Oktawia,
z tymi bzdurami chodziło mi przede wszystkim o tytuł wątku i cały klimat: halo, halo, potrzebny dom dla pieska, który ma przed sobą najwyżej kilka miesięcy życia.
masz rację, że to jest trudna adopcja, dla kogoś, kto wie, na co się decyduje, zdaje sobie sprawę, że Stasio to nie jest pies, którego można wziąć ze sobą na wakacje czy gdziekolwiek indziej, to jest pies, który musi często wychodzić na spacer a najlepiej mieskać w domu z ogrodem, bo jak sama zauważyłaś kilka spacerów w ciągu dnia to za mało etc.
ale najważniejszą rzeczą jest, żeby nie pisać nadinterpretacji, a taką niewątpliwie jest sugestia, że Stasio ma niewiele życia przed sobą. możliwe.
ale możliwe też, że przeżyje jeszcze kilka lat.
a teraz wyobraź sobie, że ktoś, święcie przekonany, że Stasio naprawdę stoi nad grobem, postanawia zapewnić mu dom na koniec życia wiedząc, że za rok na przykład wyjeżdża na stałe zagranicę. albo coś w tym stylu. a tu się okazuje, że Staś, będąc w kochającym domu wcale na tamten świat się nie spieszy i ani mu w głowie umierać za trzy miesiące.
ja po prostu uważam, że rzetelna informacja jest dużo cenniejsza od biadolenia, jakie powszechnie uskuteczniane jest na dogomanii.
strasznie mnie irytuje ta poetyka wszechogarniającego nieszczęścia i wylewania łez zamiast informowania. ale prawie nigdy się nie odzywam, bo przecież nie znam tych psów i ich spraw.
a Stasia znam.
i w imieniu osób z Azylu i pracowników Kliniki bardzo proszę o zaprzestanie biadolenia.
Stasiowi potrzebny jest DOM. jeśli ktoś zna taki dom, w którym Stasio byłby mile widziany i kochany, to niech szybciutko daje znać.
to jest oczywiście schorowany i żałośnie wyglądający pies, ale nie ma tak źle, jak wynika z tego wątku. w przeciwieństwie do większości psów w beznadziejnych polskich schroniskach ma swój własny boks, w którym jest ciepło, zawsze pełną miskę z wodą i wystarczająco jedzenia. oraz trzy spacery dziennie i ludzi, którzy go lubią (choć oczywiście nie zastąpią mu osobistego człowieka). a do tego ma jeszcze pod nosem dobrą opiekę weterynaryjną.
naprawdę - są gorsze i bardziej beznadziejne przypadki.
jeśli chodzi o telefon - pytanie nie było atakiem, po prostu nie znam tego numeru. myślę, że o Stasia najlepiej dowiadywać się w Azylu, konkretnie u Ewy Pikulskiej (kontakt na stronie http://www.psianiol.org.pl )
jeśli chodzi o zdjęcia -
ja w Azylu jestem zazwyczaj wieczorem, jutro będę rano, ale tylko na chwilę, żeby dowieźć jedzenie dla psów. na spacerach będę w piątek wieczorem.
Ewy w najbliższym czasie nie będzie - musi teraz ograniać swoje prywatne sprawy. Ale więcej zdjęć Stasia jest u różnych osób. ja sama mam parę, ale niestety nie są zbyt wyraźne, bo nie miał mi go kto potrzymać i się strasznie kręcił. ale lubię je, bo Stasio na nich zabawnie wygląda. zaraz wrzucę kilka.