Dziękuje Justynko za przybycie na wątek.
Pies mnie przechytrzył i uciekł zanim Agatka przyjechała:roll:siedział spokojnie przy mnie,głaskałam go,a on nagle zerwał sie i pobiegł,odniosłam wrażenie,jakby był z kimś umówiony,może to głupie,ale takie miałam odczucie.
Rozmawiałam z majstrem,ma rozmawiać z szefem,który jest praktycznie nie osiągalny:shake:
Może to jest jakieś wyjście...byłam tak ponad godzinę,pies jest zżyty z tymi ludzmi,plac jest zamykany po zakończenie pracy,to spory kawałek ziemi...
Ale tak czy inaczej trzeba go zbadać,odkleszczyć,zaszczepić..
Co o tym sądzicie ?.
Agatko dziekuje pięknie za pomoc,sorry,że tak wyszło:roll:miło było cię poznać:lol: