Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Jesteśmy po straszliwej burzy i ulewie, która rozpętała się nad ranem. Sakuś od jakiegoś czasu staje się bardziej przytulaśny. Nagle widzę jego łeb podklejony do mej nogi i już nie słyszę warkotu ;) Daje się troszkę ukochać, ale zaraz idzie sobie zmieszany, że oto go taka słabość ogarnęła. Najlepiej wtedy burknąć na któregoś ze świadków owej słabości.
  2. Po krowim zapachu ślad powoli ginie, bo moja nieubłagana ręka doprowadza Retro do porządku. Przede wszystkim uszyska - długie i zasyfiałe są wreszcie definitywnie umyte. Oboje z Toro stanowią swoisty tandem. Chyba mają na względzie swój wspólny przyjazd. Toro dzisiaj bardzo pilnoweał Retro, delikatnie kierował go w odpowiednim kierunku, podszczypywał czule, a potem szarpnął za ucho, co już nie było zbyt miłe, więc Retro oddał z nawiązką. Lubią się oboje ;) Retro był straszliwie zaniedbany - oblepiony sfilcowanym łojem. Wszystko zczesałam, wyszorowałam go nawet w Hexadermie, ale wciąż wyłazi mu sierść. Pojedyncze włoski i wciąż wygląda jak sierot.
  3. A pani chce go adoptować???? Anula - czapki z głów i włosy też. Kobieto z wielkim sercem!
  4. Tak, wczoraj na spacerze.....:( Tak pięknie galopował szczęśliwy jak szczenię i tak sobie radośnie przeleciał za TM. Zawał serca.
  5. Jest typem Carmisi. Normalnie się odrodziła. I ten ryjek też długi i ta sama maść sierści i boki okrągłe i nawet to pomykanie bokami truchcikiem i przymilanie się - Carmen i tyle.
  6. A znoszą, że hej ;) Leżą sobie w cieniu, kopią mi doły, kąpią się w oczku. Homer też tam włazi, ale tylko moczy łapę. Powietrze jest ciężkie. Niektóre psy są po prostu słabe.
  7. Toro właśnie kolejny raz przyłożył mi zębem w rękę, bo kiedy widzi pełny gar, to razem z Retro zatracają się w rzucaniu nań. Toro nigdy do końca nie zjada, bo pakuję solidne porcje. Retro żre, aż się przewróci, a potem taki rozkraczony, zastawiony warczy na wszystko, co być może mogłoby się znaleźć przy nim, a że widzi na jedno oko... ;) W rzeczywistości stoją samotnie on i jego gar, bo reszta psów ma swoje sprawy i nikogo Rysiowy gar nie interesuje. I tak se warczy aż padnie i strawi conieco, żeby dojeść resztę. Qoopę też ostatnio zwalił stojąc u żłoba. W oko wciąż mu wciskam maść od Budryska.
  8. Donio wciąż spaceruje i kiedy wychodzę na monitorig ochoczo podchodzi i wpycha się do domu. Ma uroczo skołtunione i sfilcowane uszyska. Jest piękny.
  9. Aisha zwana przezmnie Isiorem 8) jest tak podobna do Carmen, że raz się pomyliłam wołając ją. Kochana przylepka, wskakuje na mnie i patrzy zalotnie w oczy. Ryjek słodki, udzik krótki, doopka blisko - ideał wiejskiej urody. Jest okrąglutka i bardzo ładnie z apetytem zjadła kolację. Niesamowicie usłuchana, wystarczy, że zaobserwuje, że komuś się bura dostała i już jest w przciwnym obozie ;) Zosia uprzedziła mnie dziś telefonicznie, że Aisha straszliwie cuchnie, ale nic to w porównaniu z Donkiem...Smród wyższego szczebla. Isior już się na wolności ogarnął, nagle wyczesany i włos gładko ułożony, jakby zawsze tu z nami była. Nie wiem, kiedy zdążyła sie tak wyfiokować. Wygląda ślicznie i jest kochana. Druga Carmisia. Wielka radośćdla mnie po śmierci Koli. Poleciał w podskokach za TM.
  10. Ja go chyba przymknę na głodówkę. Żarłok jeden. Wyżre swoją mikro porcyjkę i atakuje inne gary. Powylizuje, powysysa i powycmokuje i wygląda na 80 kg. Tak mi dziś powiedział kuzyn, który widział go na początku. Czuje się nieźle, podszczekuje, warczy, miejsca pilnuje, ale stanowczo muszę go zacząć stosować głodówki.
  11. Witajcie :) Donio już u mnie. Trafił dość późno - ok. 21.00, bo był korek. Miałam dla niego przygotowaną kolację, ale jest tak zaintrygowany nowym miejscem i na pewno wymęczony podróżą, że nie tknął nawet kurczaka. Wypił odrobinkę wody i kursuje po ogrodach. Podszedł też do drzwi i stał z nadzieją, że wejdzie. Stadko przyjęło go bardzo życzliwie. Mało który szczeknął ;) Don straszliwie cuchnie i ma koszmarną sierść, ale wydaje mi się, że stopniowo damy radę zczesać kołtuny. Jest piękny, ciężko chodzi i ma długachne pazury. Tyle po ciemku zaobserwowałam. Chciałam go przymknąć w osobnym miejscu, nawet w pomieszczeniu razem z pełnym garem, ale on się rwie na dwór. Niech więc sobie spaceruje. Psy są spokojne i nie reagują, on też łagodny i nie zaczepia. Przerażająco wyglądają jego papiery...Rokowania - 6 - 12 miesięcy życia. Jakich leków potrzebuje: VETMEDIN - 5mg - 2 x dz. po 2 kapsułki FUROSEMID - 2 x dz. po 1 tabl BENACOR - 20mg - 1 tabl dz. - zamiennie PRILBEN lub FORTECOR 20mg PRILACTONE - 40mg - 2 x dz. po 1/2 tabletki PROPRONOLOL - 40mg - 3 x dz. po 1/2 tabletki dodatkowo ewentualnie, jeśli ma dobry apetyt co 3-4 tygodnie zastrzyk z DECADURABOLINu - domięśniowo lub preparat MEGACE - stymulacja apetytu z jednoczesnym zwiększeniem masy mięśniowej - trudno dostępny, w zasadzie tylko przez lekarzy ludzkich i onkologów MUSCLE DOG - preparat odbudowujący mięśnie NAF OMEGA OIL - 15 ml dz - kwasy tłuszczowe w zasadzie najtańsze na rynku, opłaca się kupić 1000 ml KOENZYM Q 10 - 2 x dz. po 30 mg, ewentualnie dieta wysokobiałkowa jak dla psów pracujących lub mięso wołowe. To z notatki od weta....
  12. JUż jest. Spaceruje po ogrodach sama słodycz. Mordkę jej wycałowałam, śmierdzi i klei się faktycznie, ale co tam...:) Psy są nią zachwycona. Cisza w stadzie, wszystko chodzi i delikatnie ją obwąchuje.
  13. Retruś też ma się dobrze. Żarłok, awanturnik i przylepa.
  14. O której mam się śmierduchy spodziewać? ;)
  15. U nas straszliwa duchota. Wczoraj umarł staruszek collie Kola :( Odleciał na tamten świat biegając radośnie po łące. Toruś ma się dobrze.
  16. Piękny collie już nie żyje. Odszedł wczoraj biegając po łąkach. Kaja siwuszka wciąż w dobrej formie.
  17. Sokołek ma dobre ciocie. A wczoraj odszedł piękny staruszek collie Kola. Biegał radośnie po łące, gdy nagle powołana została dusza jego. Odleciał za TM. Chyba nawet nie spostrzegł, że to już nie moje łąki, ale niebiańskie.
  18. Nie wiem ile, ale jak idzie, to widać, że masa nadciąga ;) Szar ma więcej. Daję im wielkie gary z mniejszymi porcjami, ale wyjadają resztki z garów tych, którzy więcej w siebie już wpakować nie mogli - czyli zdechlaczki typu Ząbalek, Misio, Retro itp.
  19. Wczoraj umarł mi na rękach Kola - śliczny staruszek collie...:( Wciąż wydaje mi się, że zaraz go zobaczę wśród żywych. Biegał szczęśliwy po łące i nagle się przewrócił. Odleciał na tamten świat tak jak żył - beztrosko i radośnie. A nasz zgredzik chodzi przygarbiony i pilnuje panów, którzy montują nowy wybieg dla psów. Moje starocie stoją pod furtką i bacznie obserwują każdy ruch robotników. To nic, że część z nich nie widzi, a część głucha. W grupie od razu wiadomo o co chodzi i że czas rozewrzeć pysk. Panów miłosierdzie bierze, że takie mam tu umarlaki. Może się to na koszty przełoży ;)
  20. Śliczna i szczęśliwa sunia :)
  21. Słów mi brak. Jest młoda, może powalczy o swoje życie. Kochana sunieczka...Pewnie gniła gdzieś na łańcuchu...
  22. Wydaje mi się, że jeden towarzysz też wystarczy. Prędzej zaprzyjaźni się z nim niż z człowiekiem. A dziś rano Gromiś przygotował mi niespodziankę. Dobrze, że byłam przed kawą śnięta i bez powera, bo inaczej krew by mnie chyba zalała. Otóż nasz strachulec postanowił zabrać się za jesienne porządki i uprzątnąć mój wychuchany bluszcz z płota, coby mu widoku na łąki nie zasłaniał. Wyrwał wszystko i wyharatał 6 - letni korzeń. Kiedy wyszłam kończył rozprawiać się z siekaniem go na kawałki, żeby broń Boże nie odrósł w innym miejscu. Gdyby był normalnym psem dostałby w doopę i w ucho, a tak...Kiedy krzyknęłam na niego podlał swoją robotę ostentacyjnie zakopał tylnymi łapami i poszedł sobie. Nawet gały mu nie wyskoczyły, jak zazwyczaj 8) Takie mam tu z nim atrakcje, ale szkoda mi go zamykać w kojcu, bo oduczył się załatwiania na dachu. Nie wchodzi już tam, żeby sobie ulżyć na budzie.
  23. Tam będą ;) Już są i to całym pyskiem. Żeby tylko jeszcze przed zimą przytył.
  24. Wierzę, że odszedł w spokoju. Chyba na to czekał pieseczek kochany....
×
×
  • Create New...