Dzisiaj miałam fajną przygodę,niosłam jedzonko dla Miska,gdy droge zastapił mi Rudzielec/to bezdomny kot,ktorego dokarmialam w zimie,o cudnym rudo białym umaszczeniu/. Stanął naprzeciwko i zaczął miauczeć patrząc wymownie na jedzonko,które trzymałam w ręku,no i finał był taki,że Misio miał trochę uszczuploną rację jedzonka;)chyba się nie obraził,bo on lubi kotki:lol: