-
Posts
455 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szarotka11
-
Ja już przezyłam "trochę" lat, mam dorosłe dzieci. Najbliższa Rodzina w większości juz jest po tamtej stronie. Wielu sasiadów i kolegów tez odwiedzam na cmentarzu....A żal po odejściu Morusa jest tak silny. Sama sie tego nie spodziewałam. Bo pies-przyjaciel, to jednak tylko Pies...Nie śmiem tu porównywać i ważyć, po kim więcej płaczę. To są inne straty - nie porównywalne. Ale czasem sie łapię na tym, że krzywda (niezasłużona) zwierząt mnie bardziej boli. Bo one sa zdane tylko na naszą łaskę i niełaskę. I zawsze nam odpłacają dobrem i miłością za nasze świństwa wobec nich... Ta nasza 'władza" nad zwierzętami jest porażająca!! I jednocześnie TYLKO MY odpowiadamy za jakość ich zycia. To bardzo zobowiązuje i powoduje, że nasze związki są tak mocne. A wtedy odejście tak boli....A wspomnienia nawet dobre, zamiast wywołać uśmiech, powodują łzy.
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szarotka11 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morusku, tak pusto bez ciebie. Tyle miejsca jest bez twojego posłania....a ja nie mogę stanąć tam, gdzie jeszcze tak niedawno leżałeś i śledziłeś każdy mój ruch. I wszystko rozumiałeś.... -
Aresiku - piękny piesku bądź szczęśliwy za TM
-
Niedźwiedzico, nigdy nie jest tak, że nasi przyjaciele byli z nami odpowiednio długo. Mój Morus odszedł po prawie 16 latach. To kawałek mojego życia z nim. Pustka jest ogromna. Narazie nie wyobrażam sobie zapełnienia jej innym psem:shake: . Będę ciągle porównywać. I może nie dam nowemu pieskowi tyle ciepła i miłości, na ile zasługuje? Trzymaj się i płacz. Nie wiem, czy to pomaga, ale czujemy się bliżej naszych przyjaciół.
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szarotka11 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morusie - tyle śniegu dzisiaj napadało... Jak byśmy się przekopali rano z wózkiem? Wiem, że teraz byłoby Ci bardzo ciężko. Rano mokry brzuch - a teraz tak zimno. Może byż się przeziębił? Za TM jest Ci dobrze....i tyle tam nowych przyjaciół:lol:. Bądź szczęśliwy... mówię to przez łzy...:-( -
Jestem z Tobą. Wiem jak to boli. I z upływem czasu coraz bardziej.....
-
Aga dziękuję Ci za wspomnienie Morusa. Ten wątek jest porażający:-(. Co musi czuć pies wierny przyjaciel, który nagle zostaje wyrzucony z samochodu, albo przywiązany do drzewa(!). Jego cierpienie jest straszne. Ale ludzie chyba myślą, że pies to bezrozumna i bezuczuciowa zabawka, którą mozna wyrzucić na smietnik.
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szarotka11 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morusku, dziś słońce piękne świeci, a my nie idziemy na spacer!! Jak tylko pomyslę o tobie, to zaraz płaczę. Wiedziałam, że musisz odejść niedługo, ale nie myślałam, że to będzie takie bolesne dla mnie. Byłeś tak mało absorubujący sobą, twoim królestwem był ogród i miejsce z widokiem na drogę. Obszczekiwałeś wszystkich, dając głośno do zrozumienia, że to Twoje królestwo. Ale inne pieski, kiedy już były na Twoim terenie przyjmowałeś gościnnie:lol:. A szczególnie wykazywałeś instynkty opiekuńcze w stosunku do malych kotków;). To było takie wzruszające - malutki Rudy rozkładał sae na Twoim posłaniu, a Ty ustepowałeś mu miejsca i czekałeś na moją decyzję co z tym maluchem zrobić. Przytulał się do Ciebie szukając ciepła matki, a Ty mu tą matczyną miłość dawałeś. A juz wtedy sam byłeś chory i nie mogłeś się samodzielnie poruszać:placz: Ach Morusie twoja dobroć była porażająca. -
Morus - nie było mnie przy Tobie
szarotka11 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dwadzieścia dni bez Ciebie. Nic mnie nie cieszy. Wszystko się dzieje jak za mglą w nierealnym świecie ... świecie bez Ciebie:-( . Żal jest dojmujący. Mój słodki, kochany Piesku. -
Stary pies, słabiutkie nogi. Rak kości z przerzutami do płuc:((((((((
szarotka11 replied to anielica's topic in Onkologia
Ale może też być powiązane za zmianami neurologicznymi kręgosłupa. Mój Morus też tak miał. Nie mógł chodzić, więc jeździł na specjalnym wózku. Ale po jakimś czasie nie trzymał już moczu i nie kontrolował innych spraw...Ale poza tym, jadł, lubił spacery i chyba nie cierpiał fizycznie. Z tymi dolegliwościami i psa można sobie poradzić. Kosztuje to trochę pracy i ustawienia dnia pod pieska. Ale da się zyć. A teraz jak Go nie ma jest wielki smutek i pustka. Tak brakuje tych codziennych spraw i zabiegów, których wymagał. Postaraj się to jakoś urządzić, bo naprawdę śmierć przyjaciela jest straszna:-( -
Zdrojka, ja też nie byłam przy swoim Morusku w ostatniej chwili... Wiem jak to boli...O tym co On czuł wtedy nie widząc mnie, będę myśleć do końca życia..i płakać:-(. Bardzo Cię rozumiem.
-
*** Gabi, moja tęczowa miłość ***
szarotka11 replied to Aga76's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak to dobrze, że Gabi przyszła do Ciebie w błękicie nieba:lol:. -
Od ponad pół roku czytam o Kraksie. Jestem pełna podziwu dla ulv. Od początku wiedziałam, że między Tobą a Kraksą jest taka więź, że nowy dom nie wchodzi w rachubę:lol:. Sama byś rozstania nie zniosła. Jesteś wspaniałą kobietą. To co robisz jest wyjątkowe nawet dla dogomanow :multi:. Wiem co znaczy opieka nad psem na wózku (dzięki Tobie Morus mial wózek), a co dopiero, kiedy są jeszcze inne chore psiaki. A Kraksa jest wyjątkowa - tyle energii ... To dlatego,że czuje się kochana i wie, że za swoje psoty dostanie burę z przymrużeniem oka;).
-
Piękna jest Twoja miłość do Norci. I pięknie o Was piszesz. Mnie też każdy skrawek lasu czy ogrodu przypomina o Morusie. To dopiero 18 dni. Razem biegają za TM i opiekują się maluchami:lol:
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szarotka11 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morusku - ciągle leje. Jak pojedziemy na spacer??? Ale ty wiesz, że trzeba nawet w taką pogodę. Ja ubieram gumowce, żółtą pelerynę, ty swoje dżinsowe buty. Idziemy do lasu - najpierw mały Rudy kotek (który nie odpuści żadnego naszego spaceru), potem ty na wózku, a na końcu ja w żółtej pelerynie. I nikogo innego nie ma w lesie. I jest fajnie chociaż mokro:lol:. Dzisiaj nie musiałam iść i moknąć i jest mi z tego powodu źle, bardzo:-(. Mój mądry piesku... najmądrzejszy i najlepszy. Przepraszam,że tak piszę, ale dla każdego z nas NASZ PRZYJACIEL jest najbardziej mądry na swiecie. -
Mam już "trochę" lat i od wczesnego dzieciństwa zawsze przy nas był pies, albo dwa. Nie licząc kotów. Albo zyły do późnej starości, albo ginęły tragicznie pod kołami samochodu. Bo moje dawne psy bardzo nie lubiły samochodów i jak były won, to za nimi biegły i ....Morusek miał 15 lat i 4 mies. , ale on najbardziej potrzebował mnie. Był w swojej chorobie bardzo zalezny ode mnie i dlatego nasza więź była tak silna i nawet dla mnie zaskakująca. Teraz dom jest tylko z jednym rudym kotkiem, ale nie wyobrażam sobie narazie głaskania i tulenia innego psa. Jeszcze nie....
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szarotka11 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No, a ja cięgle płaczę:placz:. Muszę się wylogować, bo zaraz muszę mieć uśmiechniętą twarz.... a łzy same mi lecą....Kochany Morusie, trzeba się uśmiechać:-(;) -
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szarotka11 replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wiem jak boli bezsilność wobec cierpienia. Tak bardzo chcemy zatrzymać naszych przyjaciół jak najdłużej...Popatrz na zdjęcia Erny pięknej i zdrowej i taką staraj się przywoływać we wspomnieniach. To trudne, bo te koszmarne obrazy same się wdzierają do mózgu. Piękna Erna już jest szczęśliwa. -
Morus - nie było mnie przy Tobie
szarotka11 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak Ty na mnie patrzysz. Wstawiłam to zdjęcie i znowu żal bierze górę. Jaki jesteś piękny mój Morusku. Znowu płaczę:bigcry: -
Wiem, co czujesz. Mój Morus też odszedł beze mnie. Podobno dla mojego dobra. Też cały czas myślę o tym co czuł w tych ostatnich chwilach. Będziemy się tym zadręczać długo. Ale może lepiej, że zachowaliśmy obraz żywego Przyjaciela??? Bycie na tym forum niesie ukojenie. Wierzymy, że za TM są zdrowe i szczęśliwe. To trochę pomaga. Trzymaj się
-
*** Gabi, moja tęczowa miłość ***
szarotka11 replied to Aga76's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Są przepiekne. I takie radosne. Aż nie można uwierzyć, że ich już tu nie ma. Oglądanie zdjęć zawsze pobudza do płaczu. Jestem z Wami -
Morus - nie było mnie przy Tobie
szarotka11 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak mi żle i szaro. Tak mi ciebie brakuje. Ale nie mogę spojrzeć przez okno na twój grób w ogrodzie. Jest tam wśród trawy goła ziemia:-(. Nie chcę być z tobą w tamtym miejscu. Nie chcę Ci palić światełka. Chcę dać Ci radość z widoku słońca, spacerów i zapachów lasu. Ale nie umiem wkleić dla Ciebie takiego obrazka. Morusie - mój kochany miśku:-(. -
Taka jest chyba kolej rzeczy, mimo dojmującego bólu i tęsknoty. Musimy zacząc nowy etap - bez starego przyjaciela. Ale może nieśmiało przebije się myśl o nowym przyjacielu. Wiem, że to teraz trudne - u mnie minęło dopiero 15 dni, ale może za jakiś czas...
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szarotka11 replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Coś mnie tu ciągnie na to forum. Rozdrapuję ból, czytam pełne miłości opisy Waszych przyjaciół. Ale narazie nie moge pisać, brakuje mi słów. Ale jestem tu prawie cały wolny czas.