Ech, dzisiaj jest Dzień Psa, a pogoda zrobiła Saruśce brzydkiego psikusa :mad:. Najpierw ogromny upał, więc z zaplanowanych długich wędrówek nic nie wyszło (a aparat foto specjalnie został naładowany:)), a na wieczór burza i kochany małpiszonek leży wlepiony w obudowę wanny. Może jutro będzie lepiej?
Jedno fajne, to Saruśka zamiast zwyczajowej suchej karmy dostała ulubioną puszkę mięsną, jadła aż się jej uszy trzęsły