Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Dlaczego ja tu nie widzę podziwu nad Kubusiową urodą? Raz na jakiś czas fotę wklejam i tak bez echa?
  2. Martka - po zabiegu, bo zazwyczaj wetki wypisują fakturkę, ja ją pakuję w kopertę i wysyłam. Nie mam nigdzie nr konta tej kliniki. Mogę jedynie podać nr telefonu, jeśli chcesz coś więcej po zabiegu wiedzieć. Pozatym, nie wiemy, ile będzie kosztował dokładnie zabieg ;)
  3. Kuba ma naturę samotnika i widać, że życie spędził jak kloszard, ale potrafi się migdalić ;) On wyjątkowo obawia się zamknięcia. Nawet w ostatnią ulewę leżał pod drzewem zamiast wejść pod dach. Dopiero, kiedy sama dokumentnie przemokłam i zdarłam gardło wołając jaśniepana, zwlókł się i zległ łaskawie na swoim miejscu w cywilizowanych warunkach. I to dopiero, kiedy już bezpiecznie się oddaliłam w stronę domu ;)
  4. Właśnie dzwoniłam do kliniki i pani wetka potwierdziła, że zabieg będzie kosztował ok. 100zł i można Groma przygotowywać. Muszę zadzwonić 3 dni przed zabiegiem, żeby dokłądnie ustalić termin. Proponuję, żeby pieniążki przelać bezpośrednio na konto lecznicy po zabiegu, a fakturkę wyślę pocztą na adres schroniska. Tak zazwyczaj robię. Powinien przy przeglądzie zostać zaszczepiony przeciwko wściekliźnie, termin minął w połowie stycznia, czego nawet w jego sytuacji nie wzięłąm pod uwagę i nie zaglądałam do jego książeczki, ale jak wiecie nie byłoby nawet możliwe gdziekolwiek go wpakować i zawieźć. Reszta psów i koty jeżdżą na przeglądy regularnie, ale Grom...inna bajka.
  5. [attachment=708:3983.attach] A tu wczorajszy Kuba w granicy między łąkami :)
  6. Przepraszam, zagalopowałam się nieco. Wątek jest już za TM, a ja w tym dziale nie moderuję, więc musicie czekać na Maupę4.
  7. [B][COLOR=green]....................................[/COLOR][/B]
  8. Myślę, że skoro sunia jest już za TM, a sprawy doczesne prowadzą kłótni, to może zamknąć ten wątek?
  9. Grom w kolczatce jest bardziej potulny, ale na początku szarpnął, kiedy poczuł luzy w smyczy. Myślę, że zabolało...:( Robię kilka krótkich spacerków dziennie, żeby za bardzo nie kaleczył szyi. Zawsze wygląda to tak samo - za szczecinę zza budy lub z budy, zapinam go w locie i siłą z kojca - za smycz z kolczatą i sierść, żeby siły rozłożyć. Grom sunie na brzuchu w nadanym przeze mnie kierunku, leje pod siebie, albo unosi łapę tuż nad ziemią i czai się. Myślę jednak, że być może gdyby się wyrwał, to czając się wróciłby za budę do kojca. Nie ma odtuchu, że na dźwięk smyczy czeka na wyjście. On wcale się tym nie interesuje. Lubi siedzieć na swoich śmieciach i szczekać - to akurat sobie chwalę, bo wiem, kiedy goście i listonosz. Ma mnóstwo energii jako młody pies, ale nie zna sposobu na jej zużycie - zabawa, biegi, trucht, czyli wolność po prostu. Kastrację byłoby dobrze przeprowadzić w maju, myślę, że ok 100 zł w zaprzyjaźnionej klinice, ale mogę zapytać dokładnie.
  10. Zostałam poproszona o interwencję. Skoro osoby deklarujące pomoc zgodziły się na jakąś miesięczną stałą kwotę jako koszt utrzymania psa w DT, to nie ma podstaw, żeby tę kwotę rozbijać i wyszczególniać podstawowe wydatki. Jeżeli są dodatkowe potrzeby, to wypadałoby z szacunku do darczyńców napisać, na co przeznaczane są ich pieniążki :) Jeżeli to pieluchy, lekarstwa, podkłady, wizyty w lecznicy, specjalna karma i inne to na życzenie darczyńców powinny być przedstawiane rachunki, czy też paragony. Warto budować zaufanie w obu kierunkach. Jeżeli darczyńcy stracą zaufanie, pies straci środki.
  11. Miski, jak miski, ale filiżanki porcelanowe truchtem ostatnio wyniósł na łąkę. A ja półślepa myślałam, że on jakieś Julki papiery niesie. Bo umazane kanapką szkolną. A potem mnie ludzie pytają, czy ja muszę W TAKICH miejscach swoją kawę spijać. A to kocie filiżanki z mleczkiem były. Kuba nie wypija na miejcu, tylko niesie w pysku w ustronne miejsce ;)
  12. moje hospicjum, to tylko kilka sztuk, obecnie staruszek Kuba i młody Grom, nad którym pracuję, żeby ndawał się do adopcji. Jeżeli sunie mają wybieg i lepsze warunki, to chociaż tyle dobrego doświadczają. U mnie miałyby podobnie, tylko więcej kontaktu z nami, ale najlepszym rozwiązaniem byłby domek prawdziwy...
  13. Mogę zaoferować jedynie płatny pobyt... Koszt pobytu u mnie to 300 zł za psa na miesiąc, ale wzięłabym je jako jedność, czyli 150 zł za każdą.
  14. Ona była okazem zdrowia, zawsze błyszcząca i wzbudzająca sympatię wetów, kiedy jeździłam na przeglądy, szczepienia i obcinanie pazurków. Zaczęła zaniemagać ok 2 tygodni przed śmiercią...
  15. Wciąż walczysz o Morgankę. Mogę sobie poczytać, bo miesiącami miałam problemy z Dogo. Całuski dla was wszystkich.
  16. Mogłabym je przyjąć do siebie. Odeszła staruszka Foczka.
  17. [COLOR=green]Zaktualizowałam pierwszą stronę. W ostatnim czasie miałam problemy nie tylko z moderowaniem, ale i wejściem na Dogo.[/COLOR] [COLOR=green]Proszę pamiętać, że to wy podejmujecie decyzję o wpisaniu na listę "Do wyjaśnienia", więc proszę nick osoby, którą zgłaszacie wypisać na [/COLOR][COLOR=red][B]czerwono[/B].[/COLOR]
  18. Foczka już za Tęczowym Mostem. Odeszła w piątek. To jej ostatnie fotki, kiedy już wiedziałam, że wkrótce odejdzie...:( Kiedy kastrowałam kocury byłam z Foczką na przeglądzie...Ciężko ostatnio oddychała. Wetki powiedziały, że to staruszeczka z niewydolnością oddechowo naczyniową i zbliża się koniec. Bardzo ciężko oddychała, mało jadła, chodziła jak w amoku w miejsca, gdzie pochowany jest Rex i Saba, wąchała, stała tam mimo deszczu. Zamknęłam ją w kojcu, bo bałam się, że gdzieś zabłądzi - głucha przecież i ślepawa, ale tak bardzo kopała i płakała, żeby ją wypuścić. Szukała sobie miejsca, żeby odejść w spokoju. Ułożyła się w norce po sarnach pod lasem i tak usnęła...na zawsze :(
  19. [attachment=687:3834.attach] [attachment=688:3835.attach] [attachment=689:3836.attach] [attachment=690:3837.attach] [attachment=691:3838.attach]
  20. Witam w tym trudnym dla nas czasie... Odeszła Foczka, potem katastrofa pod Smoleńskiem... Otrzymałam już kropelki, wpłaty za nie też mam - od Anett i Bico - dziękujemy. Przeczytałam uważnie instrukcję i w pierwszy wieczór wypróbowałam je najpierw na sobie, żeby poczuć, jak to smakuje - ohyda wyjątkowa, jakby ktoś chciał to z czymkolwiek porównać, to jedynie tablety do czyszczenia basenów przychodzą mi na myśl. Kiedy wymięszałam to Kubie - zaczynamy od 3 kropelek na dobę - i kiedy to powąchał, to w jednej sekundzie dostał dodatkowego napędu. Chciał biedak dać starą łapę gdziekolwiek byle dalej od zapachu. Mam taki oto sposób: na strzykawkę, czyli mięszam w kieliszku, czekam 3 minutki, troszkę wody - nie za dużo, bo muszę się streszczać w czasie, żeby niepostrzeżenie wstrzyknąć w papę i czaję się. Kuba wywąchał sprawę, ponieważ odór chloropodobny jest bardzo silny i teraz kiedy się zbliżam robi się wyjątkowo podejrzliwy. Po pierwszym razie - podałam na noc - zauważyłam, że po kilkunastu minutach miał nudności, ale przemógł i poszedł spokojnie spać. Następnego dnia rano zrobił wybitnie cuchnącą kupę. Smród potęgował dodatkowo zapach chloru, czyli czyści chłopaka. To już 3 dzień kuracji po 3 kropelki na dobę. Wydaje się, że przewód pokarmowy faktycznie się oczyszcza, ponieważ kupy są (co za temat...:roll:) dziwnej konsystencji. Dziś kolejny eksperyment - sporządziłam roztwór do przemywania i zamierzam Kubusiowy ryjek kilka razy dziennie tym nasączać, może infekcja skóry zniknie. W propozycjach producenta załączonych w ulotce jest jeszcze lewatywa :razz:, ale tego Kuba by mi chyba nie wybaczył, chociaż nie obiecuję, że się do tego nie posunę. Bo przecież ten zabieg wyjątkowo oczyszcza przewód pokarmowy i wchłania się jak zastrzyk.
  21. Dziękujemy Anett. Może zamiast przelewać pieniądze na moje konto, to odrazu zamówić i przelać pieniążki bezpośrednio na konto tej apteki?
  22. Nie wiem, czy są środki na kastrację. Na pewno by się znalazły. Ja potrzebuję na teraz kolczatki, albo pancernych szelek i mocnej smyczy. Może ktoś zakupi? Nie mam go jak wyprowadzać, bo wszystko zniszczył.
  23. On MUSI być wykastrowany. Kwestia, kiedy.
  24. Po naszych łąkach szaleje stado zakochanych psów. Grom zatem szaleje na ich widok. W sumie, nie ma się czemu dziwić. Facet jest młody i w pełni sił. Nabyłam mu więc dzisiaj ogromną smoczą kość dla odwrócenia uwagi. Bardzo jest teraz nią zaaferowany. Nie mieści się w oknie budy, więc musi jej pilnować na zewnątrz. Za ciężka, żeby ją wtaszczyć na dach, za szeroka, żeby się z nią wcisnąć za budę i za wielka, żeby dyskretnie zakopać ;)
×
×
  • Create New...