Jump to content
Dogomania

Radek

Members
  • Posts

    72111
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    298

Everything posted by Radek

  1. Saruśka przełyka leki bez problemu. Podajemy je w pasztecie, albo w parówce i suczydło ich nawet nie zauważa:)
  2. Coś słabo tym razem z Allegro. Jest już 4 dni, a pomimo wyróżnienia tylko 68 osób odwiedziło aukcję. Może ma ktoś pomysł na chwytliwy tytuł?
  3. Czasami na spacerkach widać u Saruśki trochę obaw, ale generalnie źle nie jest. Gorzej wygląda sprawa kołnierza, małpiszonek go nie cierpi i widać, że bardzo ją męczy. Zawsze próbuje uniknąć zakładania. Gdy siedzimy z Saruśką to zdejmujemy, ale wtedy trzeba pilnować żeby się nie interesowała szytymi miejscami. Za chwileczkę okaże się jak chętnie małpiszonek przełknie leki:)
  4. Dzisiaj byliśmy na kontroli u chirurga, który łatał Saruśkę po pogryzieniu (wczoraj pan doktor nie miał dyżuru). Po obejrzeniu stwierdził, że jest nieźle. Dostaliśmy ozonowaną oliwkę i mamy przemywać niezagojone jeszcze miejsca po drenach. Jeśli nic się nie będzie działo (odpukać w niemalowane) to w środę kolejna kontrola, a od czwartku zacznie się zdejmowanie szwów. Leki ma dziś małpiszonek zmienione. Od jutra do środy (czwartku) brak zastrzyków, tylko leki przeciwzapalne podawane "dopyszcznie" ;) Pozdrawiamy zaglądających.
  5. Z moim suczydłem jest trochę lepiej to znalazłem czas na aukcję czarnulek:) [url]http://allegro.pl/show_item.php?item=1197408822[/url]
  6. Wczoraj zostały zdjęte ostatnie dreny z małpiszonka:) Niestety jedna z ran dalej podcieka i trzeba czekać. Dziś jedziemy do lecznicy tylko na zastrzyki, do ozonowania nie trzeba wracać. Jutro idziemy na kontrolę do chirurga i zobaczymy co i jak.
  7. Właściciel odebrał psy ze schroniska, sprawa została przekazana policji. Na razie czekam na rozwój wydarzeń.
  8. Na razie to mi się robi uraz do zakładania kołnierza;) Saruśka jest troszeczkę lepsza, więc gdy jest pod kontrolą to zdejmujemy jej kołnierz. Problem jest w tym, że trzeba jej później założyć, a małpiszonek patrzy wtedy takimi smutnymi oczyskami.
  9. Dzisiaj Saruśka już nie miała ozonowanych ran. Goją się na tyle znośnie, że na razie nie będą ozonować. Dreny cały czas są (poza tym jednym zdjętym). Małpiszonek nie dostaje już jakiś czas leków przeciwbólowych i wygląda, że łapinka boli trochę mniej. Dziś na jednym ze spacerków byliśmy prawie 10 minut. Jest to pewien postęp bo wcześniej to raczej Saruśka tylko się załatwiała i tuptała do domku.
  10. Dziękujemy za kciuki:) [COLOR=Silver](i prosimy o jeszcze)[/COLOR] Burze niestety nie pomagają nam, małpiszonek burz nie lubi i się boi.
  11. Dziś Saruśce pan doktor zdjął jeden dren:) Może nie jest to aż tak wielki powód do radości bo zostały jeszcze trzy, ale cieszę się bardzo bo to krok w dobrym kierunku.
  12. 5 lat to długi już czas, dobrze że mamy wspomnienia.
  13. Norasku, przedwczoraj do lecznicy, w której byliśmy z Saruśką pani przywiozła owczarka, bardzo chorego. Popatrzyłem na panią, która z trudem tłumiła łzy, na chorego psiaka i wróciły wspomnienia:( Ciężko czasem powstrzymać łzy napływające do oczu.
  14. To fakt, upał nie pomaga Saruśce. Poza tym małpiszonek ma teraz odstawione leki przeciwbólowe i widać, że jej to wszystko dokucza. Wczoraj gdy byliśmy w lecznicy rozpętała się burza i Saruśka miała dodatkowy stres, w związku z tym nawet wyjście z domu jest problemem (raczej ze strachu)
  15. Z lecznicy wróciliśmy już jakiś czas temu, dopiero lekko zelżał upał to postanowiłem słów kilka skrobnąć. Dreny niestety zostały, ale za to troszeczkę zeszła opuchlizna z brzuszyska. Poza tym raczej bez zmian. Teraz małpiszonek sobie smacznie śpi bez kołnierza, bo nie chcemy Saruśki dodatkowo męczyć. Za to jest cały czas pod obserwacją, żeby nie przyszło jej do głowy żeby się tam lizać, czy interesować:) Jutro ozonowania i innych ciąg dalszy. Pozdrawiamy.
  16. Dziś jak zwykle byliśmy w lecznicy. Wenflon wyjęty, niestety dreny zostały, a nawet jedna z ran była ponownie cięta i poprawiany dren. Żaden dren zdjęty nie został:( Leczenie na pewno potrwa jeszcze (co najmniej) 10 dni. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Ozonowanie przynosi pozytywne (chociaż bardzo małe) skutki. Na łapkach jest trochę lepiej, za to na brzuszysku rana była dziś nacinana i oczyszczana. Co mogę powiedzieć, to że Saruśka to wyjątkowo kochany psiak. Bardzo ładnie współpracuje z lekarzami pomimo bólu i obaw przed lecznicą.
  17. Ta nierozłączność jest u nich taka wzruszająca.
  18. Byliśmy po południu w lecznicy. Jak zwykle trzy zastrzyki (antybiotyk, przeciwzapalny i przeciwbólowy) i kontrola. Ozonoterapii pan doktor dziś nie zapisał (dopiero jutro), obejrzał suczydło i powiedział że jak na rozległość i głębokość ran Saruśka wygląda nieźle. Niestety dreny są dalej, zostały dziś tylko przemyte. Jak dobrze pójdzie to w tym tygodniu będzie zdjęty jeden dren. W tym całym nieszczęściu jest jeden pozytyw - na całe szczęście mam jeszcze wolne i mogę siedzieć z suczydłem cały dzień. Jutro kolejne ozonowanie, kontrola i zastrzyki. Jeżeli do piątku będzie lepiej to nawet wenflon wyjmą. Oczywiście dalej proszę o kciuki:)
  19. Super że Sarna się trochę ożywiła:) Może zacznie się też cieszyć z innych spraw niż miska.
  20. Ulka, zdjęcia morskie też są, ale oczywiście teraz rzuca się w oczy zdjęcie bidulki w kołnierzu:( Noga jest mocno pogryziona, jak się patrzy to aż się płakać chce, zresztą nie tylko noga bo i pachwina, trochę brzuszysko. Ze względu na to, że psy były wyjątkowo agresywne sprawa została od razu zgłoszona na policję i jest w toku. Nie chcę w tej chwili pisać o szczegółach sprawy, tak na wszelki wypadek. A za małpiszonka trzymajcie kciuki:)
  21. Cieszę się, że czarnulki mają fajnego sąsiada. Czy Sarna się trochę ożywiła? Moja Saruśka została mocno pogryziona przez dwa duże owczarki, których ktoś nie upilnował i mu uciekły :angryy: Straciła dużo krwi, była szyta pod narkozą ponad 4 godziny. Teraz w ranach ma założone dreny i codziennie musimy jeździć do lecznicy na kontrole, zastrzyki (trzy na raz) i ozonowanie ran. Do zdjęcia drenów cały czas musi być pod naszą opieką, także jest cały czas z ludźmi (a to akurat małpiszonek bardzo lubi) Niestety niektórzy ludzie są nieodpowiedzialni i nie powinni mieć psów pod opieką :mad:
  22. Głos już oddałem:) Noc minęła spokojnie, wstawać trzeba było tylko trzy razy. Dwa razy napoić Saruśkę, bo w kołnierzu jej niewygodnie pić, a trzeci to hałas zrobiony przez małpiszonka gdy próbowała wdrapać się na sofę! Ta próba to mnie trochę ucieszyła bo świadczy że pogryziona łapinka może już mniej boleć. A po południu znów wędrujemy do lecznicy na kolejne zabiegi:( Wczoraj jeszcze drenów z ran nie wyjęli. Może dziś, ale to raczej w sferze marzeń. Dopóki dreny nie są zdjęte Saruśka jest o tyle "wygrana" że trzeba cały dzień z nią siedzieć;) Spacerki do wygojenia ograniczone przez lekarzy do minimum, ale nawet na krótkich wyjściach widzę, że małpiszonek unika wędrówek w stronę gdzie została pogryziona. Najchętniej to idzie od razu w stronę samochodu. Teraz gdy Saruśka jest taka biedna, stara się cały czas zwracać na siebie uwagę. Bardzo często podchodzi i pokazuje jak jej źle. Robi głośne "auuuuuuuu" i piszczy do momentu, aż się ją pogłaszcze. Oczywiście na czas głaskania psu wszystko co złe mija:)
  23. Saruśkę wygłaskałem:) Teraz suczydło śpi sobie spokojnie lekko pochrapując, mam nadzieję że dzisiejszą noc prześpimy normalnie. Dreny niestety jeszcze nie zdjęte, więc jutro kolejny dzień nieprzerwanej opieki nad kochanym małpiszonkiem. Za to najprawdopodobniej już jutro Saruśce zdejmą wenflon.
  24. Najbardziej boimy się właśnie o urazy psychiczne. Saruśka miała urazy i udało się nam prawie wszystko naprawić. Co będzie teraz, nie wiem i aż się boję myśleć o tym. Tym bardziej, że małpiszonek to naprawdę delikatne suczydło.
  25. Ostatnio, gdy pisałem, zapomniałem dodać, że 4 sierpnia minęło 4 lata odkąd małpiszonek do nas zawitał:) Można powiedzieć, że to takie urodziny. A teraz trochę wieści gorszych. Wczoraj wczesnym popołudniem wyszedłem z Sarunią na spacerek. Wyszliśmy z klatki schodowej i nie uszliśmy chyba nawet 100 metrów, gdy na Saruśkę rzuciły się 2 owczarki. Wybiegły z za rogu, nie było nawet chwili na reakcję, ucieczkę. Małpiszonek jest pogryziony, cudem udało się psy odgonić, na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie, ktoś pomógł mi odganiać te psy. Po 13 byliśmy już w lecznicy i suczydło poszło na stół. Szycie skończyło się około 16, później jeszcze ozonowanie ran, wybudzanie z narkozy i tak cały dzień spędziliśmy w lecznicy. Ryczeć mi się chcę jak patrze na Sarę. Leży koło mnie w kołnierzu, ze szwami na wierzchu i patrzy się smutnymi oczkami:( Teraz przez co najmniej 10 dni codzienne wizyty w lecznicy, ozonowanie, zastrzyki, sprawdzanie szwów, drenów itp... A bidulka tak się stresuje w lecznicy. Dzisiejsza noc nie przespana, bo Saruśka marudzi, a teraz stała obecność z psem. O kosztach to nawet nie wspomnę, zresztą nie to jest najważniejsze, a zdrowie Saruśki. [IMG]http://img251.imageshack.us/img251/1224/imgp2931l.jpg[/IMG] Tak teraz wyglądam
×
×
  • Create New...