Dzisiaj będę skarżył na Igusia. Iguś jest psem raczej wolno dojrzewającym i pewne ważne sprawy ma opanowane tak nie do końca. Na przykład wędrówki na normalnej smyczy. Na lince zachowuje się poprawnie, ale na smyczy zdarza mu się zapomnieć, jaka jest jej długość. Efektem takiego zapomnienia jest z reguły mocne pociągnięcie. W sobotę rano taka sytuacja się przytrafiła. Iguś poleciał za zapachem. Musiałem się zatrzymać na sztywno, żeby nie polecieć. Efekt? Mocne tupnięcie lewą nogą spowodowało uraz lewego kolana i od wczoraj jestem uwięziony w domu. Boli jak nie wiem co i nie bardzo mogę chodzić. Smaruję się maściami i liczę, że do jutra przejdzie :)