-
Posts
387 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by gosia.marta
-
pieeeekne zdjecia!! najlepszy rudy, co sie wyprowadza :D i Zara jako najprawdziwszy wilk!!
-
ale pieeekne zdjecia!! Lajka galerii nie ma, a sie tu i tam zalapuje :)
-
o matko, jakież tu newsy! IWAN JEST PRZEPIĘKNY!!! Wygląda jak moja Łajka, tylko czarny, no i sporo większy, ale z pysia taki sam zupełnie :D już się nie mogę doczekać, kiedy go poznam!! natomiast nowy plan przyjazdu trochę dziwny jest, bo chyba plan był taki, że jak jedziecie razem autem, to taniej jest, no i w ogóle raźniej i bezpieczniej... hmmm... ale ja tam nie wiem, Adam to moim zdaniem święty człowiek jest :diabloti: a jeśli chodzi o prawko, to przecież ruska ruletka jest, umiesz jeździć, więc nie masz co się martwić na zapas, będziesz się martwić jak oblejesz dopiero... :evil_lol:
-
nie no, oczywiscie, zgadzam sie w 100%, nie wyobrazam sobie, ze ktos nie rozumie NIC i znajduje jakas prace, jakakolwiek. ale Ania akurat napisala, ze z mowieniem sobie jako tako daje rade, a w piekarni nikt jej nic pisac nie kaze za bardzo. ale wlasnie mi sie przypomniala historia, ktora kilka lat temu opowiadal mi kolega. pracowal na budowie z Chinczykami. on po angielsku mowi bardzo dobrze, oni jak sie okazalo wcale. do tego stopnia, ze nie byl w stanie sie z nimi skomunikowac nawet na temat tego, jak sie nazywaja. na wszystko opowiadali "OK". w koncu probowal pokazywac na siebie i mowic: "Me, Simon. And you?", ale odpowiedz byla i tak "OK, OK". nie byl ich supervisorem, nie pracowal nawet kolo nich, wiec nie udalo mi sie dowiedziec, jak komukolwiek udawalo sie wytlumaczyc im, co w tej chwili maja robic. moze zarzadzal nimi jakis mowiacy po angielsku Chinczyk, nie wiem. natomiast moj drugi kolega na studiach przyjechal do Londynu pracowac na budowie. mial 21 lat i w zyciu nie przepracowal wtedy ani jednego dnia, ani fizycznie, ani nijak. no i jakis polski szef budowlancow wzial go do swojej ekipy, bo mial oczywiscie niskie stawki. cala ekipa skladala sie z takich studentow "dwie lewe rece". i przez wakacje zrobili gruntowny remont domu. tak sie czasem zastanawiam, czy ten dom jeszcze stoi... i w ogole jak to sie dzieje, ze ten kraj tak dobrze funkcjonuje z takimi fachowcami we wszelakich dziedzinach ? :D
-
ale wiecie co, z takich zyciowych obserwacji, to widze, ze ludziom, ktorzy sie nie boja i ida do przodu z podniesiona glowa, zazwyczaj sie tu w UK udaje. ja tak nie potrafie, caly czas czuje, ze bycie cudzoziemcem to jakis rodzaj uposledzenia (nie mowie, ze wszyscy sie powinni tak czuc, ale ja sie tak czuje), ale np. mam kolezanke, ktora ma swietne doswiadczenie zawodowe (reporter i producent telewizyjny), ale po angielsku mowi tak sobie. teraz juz lepiej, ale kiedy tu przyjechala, to wtykala blad w kazde zdanie mowione, o pisanym nie wspominajac. ale nawet taka mysl jej w glowie nie postala, zeby szukac pracy w innej branzy niz telewizja. i uderzyla od razu do najwiekszych stacji. pierwsza jej praca to byl Disney, w tej chwili jest w drugim etapie rekrutacji do BBC. bez zadnych znajomosci, slowo honoru. z angielskim, ktory - jak na dziennikarza - pozostawia wiele do zyczenia. Anglicy sa zajebiscie tolerancyjni, jesli chodzi o kaleczenie ich jezyka. od prawie trzech lat nie potrafie sie temu nadziwic, swoja droga... ech.
-
Sylwia-Kora: ja sie zglaszam, finansowo i zawodowo mnie akurat bylo duzo lepiej w PL! nie zaluje, bo przyjechalam tu do mojej milosci, wiec ogolnie rzecz biorac jestem szczesliwsza, ale fakt faktem, ze nigdy w zyciu tak kazdego grosza nie liczylam jak tutaj. ale akurat moze specyficzna sytuacja zawodowo-mieszkaniowa to spowodowala. po prostu mialam dobra prace, ktorej - niezaleznie od tego jak dobrze znam angielski - nie bede mogla wykonywac tutaj, bo nie jestem native, a trzeba byc, zeby byc prasowym dziennikarzem czy ksiazkowym redaktorem :( dzieci nie mam, wiec temat szkoly etc. jest mi zupelnie obcy, za to mam psa z problemami psychicznymi, wiec jakies podnajmowanie pokojow z obcymi ludzmi nie wchodzilo nigdy w gre... ale nie ma co sie zalic, trzeba trzymac kciuki za Anie i wspierac tych, co zyciowe plany chca dopasowac do swojego psa :D bo niestety ci, co psa porzucaja (i w PL, i w UK), jak tylko lekko zmienia im sie sytuacja zyciowa, to chleb powszedni...
-
jakie cudo... z pysia i koloru wyglada podobnie do mojej Myszki [*] z Palucha... ja tez jakis grosik Topikowi dorzuce, poprosze o numer konta...
-
Dear Sir / Madam, I am writing to enquire about renting a flat for a family with children and a dog. We are looking for a property with a long term rental prospect in a quiet, safe neighbourhood. I believe that a family with two adult professionals, school age children and a trained, insured dog would be the best choice for the long term rent. I look forward to your reply. Yours faithfully, imie nazwisko " Troche a i the w sumie poprawilam ;) mnie sie tez wydaje tak jak Karjo, ze bez jezyka jest zazwyczaj dosc ciezko, ale jesli masz juz prace, no to chyba nie jest zle... tylko ja bym chyba w takiej sytuacji najpierw przyjechala sama na kilka miesiecy, zamieszkala u siostry albo wynajela pokoj i rozejrzala sie - dopiero jak tu pomieszkasz chwilke, bedziesz miala czas i okazje sie zorientowac, gdzie jest fajna okolica, gdzie bys chciala mieszkac etc. z dziecmi i psem bedzie mniej wygodnie sie przenosic, gdyby cos nie wypalilo. a przydaje sie taka zupelnie prozaiczna wiedza: np. gdzie sa dobre szkoly, jesli masz dzieci, albo czy jest we w miare sensownej odleglosci park dla psa, ktorego nie zamykaja na noc (bo jak zamykaja, to w zimie po 16 nie ma nawet gdzie pojsc na wysik). nie znam Chester, pewnie tam bezpiecznie, ale w Londynie to warto jeszcze wiedziec, gdzie po zmroku mozna kosa pod zebra dostac... a jesli chodzi o ceny, to ja za podobne ino znacznie mniejsze place 900 - bez council tax i rachunkow... :( a to i tak, jak sie zorientowalam, okazja za 2,5 bedroom house we w sumie ladnej dzielnicy...
-
Demi i Cynia już w nowych, wspaniałych domkach!! DZIĘKUJEMY!!
gosia.marta replied to natalijo's topic in Już w nowym domu
może w takim razie jak cos po szczęśliwych dziewczynach zostało, to temu bidulowi damy? [url]http://www.dogomania.pl/threads/181579-Topik-nazbieraA-na-hotelik-teraz-zbieramy-na-rehabilitacjAE-tego-skatowanego-psiaka[/url] deklaracje na hotelik ma, ale potrzebne jednorazowe wpłaty na ciężkie leczenie... -
o matko, jak tanio poza Londynem jest.... ;)
-
niekoniecznie przez agencje, mozna wynajac prywatnie. my mieszkamy w domu wynajetym prywatnie, poprzednie mieszkanie tak samo. nie wiem, moze Wy macie jakos wiecej szczescia, czy jak, ale nam przez 3 miesiace wszystkie agencje mowily, ze z psem absolutnie nie. nie zaryzykowalabym jak GoskaGoska, choc wiem, ze to bardzo czesto przechodzi - zeby sie czuc bezpiecznie musze miec w umowie wpisane, ze jest zgoda na psa, zreszta ja pracuje z psami i wiecej czterolapow zwykle sie paleta wokolo, wiec bez zgody landlorda by nie przeszlo. agencje w zasadzie w ogole nie chcialy gadac. wygladalo to mniej wiecej tak: - Dzien dobry, chcialabym wynajac dom lub mieszkanie. Dwie dorosle osoby i pies. - A nie, z psem to nic nie mamy, przykro mi. A to nie jest prawda, ze wlasciciele domow sie nie zgadzaja. po prostu agentom sie nie chce dzwonic i pytac, bo maja mnostwo chetnych bez psow. pierwsze mieszkanie znalezlismy tak, ze dalismy nasze ogloszenie na gumtree, ze szukamy mieszkania - ze zdjeciem Lajki. i nastepnego dnia zadzwonily 2 osoby :) wybralismy to tansze, u ludzi, ktorzy zadzwonili WLASNIE DLATEGO, ze spodobal im sie nasz pies! bo mieli kiedys bardzo podobnego. ten obecny dom ja sama znalazlam na gumtree, zadzwonilam i od razu powiedzialam, ze mam psa. jak babka powiedziala, ze nie ma problemu, to moglysmy rozmawiac dalej :) w umowie mamy "allowed to keep A DOG", niedlugo bierzemy drugiego wprawdzie, ale nic jej (landlady) juz nie bede mowic. i tak nas nie odwiedza, zreszta jeden bialy owczarek czy dwa, to bez róznicy, prawda? :evil_lol: generalnie uwazam, ze gumtree to MISZCZ w kazdej kwestii. wiec polecam. a jesli chodzi o kwestie jezyka... to BARDZO podziwiam osoby, ktore sie decyduja na przyjazd tutaj bez znajomosci angielskiego. ja sobie tego w ogole nie wyobrazam :o
-
to fajnie, że się zgadzacie. chodzi mi o coś takiego, co będzie funkcjonowało jak np. Kundelkowa Skarbonka (nie wiem, czy Talcott wspierała jakiś konkretny "typ" psów, np. staruszki, albo jakąś rasę - coś takiego, na co najbardziej by chciała przeznaczyć pieniądze, to pewnie wiedzą ci, którzy Ją znali. oczywiście trzeba też przejąć Jej deklaracje - ja się deklaruję ze skromną comiesięczną wpłatą 20 zł). chodzi o to, żeby imię Talcott nie zostało na dogo zapomniane (wiadomo, nowi ludzie przychodzą, Marta za jakiś czas zamknie konto Mamy) - bo Talcott nie tylko pomagała psom, co oczywiście wiemy, ale też nie odwracała się plecami od ludzi, wobec których na tym forum rzucane były bezpodstawne oszczerstwa. i takie właśnie osoby jak Talcott powinny być wzorem dla nas wszystkich - osoby, które umieją zawsze zachować ducha współpracy i które nie zapominają, że zbieramy się tu po to, żeby pomagać Zwierzętom, a nie żeby głaskać własne ego.
-
jedyne co kojarzę, jeśli chodzi o kynologię, to tutaj: [url]http://www.compass-education.co.uk/[/url] ale nie mam zielonego pojęcia, jaka jest jakoś tych kursów. wiem, że dyrektor tego college'u czy jak to nazwać jest fajny, wykształcony, mądry i sensowny, bo byłam na jego wykładzie i zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, ale czy wiedza, która jest przekazywana na kursach jest warta swej ceny i poświęconego czasu, to nie wiem. Saint, widzę, że masz b.dobre zdanie o CIDBT ;)
-
o boże, nie mogę w to uwierzyć... nie znałam Talcott osobiście, ale widziałam, ile robi dla psiaków i z jakim humorem podchodzi do wszystkiego. nie mogłam zrozumieć, za co dostała bana i szczerze mowiąc nadal nie wiem, ale teraz to już nie ma znaczenia... ja też poproszę o numer konta, chętnie się dołożę - chyba na wieniec już się uzbierało, sądząc z liczby deklaracji, ale może by założyć psią skarpetę imienia Talcott - myślę, że by Ją to ucieszyło. jeśli już ktoś wcześniej o tym pisał to sorry, nie przeczytałam całego wątku... :(
-
8 szczeniąt wszystkie juz w domach stalych
gosia.marta replied to Kostek's topic in Już w nowym domu
:sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: -
Demi i Cynia już w nowych, wspaniałych domkach!! DZIĘKUJEMY!!
gosia.marta replied to natalijo's topic in Już w nowym domu
też tak myślę - zwykle jest tak, że brak wiadomości to dobra wiadomość... -
ruda FRYTKA, czarny IWAN (od postu 550, str 55) i reszta tałatajstwa ;P
gosia.marta replied to Goś's topic in Galeria
boszsz, ale ja mam rózowe rekawiczki... Łajcia jak widać bardzo lubi ciocię Goś, bo tak do niej pęęędzi! :) a dzisiaj za to zmoklysmy POTWORNIE! ciekawe, czy jakieś zdjęcia będą, czy aparat Goś już zupełnie umarł... -
rewelacyjne... tylko nie wiem, czy nie za bardzo sarkastyczne dla glupich ludzi (= nie zrozumieja). ale moze zrozumieja ci, ktorzy po prostu nie wiedza, jak to wyglada, a glupi nie sa. tez kiedys nie wiedzialam :P
-
moze i cos w tym jest, co napisala Karjo2, ale np. brat mojej znajomej mial taka sytuacje, ze kiedy jego pies mial wypadek, a koszty leczenia wyniosly ok. 6000 funtow, to on zaplacil w sumie 1000 a ubezpieczalnia 5000. na pewno pozniej niezle podskoczyla miesieczna skladka, ale to juz inna sprawa. wez i wyciagnij z kieszeni 6 patykow...
-
aaaa, Zarulec kochany :))) ja to mam duuuzo Zary zdjec, musze powrzucac hi hi
-
ooo, Zakla, ja Cie chyba z grona psiego pamietam, czy Ty nie masz czasem aussika od Matty? a po co sie wybierasz do Anglii? na studia? :) jesli chodzi o wynajem pokoju, to nie mam pojecia, bo sama nie chcialam pokoju, tylko od razu caly dom, bo ani moja sucz, ani ja nie lubimy mieszkac z obcymi :D ale wiem, ze sie da, moze tylko troche trudniej. z kawalerka nie powinno byc az takiego klopotu. wiem, ze ludzie robia roznie, ale ja osobiscie radze szukac raczej wsrod prywatnych landlordow, a nie przez agencje. ale podkreslam, ze to tylko moje zdanie, bo znam ludzi z psami, ktorym agencje wynajely mieszkania. problem w tym, ze tutaj panuje chore przekonanie, ze pies musi mieszkac na jakichs niebotycznych powierzchniach i zdarza sie agent czy prywatny landlord, ktory powie, ze owszem, wynajmie z psem, ale tylko duzy dom z ogrodem, bo jak pania stac tylko na mieszkanie w kawalerce w bloku, to po co pani sobie brala psa. (!) coz, nie mozna sie zniechecac. my pierwsze mieszkanie mielismy wynajete od Litwinow, a obecny dom od babki, ktorej obydwoje rodzice sa Polakami.... hmmm, z "naszymi" jakos latwiej sie idzie dogadac. poza tym od zawsze mam alergie na agentow nieruchomosci, wiec takie to juz moje zboczenie ;) jak bedziesz sie zastanawiac nad lokalizacja, to sobie dobrze przeanalizuj google maps, zebys miala jakis duzy otwarty park w okolicy, bo te, ktore maja mury i bramy, zamykaja o zmroku, czyli moze sie okazac, ze w zimie po 16 nie masz ani kawalka trawnika na wysik (znaczy Twoj pies ;). jesli chodzi o schody ruchome, to Emigrantka ma racje, ale ja jezdzilam pare razy z psami, ktore staly na schodach ruchomych na wlasnych lapach i nikt nawet na mnie nie spojrzal. ubezpieczenie zdrowotne koniecznie, wet jest strasznie drogi.
-
Cudowna sunia Lenka juz w swoim wspanialym domu !!!!!!!!
gosia.marta replied to Szarotka's topic in Już w nowym domu
Lenka ma póki co 75 wejsc na allegro, nikt nie obserwuje :( -
wielbiciele plaskomordkow ;) my tez witamy - Gosia i Łajka aka Mrówkojad