smieszne, bo pies z nami juz nie jest taki bezpieczny, bo nie mozemy go dluzej miec... i widzisz, my nie jestesmy glupie, gdybysmy uwazaly, ze jest niebezpieczny i nieadopcyjny, to bysmy go uspily, ale nie jest. w zyciu bym nie wpakowala go na 10-letnie dozywocie w kennelu. ale dla tego psa jest gdzies na swiecie wlasciwy czlowiek, tylko nie wiemy, jak do niego dotrzec...
-
[quote name='karjo2']No bo jakby dyplomatycznie to powiedziec, w wiekszosci krajow zachodnich psy z jakimkolwiek zachowaniem agresywnym do czlowieka sa eliminowane. By nie skazywac ich na dozgonne siedzenie w kojcu i nie ponosic odpowiedzialnosci za ewentualny atak. Tylko w wypadku wsparcia finansowego, zainteresowania opiekuna (lokum, nadzor) mozna z takim psem pracowac, probowac wyprowadzic na prosta. Tak, jak ktos wspomnial, jest koszmarnie duzo oddawanych zwierzat, schrony sa pelne - dlatego ratuja sie eutanazja, dt z rescue sa pelne, z lista oczekujacych wlacznie. Stad tez takie odpowiedzDurne pytanie, ale zadam, szly zapytania w obrebie Londka, czy dalej gdzies?[/QUOTE] ale widzisz, gubi nas nasza 'fachowosc' - bo gdybym poszla do rescue, o ktorym wiem, ze nie usypia, i zostawila psa pod brama, albo wypila flaszke przed wejsciem i zrobila karczemna awanture, ze musza go ode mnie wziac, i nic bym o jego zachowaniu nie powiedziala, to by wzieli. a ze my uprzejmie i elegancko, to wiedza, ze z nami i pies bezpieczny, i spoleczenstwo, bo byla komu nie oddamy...
-
[quote name='karjo2'] Durne pytanie, ale zadam, szly zapytania w obrebie Londka, czy dalej gdzies?[/QUOTE] dalej, dalej, do Liverpoolu doszlam z rottkowymi recues, Szkocje sobie darowalam. male schroniska w Kent i Sussex.
-
kliknij 2 razy na edytuj, mi tak dziala
-
ha ha, dogo wycina auomatycznie brzydkie slowa!!
-
[quote name='karjo2'] Transport, to wlasciwie zakonczenie, najpierw niech sie dogra tymczas, gdzie ma futrzak trafic. [/QUOTE] widzisz, nie chcialybysmy stracic szansy, ze ktos akurat za kilka dni na przyklad jedzie do PL i chcialby zabrac Bruna, sad ta akcja wysylkowa dzisiaj. ale to juz byc moze jest niekatulne i tak, bo moj TZ (Anglik, ale w pierwszym pokoleniu, wiec ma pare zwojow mozgowych wiecej ;) ) powiedzial, ze zaplaci za przelot Bruna samolotem. ok, wiem, ze z tego sie robi korowod kolejnych problemow, dodam, ze ja nigdy psa samolotem nie przewozilam, boje sie tego, wraca problem klatki, ale dostanie glupiego jasia i tyle, jak nie bedzie wyjscia. sek w tym, ze jak juz wspomnialam wczesniej, my NIE MOZEMY go trzymac w naszych domach, wiec to wszystko sie musi odbyc szybko. a na dodatek ja i moj TZ lecimy 6 stycznia do Polski na 2 tyg. gdybysmy wzieli Bruna ze soba, to moglibysmy to ogarnac tez w Polsce na poczatku, hotel i tak dalej. wiecie co, jak tak teraz to pisze (moze dlatego, ze jestem bardziej pisata niz gadata i jak pisze to mysle, a jak mowie to niekoniecznie), to zaczyna mi sie wydawac, ze to kuriozalny pomysl. nie mowie, ze sie nie da, ale po drodze jest tyle ***** mozliwosci potkniecia i czas tak krotki za zorganizowanie tego, ze... no, nie wiem. moze lepiej szantazowac emocjonalnie tych pare rescues tutaj, ktore nam zostaly...
-
ok, czyli sie nie klocimy? :) bo ja naprawde nie chce, i pomagam albo z glowa, albo wcale, i przepraszam, ze sie unioslam, ale jestem psychicznie wykonczona ta sytuacja. tak jak napisaly dziewczyny, wzielysmy psa z ulicy, tak jakbysmy wziely w Polsce, od goscia, ktory zaczepial ludzi, czy ktos by nie wzial psa, bo on sie go musi pozbyc go juz dzis, bo inaczej go wyeksmituja z mieszkania nastepnego dnia(!!!). no i tak sie zlozylo, ze to rottek, a nie jamnik, kurde. wykastrowalymy go, zeby wyelimnowac zainteresowanie podstepnych rozmnazaczy, zaszczepilymy i zaczipowalysmy i obdzwonilysmy prawie wszystkie miejsca (te, co znalazlysmy pozniej, bede jeszcze obdzwaniac jutro), ktore na stronach internetowych maja napisane, ze pomagaja ludziom i psom w takich sytuacjach. no ale widzisz - poniewaz nie ukrywam niczego, bo tak jak Ty uwazam, ze to niepowazne, to w odpowiedzi dostaje wylacznie uprzejme i zawoalowane 'nie' z podziekowaniami, jakie to jestesmy wspaniale i niezwykle, ze uratowalysmy Bruna. w dupe sobie moga wsadzic te podziekowania, slowo daje. eee, no i zgubilam watek...
-
aha, przyszla Goś i wszystko napisala ;PPPP uprzejmie, bo to miła dziewczyna i ma cierpliwość do dyskusji na forach. a ja i Emigrantka to zadymiary :P
-
aha, i nie zamierzam Bruna nikomu 'podrzucac' - jak widzisz, opisuje go bardzo uczciwie, bez koloryzowania, wiec nie sugeruj mi [I]'tych "niegroznych" jazgotow, ktore nigdy nikomu nic nie zrobily, wiecznie biegajacych bez opieki, od ich bezmyslnych opiekunow'' [/I]i badz uprzejma mnie nie oceniac, bo mnie nie znasz. nie dalas mi nawet dokonczyc, mimo, ze napisalam 'cdn' na koncu mojego postu. napisalam rowniez na poczatku, ze bedzie prosto z mostu i bez ozdobnikow, bo padam na pysk, ale widze, ze na watku 'Anglia' trzeba sie wypowiadac pieknie, okragle i uprzejmie, bo niektorzy tutaj pewnie sa juz bardziej angielscy niz krolowa. if anyone requires translation into English, please let me know as well. Bruno wrocil do mnie dzisiaj, wiec nie zdazylam sie skontaktowac z osobami, z ktorymi bym chciala (mam na mysli rottkowych specjalistow z dogo i Fundacje Rottka), ale oczywiscie nie zamierzam go targac przez pol Europy jesli jakas sensowna polska organizacja nie zgodzi sie wziac go pod swoje skrzydla ZNAJAC WSZYSTKIE FAKTY NA JEGO TEMAT.
-
Emigrantka, dziekuje. Karjo, nie szukamy przypadkowego transportu. oczywiscie ktoras z nas by z Brunem pojechala, chyba nie wyobrazasz sobie, ze poslalabym psa z obcymi ludzmi samego. ale jakos trzeba szukac, od czegos zaczac, bo jak uwazasz? mam siedziec z zalozonymi rekami z psem, ktorego nie moge zatrzymac z kilku powodow (m.in. dlatego, ze mam swoja trudna onke, znacznie bardziej problematyczna od Bruna, i niedlugo wracam do bloku w centrum Wawy) i wychwalac Anglikow, ze tacy przezorni i w ogole? i co potem? moze masz ochote sie ze mna przejechac do Battersea uspic Bruna? potrzymac za lapke psa, ktory cie lize po twarzy i pozwala ze soba zrobic wszystko? bo jesli cie plubi, tak jak polubil tego Billa, ktory go musial oddac, to tak bedzie. myslisz, ze nie biore tego pod uwage? ze tak moze byc? ze bede musiala uspic psa, ktorego pokochalam, nie dlatego, ze naprawde cos z nim jest nie tak, ale dlatego, ze najzwyczajniej nikt odpowiedzialny go nie chce? i nie, ani mi w glowie krytykowac Billa, ze podszedl do niego zle, bo tak nie bylo, to zajebisty facet i mam nadzieje, ze wkrotce wezmie sobie psa, po prostu Bruno jest nie dla niego ze wzgledu na syna i tyle. moze Ty ucieklas z Polski, ja tez przed przyjazdem tutaj myslalam, ze UK to kraj psiarzy, ale teraz z niecierpliwoscia odliczam dni do powrotu do domu.
-
ok, to ja sie teraz w koncu odezwe, mam teraz Bruna u siebie. z gory przepraszam, jesli bede brzmiec malo przyjemnie, ale jestem dzisiaj wykonczona i nie mam sily na nic poza konkretami, a poza tym nie cierpie tego cholernego kraju (UK) i hipokryzji jego mieszkancow. zatem w punktach: 1/ nie ma czegos takiego jak platne tymczasy w UK, nie ma czegos takiego jak dogomania, jak rowniez nie ma czegos takiego jak spontaniczny ruch spoleczny ludzi o wielkich sercach - wszystko odbywa sie poprzez formalne rescues (duze jak Battersea, RSPCA czy Blue Cross) i mniejsze breed rescues albo takie ogolne zwierzakowe skromne charities. 2/ skontaktowalam sie z wszystkimi, z ktorymi sie dalo i mialo to sens - nikt sie nie zgadza na przyjecie rottweilera, ktory warczy na obcych - jak wspomnialam, Anglicy to hipokryci, wiec te rescues, ktore maja non destruction policy nie przyjmuja takich psow, zeby nie miec klopotow z tymi, ktore jednak moze kiedys trzeba byloby uspic. te duze znane organizacje uspia go na pewno (bardzo prosze, nie piszcie, ze 'moze nie uspia' - pracowalam w Battersea, wiec wiem, ze tam umiera 10-15 psow dziennie, wiekszosc zdrowych i znacznie mniej problemowych niz Bruno, choc i tak uwazam, ze on problemowy nie jest). 3/ nie ma sieci prywatnych tymczasow, ale sa hotele - tyle, ze doba kosztuje 10-15 funtow dla psa wielkosci rottka, a na to nas nie stac. i, jak wspomnialam wyzej, nie ma ruchow spolecznych, ktore nam pomoga zebrac deklaracje. 4/ wyadoptowalysmy go raz do bardzo fajnego faceta - Bruno dzis wrocil, bo warczal na jego syna (i na siostre, i na kolege... ale to syn jest glownym problemem). facet byl prawie idealny (bylby idealny, gdyby nie mial dzieci, choc syn jest nastolatkiem i z nim nie mieszka) - mial swietny kontakt z Brunem i w ogole wszystko super, ale... nie bedzie ryzykowal, ze cos sie stanie, bo przeciez nie zna Bruna (my tez tak w 100% nie), a jakby mial go utrzymac sila, no to nie utrzyma (rozumiem, bo ja tez nie potrafie). siostra kolesia straszyla wezwaniem policji, wiec choc nie watpie, ze angielska policja i tak by nie przyjechala do warczacego psa, to bardzo dziekuje za taka sytuacje - zaczipowalam Bruna na siebie i w swietle prawa to moj pies, wiec bardzo dziekuje za to, zeby kogos ugryzl. 5/ Bruno jest swietnym psem dla wlasciwej osoby, ale nie jestesmy w stanie takiej osoby tutaj same znalezc, a zadne rescue (w tym te rottkowe) nie zgadza sie go wziac, bo maja listy oczekiwania dlugie na kilka miesiecy. 6/ jesli doczytaliscie dotad, to na pewno macie ten sam swietny pomysl, ktory mysmy mialy: rescue go wyadoptowuje, a on poki co jest z nami na dt. dupa - tutaj nikt nie wezmie odpowiedzialnosci za psa, jesli tenze pies nie jest pod bezposrednia opieka rescue (w kennelu, albo 'doswiadczonych w rasie' dt u wolontariuszy tegoz rescue), a jak napisalam wczesniej nikt nie ma miejsc. catch 22. 7/ do tego konczy nam sie czas, kiedy Bruno moze byc u nas na dt. na ten temat sie nie bede rozpisywac, bo to zawile i prywatne sprawy, ale tak jak jestesmy 3 (ja, Gos i Emigrantka), tak zadna z nas z roznych powodow nie moze go w domu miec. wlasciwie mozna powiedziec, ze czas juz sie skonczyl, teraz Bruno jest juz na 'pozyczonym' czasie... tyle o Anglii. jesli chodzi o Polske, to: 8/ tak, wiem, ze zapsiona i chujowa sytuacja w Polsce jest, ale jest dogo, sa hoteliki i platne tymczasy, sa rozne organizacje, znacznie bardziej pomocne (Anglicy zarzygaja cie swoja uprzejmoscia, ale po polgodzinnej konwersacji odpowiedz jest i tak 'nie', jak w Polsce ci ktos ma odmowic, to przynajmniej zrobi to szybko...) 9/ rottki nie maja w Polsce najlepszej prasy, ludzie tez sa rozni, ale pies, ktory smie warczec albo nie lubi dzieci, nie jest automatycznie skazany na smierc. cdn, musze sie przesiasc do drugiego kompa.
-
Cudowna sunia Lenka juz w swoim wspanialym domu !!!!!!!!
gosia.marta replied to Szarotka's topic in Już w nowym domu
ajjj, jakie dobre wiesci!!! trzymam kciuki za Lenke i wszystkie inne psiaki, bo mam wrazenie, ze wszystkie, na ktorych watki zagladam predzej czy pozniej i tak trafaiaj do Alinki :D -
hej, wesołych świąt wszystkim!!! ja tu właśnie weszłam, żeby zobaczyć co u Czarusia i powiedzieć, że skoro mój tymczasowicz Bruno znalazł domek (jakie wspaniałe święta!), to zgodnie z wcześniejszą obietnicą podrzucę coś Czarusiowi... ale widzę, że chłopak uzbierał MASĘ kasy, jak rzadko!!! czy cioteczki się nie pogniewają, jeśli w takim razie moją skromną świąteczną wpłatę przeznaczę na inną bidę? bo nie wszyscy mają tyle szczęścia co Cezarek...
-
8 szczeniąt wszystkie juz w domach stalych
gosia.marta replied to Kostek's topic in Już w nowym domu
ha, zobacz jaka mam sygnaturke piekna - w koncu mi kolezanka informatyczka pokazala palcem co i jak kliknac, zeby dzialalo i w koncu kumam jak linkowac bannerki, yupi! szczyle, zmykac szybko do domu!! tak jak nasz rottek Bruno, ktorego dzisiaj zawiozlysmy do nowego domku, do baaaardzo fajnego pana - obydwaj dostali piekny prezent na swieta :) -
hej hej, ja też jestem, niestety równie daleko, co Emigrantka, ale wieczorem porozgłaszam Kombiego trochę i pozapraszam ludzi na wątek, może się trochę rotkomaniaków zbierze ;) a ja nie chcę zapeszać, ale chyba dostałam najpiękniejszy prezent na święta - jutro rano razem z Emigrantką wieziemy Bruna do nowego domku!!!
-
Cudowna sunia Lenka juz w swoim wspanialym domu !!!!!!!!
gosia.marta replied to Szarotka's topic in Już w nowym domu
Emigrantka, ja mam numer konta Natalii, poradze sobie :D -
Demi i Cynia już w nowych, wspaniałych domkach!! DZIĘKUJEMY!!
gosia.marta replied to natalijo's topic in Już w nowym domu
[quote name='***kas'] szkoda tylko, ze nie mamy rezerwacji kilku pierwszych postów, co by nowe foty i informacje na bieżąco były zaraz na początku. [/QUOTE] aaaa, to wreszcie rozumiem, dlaczego ludzie zaklepuja takie puste posty w niektorych watkach na poczatku, nie wpadlam na to ;) -
Demi i Cynia już w nowych, wspaniałych domkach!! DZIĘKUJEMY!!
gosia.marta replied to natalijo's topic in Już w nowym domu
[quote name='natalijo']Dziękuję kochana! Chociaż przez Ciebie muszę znów lecieć na pierwszą stronę, a już mi się trochę znudziła ;) Ale dobra, dobra zrobię to dla Ciebie ;);)[/QUOTE] :loveu::loveu::loveu: -
Demi i Cynia już w nowych, wspaniałych domkach!! DZIĘKUJEMY!!
gosia.marta replied to natalijo's topic in Już w nowym domu
no dobra, jak już taki się tu porządek zrobił i natalijo trzyma kasę, to ja się dołożę z malutką miesięczną deklaracją na Demi - 10 zł miesięcznie. już przelane. wystraszone owczarkowate uszatki zawsze mogą na mnie liczyć - sorry, że się nie odzywałam wcześniej. czytałam wątek od dawna i czekałam, czy to się jakoś ogarnie, bo choć nie mam absolutnie nic do Ninki, to nie daję pieniędzy ludziom, co do których nie jestem pewna na 100%, że je dobrze wykorzystają. a jak ktoś tam wcześniej napisał - do każdego psa potrzebującego pomocy doczepiony jest jakiś człowiek ;) ale teraz już wierzę, że uszatkom się uda w życiu!!! -
[quote name='Kinia1984']niestety deklaracji stalej nie dam bo jarek i leszek tez jeszcze nie maja wszystkich deklaracji i sama mysle co to bedzie, ale jednorazowo moge dac 50 zł...[/QUOTE] ha ha Jarek i Leszek, któż im dał takie wdzięczne imiona ;P mam nadzieję, że psiaki ładniejsze i mądrzejsze niż ci, po których imiona dostali... hihi
-
8 szczeniąt wszystkie juz w domach stalych
gosia.marta replied to Kostek's topic in Już w nowym domu
Kostek chyba w pracy teraz, z tego co wiem, to ona pracuje na drugą zmianę...