Jump to content
Dogomania

szarotka11

Members
  • Posts

    455
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szarotka11

  1. On już jest za Tęczowym Mostem:placz:
  2. Witaj, z moim Morusem (już za TM) było podobnie. Niestety niedowład się będzie posuwał. Pisałam o tym na tym forum. Ja go prowadzałam utrzymując równowagę za ogon. Brzmi okropnie, ale tak zaproponował wet, a Morus sobie bardzo chwalił. To go nie bolało!!! POtem przyszła pora na wózek. I tak to trwało ok. roku. Można w ten sposób pomóc pieskowi. Trzymaj się
  3. Tosia, mój Morus, kiedy już nie łapał równowagi, też dostawał zastrzyki - wet przyjeżdzał do domu. Ale nie dawał nadzieji. Mówił, że to trochę pomoże, czasowo postawi na nogi, ale niedowład bedzie postępował. I tak było. Nie miej do siebie żalu, że za mało zrobiłaś. Wiem, że to trudne. Sama analizuję całą sytuację i myślę, że może gdzieś za późno zareagowałam. To serce się miota pod wpływem świeżego bólu. Wiara w istnienie TM daje ukojenie. Atosku i Morusku bądźcie zdrowi i szczęśliwi. I spoglądajcie na nas zza TM. Napewno nie chcielibyście, abyśmy ciągle płakały.
  4. Aga, Twój Maluszek jest przepiękny. Kiedy odchodzą dzieci, jest to niezrozumiałe i na nasz ludzki umysł niesprawiedliwe. Kiedy odchodzą malutkie, kochane pieski, żal ściska serce. Ze tylu zapachów nie poznały, tylu ścieżek nie przebiegły.....Ale malutka już zaznała wielkiej miłości, która nie zdarza się często. To jej skarb i najmilsze wspomnienie tam za Tęczowym Mostem.
  5. Minęła już druga niedzela bez ciebie. Poszliśmy na długi spacer. Ale był to spacer dziwny....bez słów..i bez ciebie. I uświadomiłam sobie, że zawsze naszym wyjściom do lasu towarzyszył Pies. Nie było spaceru bez psa!!! W jakąkolwiek ścieżynką skręciliśmy, to zawsze stawał mi przed oczami spacer z tobą Morusku. Tu nad jeziorkiem mamy ostatnie z Tobą zdjęcia z 2005 roku, kiedy mimo wieku, byłeś w pełni sił i z radością koło nas skakałeś. A znowu tam bawiliśmy się w śniegu....Nawet spotkaliśmy sarny, które zawsze potrafiłeś wynichać na odległość....Nostalgiczny był to spacer. Najpierw nie mogłam powstrzymać łez,a potem poczułam,że to właśnie Ty prowadzisz nas naszymi dawnymi drogami. Ale i tak jest mi smutno:-( .
  6. Nie wiem, czy to było wiele, czy tyle ile trzeba, czy może za malo. Wiem, że było nam razem w tej postepującej niedołężności dobrze i radośnie ( o ile tak można powiedzieć). Morus nie trzymał nie tylko moczu...Ale po okresie przystosowania (mojego), było wszystko pod kontrolą. Sprzątanie i pranie Moruska, to nie był problem. Zapach przeszkadzał innym - mnie nie! Wiem teraz, że taka przypadłość psa, to naprawdę nie powód do uspienia!!! Można z tym zyć. Jeśli się wszystko poustawia i jeśli pies nie cierpi, to jest w miarę normalnie. Teraz wiem, że moje początkowe zniecierpliwienie było nie na miejscu. Dziękuję wszystkim za pomocne rady. Dzięki temu, Morus miał w miarę możliwy komfort - nie leżał w bardzo mokrym posłaniu. A wózek był super sprawą - też miał go dzięki informacjom z Dogo. Dziekujemy:p
  7. Gabi przytula swój mokry nosek do Twego policzka;) . Nie martw się Aga, wszystko razem przetrwamy.
  8. Tośka, jestem z Tobą. Ty pięknie piszesz o swoim Atosku. Ja jak zaczynam pisać, to łzy mi lecą i nie mogę ich opanowac. To minęło dopiero 11 dni. Mój Morusek był w podobnym wieku, podobnie się zachowywał do ostatnich chwil zycia. Też niektórzy ( w tym wet.) mówili, że męczę psa. Ale ja widziałam w nim taką wolę zycia, tyle radości ze spacerów. Nie wiedziałam tylko, że teraz tak będzie boleć. Tak bardzo usiłuję uwierzyć, że nasze pieski są szczęśliwe za Tęczowym Mostem. Atosku odszukaj mojego Morusa i zaprzyjaźnij się z nim
  9. To już drugi weekend bez ciebie Morusku. Jeszcze nie mogę iść bez Ciebie na spacer. Na każdej ścieżce jest Twój ślad. Morusku nie wiedziałam, że będzie mi Ciebie aż tak brakować:-( . Przecież mam pracę, rodzinę, wiele spraw, które mnie absorbują. Ale nie mam już Ciebie. Nikt na mnie w kazdej minucie nie patrzy z taką milością i oddaniem. A przecież wiedziałam już prawie od roku, że to się zbliża nieuchronnie. Powinnam być przygotowana psychicznie. Piesku mój słodki..płacze...:placz: :placz: :placz:
  10. Podjęcie tej ostatecznej decyzji jest bardzo trudne i zawsze pozostaje pytanie, czy to był właściwy czas. Mój Morus odszedł, kiedy jeszcze chyba nie cierpiał tak bardzo, ze był kłębkiem bólu. Obrazy z nim związane , to jego radosna mordka, pełne czułości i miłości oczy.Nawet Morus na wózku, ale radosny i akceptujący swoje ograniczenia, czy patrzący z pokorą, kiedy nie kontrolował swoich potrzeb fizjologicznych. Też nie wiem, czy to był ten właściwy czas, czy trzeba było czekać na wyrażne objawy cierpienia. I też mam wyrzuty sumienia. Myslę, że pamięć i wspomnienia, choć okupione łzami są dla nas w pewnym sensie oczyszczające i dające ukojenie. A mozliwośc wygadania żalu tu na TM jest wielką pomocą w przeżywaniu tych pierwszych bolesnych chwil po stracie przyjaciela. Chcę wierzyć, że Lazy i wszystkie nasze pieski za Tęczowym Mostem są szczęśliwe i dalej nas kochają. Bo inaczej trudno zyc. Trzymaj się.
  11. Udało się - wkleiłam zdjęcia mojego Moruska - dzięki Aga. Jaki On jest piękny i ma piękną duszę.
  12. :placz:Jak zobaczyłam te zdjęcia, to się znowu poryczałam. dziękuję Aga
  13. Piękna jest Wasza miłość. Czytanie takich wspomnień daje mi ukojenie, ale i wyciska łzy. U mnie dzisiaj minął dopiero tydzień. W niedzielę poszłam na spacer naszymi ściezkami, ale całą drogę przepłakałam. Jeszcze pewnie na dróżkach był jego zapach, jeszcze tak wyraźnie Go tam widziałam. Aga , mój piękny Morus (już nie na wózku) będzie towarzyszył małej księżniczce Gabi. Też uwielbiał długie spacery i był bardzo opiekuńczy. Niech razem spacerują po lasach i łąkach
  14. Chcę wierzyć, że on zna moje uczucia i myśli. Dla 90% ludzi, to tylko pies, a dla mnie WIELKI PRZYLACIEL. To forum jest nadzwyczajne. Trafiłam tu przypadkiem, kiedy rozpaczliwie szukałam pomocy dla Morusa, który coraz bardziej tracił władzę w tylnych łapach i nawet za ogon już nie mozna Go było prowadzic. Tu znalazłam konkretne informacje i wiele serca i pomocy. Też żałuję, że tu trafiłam dopiero kiedy Morus był chory, a nie wcześniej. Przy ogromie zalewających nas informacji o porzuconych, maltretowanych psach, jest to miejsce, gdzie człowiek okazuje się naprawdę CZłOWIEKIEM. Możemy tu przelewać swoje uczucia do naszych Psiaków bez komentarza, że jesteśmy nawiedzeni, że trzeba żałować ludzi, a pies to pies. dziękuję Wam wszystkim za to. Już jestem na dobrej drodze (po sformatowaniu) do wklejenia zdjęcia mojego Moruska. Był taki skromny, że chciałabym, aby jak najwięcej osob Go zobaczyło i podziwiało.
  15. Znowu mi się śnił Morus. Bardzo tęsknię i płaczę z żalu. Dzisiaj taki piękny dzień, a On nie pójdzie ze mną na spacer. Pójdę sama:placz: . To jest jeszcze nie do zniesienia. Tossa, to wielkie co robisz, ale ja już nie będę miała więcej psa. Dzisiaj też śnił mi się malutki rudy piesek podobny do terierka, taki do wzięcia. Może to mo Morusek chce tego dla mnie? Ale nie będę w stanie przejść przez jego śmierć jeszcze raz. A przecież, to jest normalna kolej rzeczy. NIe jestem odporna psychicznie na ponowne przeżycie takiej sytuacji. Nawet gdybym była przy śmierci. Szkoda ,że nie mogę pokazać mojej Psiny. Syn w biegu już poleciał, a ja nie wiem czy potrafię się z tym uporać. Może za 2 tyg.
  16. Dziękuję wszystkim. Narazie żle sobie radzę. Wszystko mi Go przypomina, żal jest wszechogarniający. Miałam wszystko poustawiane pod Moruska. Rano wczesne wstawanie, zmiana i pranie posłania, mycie kuchni. A potem spacer po ciemnym lesie. Tylko my, bo inni dogomani wychodzili później. Razem podziwialiśmy budzący się dzień. Zawsze było pięknie bez względu na pogodę. On sobie jechał i wąchał, ale co chwilę spoglądał na mnie jakby dając do zrozumienia, że łączy nas szczególna nić wtajemniczenia. Podkarmiałam Go chrupkami, które teraz znajduję po kieszeniach (i płaczę). Wracaliśmy, dostawał śniadanko i odprowadzał mnie swoimi pięknymi i bystrymi oczami, kiedy biegłam do autobusu. Wiedział, że teraz musi czekać długo, ale wrócę i od razu pójdziemy znowu na nasz spacer. Ale 2.01 sie nie doczekał:-(. Ja w nieświadomości go zostawiłam jak zawsze. A on pewnie nie rozumiał co się dzieje i dlaczego mnie nie ma. I ta świadomość jest nie do zniesienia. Mam rodzinę, 2 dorosłych synów - muszę funkcjonować normalnie, ale jak wchodzę do kuchni i widzę puste miejsce po posłaniu, to moja dzielność ginie:-(:-(:-(. Może w sobotę z pomocą syna wkleję zdjęcia, żebyście zobaczyli jaki był nadzwyczajny.
  17. Morusku mój kochany. Odszedłeś beze mnie. Nigdy tego sobie nie daruję. Ani męzowi, który w porozumieniu z wetem uśpili mojego Psa kiedy byłam w pracy. Tak bardzo chaciałam być z Tobą na tym ostatnim spacerze. Teraz myslisz, że Cię zdradziłam i opuściłam w najważniejszej chwili. Do końca zycia będą myślec o Tobie i płakać z ogromnego bólu i żalu, że nie trzymałeś głowy na moich kolanach. Ciągle myślę, co mogłeś czuć w tym ostatnim momencie iżal mi serce ściska, tak,że nie mogę normalnie funkcjonować. Fałszywa dobroć mojego męża mnie poraża. Nie mogę mu spojrzeć w oczy. Proszę przyjmijcie serdecznie mojego Moruska, który mi dał tyle bezgranicznej miłości. Morusek opiekował się kotkiem Rudym znależionym w lesie -jeszcze trochę sam chodził
  18. Gdyby nie te ciągłe lanie i zapach moczu w całym domu. A i on nie pachnie. A nie mogę ciągle kapać 35 kg. niedołężnego psa. Chociaż już teraz specjalnie się nie burzy:roll: . Nie to co w młodości, kiedy w kąpiel były zaangażowane 2 osoby i wychodziły całe mokre :lol:[IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon10.gif[/IMG]. Spacery na wózku bardzo nam się podobają. Ja nie muszę go trzymać za ogon (!), a on ma swobodę w bieganiu. Nie muszę za nim nadążać:lol: . Dzisiaj chyba kupię na allegro te drybedy, bo na jednorazówki nie wyrabiam finansowo. Już za 5 dni idę do pracy:-( . Jak się wyrobię???
  19. Dzięki Wam wszystkim. Morus już doszedł do siebie i znowu chodzimy (jeździmy!) na długie spacery. Jest OK ,tylko czasem trudno... Ale kto powiedział, że ma być łatwo :lol: . Po prostu mam duuuużo więcej pracy i nigdzie nie mogę wyjechać :placz: . Ale gdyby tylko takie zmartwienia człowiek miał... Świeci słoneczko i zapowiada się piękny dzień. Idę na kawę. Zapraszam:loveu: :iloveyou:
  20. Bluerad - właśnie tak to wygląda. Ale nie mam siły podjąć decyzji o uśpieniu. Nie mogę narazie jeszcze pogodzić się z faktem, że jedno moje słowo zakończy życie Morusa. Jeszcze nie!!! Bo on chyba nie cierpi. Patrzy na mnie z takim oddaniem....Macha ogonem jak idziemy (jedziemy!) na spacer.... Najgorsza jest noc, kiedy przygotuję mu czyste posłanie i po spacerze sama już chcę odpocząć, a tu ciągły sik!! Rano na spacerze złe chwile nocne się zacierają. Za tydzień idę po urlopie do pracy. Nie wiem jak to będzie wyglądało??? Dzięki za wszystkie miłe słowa. Pozdrawiam
  21. Nie wyrabiam! Wracamy ze spaceru na leżanke i od razu jest mokra plama. I ciagłe wylizywanie moczu. Ja się wkurzam na Morusa, potem na siebie jestem zła za bezduszność i brak cierpliwości. Chyba jestem złym człowiekiem.! Czy Wy zawsze w eksteremalnych (terminalnych??) sytuacjach jesteście cierpliwymi i kochającymi swoich psiaków? Najbardziej mnie poraża moja złość na psa za zasikane posłanie. Bo przecież wiem, że to nie jego wina i wiem że stara się mi pomóc tym wylizywaniem. Koszmar.
  22. Dziękujemy z Morusem za wszystkie serdeczności. Juz jest lepiej - to chyba bylo zatrucie tym płynem. Już je, ale jest słaby i niestety na wózku już robimy krótkie spacerki. Flaire dziękuję za radę dot. posłanka. Nie wiedziałam że kocyk polarowy przepuszcza ciecz - raczej sądziłam, że słabo wchłania. Wypróbuję, bo mam takie koce w domu. Na razie mam na kaflach dywanik gruby, na to folia i ręcznik frote, a na wierzch - podkład jednorazowy (taki jak dla ludzi), który starcza mu na dobę. Z tym podkładem jest dużo lepiej, bo lezy na suchym. A teraz to jakoś chyba mniej sika, albo tak to wygląda bo nie widać mokrej plamy. Trzymamy się narazie mocno - oby jak najdłużej. Pozdrawiamy
  23. Ale mieliśmy noc!!! Po zabiegach weta - odkażanie pęcherza jakimś śmierdzącym świństwem + zastrzyki, piesek lał i wymiotował do 1 w nocy. Co zmieniłam posłanie i umyłam kuchnię, to od nowa szopka!!. Plyn odkażający wypływał mu i go sobie wylizywał i od tego chyba wymiotował. A mieszanka zapachowa była straszna. Do tej pory wietrzę chatę. Teraz lezy osowiały i smutny. Nie wiem czy to po nocnych przejściach, czy tak już będzie. Nawet na spacer nie chciał iść. A tu jeszcze ciaągle leje deszcz. Smutno mi. Ech - lecę kupić nowe podkłady jednorazowe. Pozdrawiam
  24. No niestety z pampersem nam się nie powiodło :placz: Ja chyba nie potrafię Morusowi tej pieluchy załozyć - moje dzieci się wychowały na tetrze! Kiepsko nam wyszło,a rano pielucha był w rozsypce i całe posłanie mokre Ale ma super buty dzinsowe i bardzo ładnie się w nich prezentuje!! :lol::multi: . Te drybedy czeskie są super, ale na naszym allegro są inne - chyba gorsze. Ale negocjuję ze sprzedawcą. Dzięki za wsparcie
  25. [quote name='Aga_Mazury']są bardzo fajne podkłady [URL="http://www.allegro.pl/item118011306_higieniczne_podklady_do_przewijania_60x90.html"]http://www.allegro.pl/item118011306_higieniczne_podklady_do_przewijania_60x90.html[/URL] pewnie o takich samych piszą dziewczyny, że są w aptece...są też mniejsze rozmiary...i zawsze można w pampersa na dłużej zostawiać...przede wszystkim dla komfortu psiaka... swoją drogą...wielki plus za opiekę nad psiakiem :loveu: naprawdę nie wszystkich na to stać... :Rose:[/quote] :oops: Dzięki na dobre słowo. Niestety jak pies jest stary i chory, to nawet rodzina mi nie pomaga. Bo smierdzi i brudzi. Podobno się męczy i to jest moja fanaderia. Ale ja widzę jaik się cieszy kiedy idziemy na spacer. Jak zobaczę, że cierpi, to napewno nie bedę robić nic na siłę dla swojego dobrego samopoczucia :-( . Taki podkład juz przerabiałam - jest za mały. Pies się wierci i wszystko ściąga. Dzisiaj kupiłam dużego pampersa i majtki podtrzymujące. Zobaczymy jak to przyjmie. Dodatkowo pościerał sobie tylne łapy od wózka, więc uszyłam mu buty. Ale strasznie "pedałuje" tymi łapami i ściąga sobie te buty. Jutro przyjeźdźa wet, to obgadamy różne opcej. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...