-
Posts
7367 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by romenka
-
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mosii bardzo chcialabym ulżyć Tobie w tym cierpieniu jednak sama cierpie a jeśli przyszło by mi pocieszać Ciebie to wyszło by tylko na odwrót. Ale Kochana,nie tłumacz się nikomu.Zrobiłaś coś więcej niz od ciebie wymagano :uchroniłaś Dragonka od niebezpieczeństwa,cierpienia,bolu i tułaczki.Nie ma znaczenia czy Dragonik był by w schronisku czy na tej nieszczęsnej wsi czy w hotelu bo tak naprawdę tylko Ty dostrzegłaś chorobę Dragonka i tylko u Ciebie mógł spokojnie odejść za TM.On by umarł sam w bólu wszedzie indziej więc po co ta debata? Tutaj każdy powinien składać ukłony tej dziewczynie.Dla niej była to najdrudniejsza decyzja jaką mogła podjąć w sparwie Dragonka a ci co nie umieją nawet na chwile postawić się na miejscu Mosii nie mają sumienia! -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeśli ktoś na tym wątku ma jakieś pretensje do tego co się stało niech nawet tu juz nie zagląda.Mosii zrobiła dla Dragonka co mogła najlepszego,niepozwoliła by cierpiał a przez to sama bardzo cierpi i zamiast sprzeczać się kto miał racje kto nie utrzcijmy mimuta ciszy pamięć tego pieska który wycierpiał wiele a teraz już jest za TM i merda do nas ogonkiem z gory dziękując tak trudnej decyzji jaką podjęła Mosii. Każdemu jest łatwo pouczać i prawić morały ale większość z Was jakby znalazł się na tym samym miejscu co Mosii i widział jak pies wyje z bólu,cierpi ,nie przestaje szczekać już kilka dobrych godzin zastanawialibyście się czemu? a wniosek by był -złe wychowanie psa (agresja) i wiekszość z Was miało by Go dość i Wielu z Was chciało by się już Go pozbyć nie usypiając tylko oddajać gdzieś gdzie już zawadzać Tobie nie będzie czyli znowu poniewierka psa...a potem z daleka znów pouczać co bylo by lepsze?I nie próbując się postawić w sytuacji drugiej osoby tej która cierpi razem z psem. Mosii nie poddała się tylko walczyła do ostatniej minuty a kiedy wiedziała że już pora ulżyła w cierpieniu a Teraz Dragonek jest szczęśliwy patrząc z góry na Nas i dziękując Mosii za to co zrobiła. -
DRAGON - cała historia walki, miłości i choroby... [']
romenka replied to rebellia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kochany mój tak krótkie to Twoje życie było i tak dużo musiałeś wycierpieć.Żałuje że kiedy prosiłeś by ci ulżyć ja tego niewidziałam.Kochany to już koniec Twojej wędrówki.teraz za TM czeka Cię tylko radość.Nie doznasz już bólu. Miałeś w tym życiu wiele osób dzięki którym przeżyłeś wspaniałe momenty swego życia.Swoja śmiercią nauczyłeś wielu z nas widzieć rzeczy które normalnie nie są widoczne dla naszego oka.Śpij teraz spokojnie mój najdroższy. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nigdy nie pomyślałabym, że nadejdzie dzień, kiedy trzeba będzie powiedzieć żegnaj... Jednak nadszedł. Trudno bardzo mi się z tym pogodzić. Dragoniku żałuje, że nie byłam przy Tobie, kiedy oddawałeś ostanie tchnienie. Żałuje, że nie mogłam się z Tobą pożegnać! Mosii prosiła bym przyjechała, ale nie mogłam! Teraz jak czytam to żałuje! Dragoniku wybacz proszę! Jedno wiem, że gdyby była możliwość i przyjechałabym było by trudniej Tobie i Mosii! Boje się, że nie pozwoliłabym na ten krok a Ty kochany piesku cierpiałbyś przeze mnie. Kiedy dzisiaj Mosii zadzwoniła do mnie i powiedziała że już czas nie wierzyłam! Stanąłeś mi przed oczami taki radosny. Miałam Cię w pamięci rozradowanego tak jak w tedy, kiedy znalazłam Cię na wsi. Takiego Cię pamiętam i takiego pokochałam bardzo! Wiem Dragoniku, że musiało tak być. Bóg dla Ciebie w czasie choroby był bardzo łaskawy! Już byłeś chory, kiedy Cię znalazłam widocznie tak miało być a potem, kiedy oddałam Cię do nowego domku uciekłeś to też nie przypadek Wiedziałam, że musze Cię odnaleźć i tak się stało. Potem trafiłeś do hotelu u Doddy i Lavinii gdzie dostrzegła cię Mosii. Ta dziewczyna pokochała Ciebie całym swoim WIELKIM serduszkiem. Była gotowa pomóc Tobie mimo wszelkich przeciwności, jakie stanęły na drodze. Nie bała się. I nie zawahała…Nikt prócz Mosii nie dostrzegłby tego, że Ty cierpisz tak bardzo! Wiele osób Cię widziało a tylko ta wspaniała dziewczyna otworzyła oczy i zobaczyła cierpienie w Twoich pięknych oczach i w każdym zachowaniu Twoim i wiem, że było to celowe. Teraz jak sobie przypomnę widzę jak bardzo prosiłeś mnie bym dostrzegła jak cierpisz a mi się klapki na oczach zamknęły i nie widziałam nic prócz rozbrykanego pieska, którego za wszelka cenę pokochałam a którego nie mogłam wziąć. Ja myślałam ,że takie twoje wychowanie i że to normalne…Jednak Ty byłeś bardzo chory! Przepraszam Draguś, że nie pomogłam Tobie a Ty tak bardzo prosiłeś. Teraz czas się już pożegnać. Kochany mój Dragoniku żyłeś po to by otworzyć nam wszystkim oczy i nauczyć bardziej dostrzegać to, co jest niewidoczne dla ludzkiego oka. Nie zapomnę Ciebie nigdy.Za każdym razem, kiedy przejeżdżam ulicą, którą Cię znalazłam widzę Ciebie i już tak pozostanie... Teraz brykaj po Tęczowym Moście tam już nie poczujesz bólu i już nikogo nie będziesz musiał prosić by ulżył Tobie w cierpieniu bo znalazłeś na Naszym świecie Aniołka który przeprowadził Cię bezpiecznie na drugą stronę .Bardzo Piesku Cię kocham!!! -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='ARKA'] I romenko-tu nie sa slowa potrzebne tylko POMOC mosii i Dragonowi. zacznij np. szukac dobrego specjalisty, z ktorym Mosii moglaby skonsultowac stan zdrowia Dragona. Jak??Ja dzisiaj wrócilam po 21 do domu.Przez net?? Nie mam kiedy swoim psem się zająć a oko bieleje coraz bardziej! Chcę pomóc ale niestety nie mam możliwośći! Sama już chodzę jak dziad zaniedbana i w d**** to mam choc szefowa mi pluje... ale naprawdę chciałabym pmóc i nie wiem w jaki sposób! Niekogo na litość nie biorę(tak samo z dobermanką) chcialam pomóc temu psiakowi i powiedziaąlm że jeśli nic nie wyjdzie pieska oddam do schroniska i tak się stało,nikogo nie brałam na litość jak mi zasugerowano.Żal mi jej i pomoge jej,wyciągnę ją a Dragusiowi pomoge rownież tylko w tej chwili nie wiem jak?!:placz: -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Spokojnie mosii;) Poprostu jestem przemeczona już i tyle!Nie wiem jak moge pomóc i nie znam się na psach.Nie moge powiedzieć co może u niego wywoływać taką agresje dlatego mnie to boli.Ja nie zdaje sobbie sprawy z tego że zachowania niektóre Dragona mogły djagnozowac jakąś chorobę.Dopiero po rozmowie z toba przypominam sobbie szczegóły bo przynajmniej ty mówisz mi co i jak i dlaczego. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Arko ty nie miej do mnie żadnych pretensji!!!Ja nie zdawałam sobie sparwy że istnieje coś takiego jak choroba psychiczna u psa!Nie pamiętam w jakich kolicznściach wiem że było to prawdopodobnie w Tomaszowie jak zawiozłam go by znaleść mu domek.Pamiętam że zaczął skakać i gryść ale tak lekko i piszczał bardzo a ja nie wiedziaąlm o co mu chodzi.Kulił mi główkę dopiero jak zaczęęłam go przytulac uspokoił się tylko popiskiwał. Może ja wogóle nie powiinam się odzywać na tym wątku? -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Arko przepraszam ale ja nigdy bym się nie spodziewala że to jest oznaka jakiejś choroby u Dragona.Nigy nie spotkałam się z czymś takim dopiero po rozmowie z mosii przypomnialam sobie że cos takiego było.Mosii mowi że Dragonik w czasie ataku kuli główkę na dół u mnie tez tak było i tez Dragonik dostawał jakiegos amoku ale przysięgam nie zdawalam sobie sprawy że to może być coś na tle zdrowotnym u niego. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kurcze napisałam post i mi go wcieło! Mosii pisałam byś się nie poddawała. Nie zmuszam cię do niczego i niczego nie wmawiam, ale wiem, że masz serduszko ze złota i będziesz walczyć o Dragonka. Jaką byś decyzje podjęła ja jestem z tobą i całkowicie się ustosunkuje do tego. Ja nie wiem jak Dragon cierpi tylko ty wiesz i wiem jak bardzo ci jest ciężko. Nie chcę również obarczać cię każdą decyzją, jaką musisz podjąć, ale nie mam na to wpływu, bo ja jestem za daleko, ale jeszcze raz pisze, co byś nie zrobiła mosii to nie będę do Ciebie miała żadnych pretensji. Tylko bardzo mi żal jest Ciebie, bo nigdy nie chciałabym BYĆ NA Twoim miejscu w podejmowaniu tak ważnych decyzji i decydowaniu o czyjeś śmierci lub życiu. Wiem, że każda Twoja decyzja będzie słuszną i nigdy nie wymawiaj sobie tego, co byś postanowiła w sprawie Dragonka. Tomografia to dla niego sznsa jest!Ja jestem w stanie wyłożyć 200 zł.Na funduszu też coś jest.Dusje tez się oferowała więc myślę że uzbieramy…Dusje czy twoja propozycja jest nadal aktualna?? Jeśli nie wyjdzie góz mózgu Dragonik będzie żył!!!! Pamiętajcie o tym!!!! Mossi powiedz temu pieskowi że bardzo go kocham!!! -
Cholera nie dzwoniłam dzisiaj!Jutro zadzwonie obiecuje.Dzisiaj miałam zawrót głowy w pracy i dopiero co wrociłam do mieszkania.Padam z nóg!Wczoraj bardzo długo nie mogłam zasnąć bo myślałam o Dragonku.Nie mam głowy ,wszystko mi się miesza.Boże by tylko dobcia tam niecierpiala! Może ktos sparzwdzi co u niej?Jakiś wpolontariusz??
-
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jesteś mosii bardzo biedna i co najgorsze nie wiem jak ci w tym pomóc! Mialam dzisiaj nic nie pisać po tym co przeczytałam dzisiaj bo dużo osób radzi uśpić Dragona ale nie wiem czy zdajecie sobie sprawę jakie to jest trudne dla mosii dla mnie i dla innych osób które znały osobiście Dragonka!Chcielibyśmy dla niego jak najlepiej ale nie wiemy jak temu pieskowi pomóc:-( Doddy chyba czas z mojej strony na szczere,bardzo szczere przeprosiny:oops: Bardzo długo się zastanawialam dlaczego..?Nie wiem!Myślę że chcialam na kogoś zwalic winę za zachowanie Dragona!teraz widze że to nie jest twoja wina a która tak bardzo sobie wmawiałm!Kochasz jednak te zwierzęta a widac to po tym jak intensywnie obserwujesz wątek i rownież tak jak ja czy mosii martwisz się o Dragonka.Nie wiem jak mam cię przeprosić!?Wyrządziłam ci krzywdę i bardzo za nią przepraszam!Zrozum tez mnie i postaw się w mojej sytuacji jak zobaczyłam Dragona po odebraniu z hotelu:wychudzonego i z chorą łapą.Od razu zaczęłam Cię obwiniac za wszystko co dzieje się z Dragonem.Myliłam się!Doddy PRZEPRASZAM! Mosii trzymaj się dzielnie i niepoddawaj się.Trzeba popytac jeszcze kilku wetów może i kilku szkoleniowców?Moze cos doradzą.Są tu na wątku bardzo mądre osoby które bardzo dobrze radzą i widac że znają się na tym o czym piszą.Ja niezachecam do uspania Dragonka ale i nie chcę narazić ciebie na żadno niebezpieczeństwo.Nie wiadomo jak Dragonik zareaguje za minutę...?On chce być kochany i pewnie tez za wszelką cenę probowal ciebie zatrzymac w kojcu.Nie wiem!Wiem że jak na wsi znalazlam go przywiązanego do budy to Dragon nie bronił tylko na mój widok ucieszyl się jak nigdy na świecie jeszcze na mój widok się nie cieszy.Może to jego przeszłość?Moze ktos bardzo go skrzywdził i teraz pamięta? Prosze Boga by sparwił żeby Draon żył i znalazł domek w którym bedą go kochac i w końcu znajdzie swoje miejsce na ziemi i zrozumie że nie wolno robić tak jak teraz. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Już nie mam czasu odpisywać bo praca na mnie czeka .Przestań wtrącać mi się w moje zdanie.Jk trzeba będzie i dojdę do wniosku że to nie jest wina doddy to przeprosze.Na dzień dzisiejszy myślę inaczej.Nie do końca ją obwiniam ale to co myślę zostawie dla siebie najlepiej już bo widze że do porozumienia nie dojdziemy. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja nie mówię że nie spędzla i nie mówię że było jej łatwo!!!Ja mówię to co zobaczylam na własne oczy!Czytałaś o Antosiu??Poczytaj sobie jak masz czas.Ja więcej nie będe pisać.Rozmawiałąm z jedną osobą i rownież odebrala psa zupełnie innego niż oddała!Pies po hotelu był strasznie zestresowany i tak ju mu niestety zostalo! Nie wiem czy to do końca wina doddy bo nie byłam i nie widziałam jak ona się opiekuje tymi psami ale wiem wiem w jakim stanie Dragona oddałam a wjakim zastałam po...! -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dragon był zamykany na noc w stajni i w tym czasie robił cuda niewidy!Probował za wszelką cene się wydostać przy czym starsznie siebie ranił!Piszczał jakby gio ze skóry obdzierano i szczekał.Wiem bo bylam!Dragon prawie całą noc nie dał nam spać! -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie będę się spierać z nikim.To jest moja uwaga na temat pobytu Dragona w hotelu.Ja widziaąlm go po przyjezdzie do mosii i byam zalamana!Nie tylko ja narzekam bo i pparę innych osób po tym jak odebrali swoje psy z hotelu.Mniejsza o to!Teraz najważniejse by zastanowić się jak pomóc Dragonowi.teraz jest u mosii i tu trzeba zacząć się główkować bo dziewczyna nie może sobie z nim poradzić. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Co do karmy nie wiem jaka doddy podawała.Mosii trzyma Dragona a raczej trzymała w stajni natomiast doddy kolo siebie(oznacza to że Dragon powinien być bardziej zestresowany)Leki mosii od razu nie zaczęła podawać tylko dopiero po jakimś czasie a juz po kilku dniach mialam od mosii informacje że Dragon już przytył. Co do zwierząt to mosii ma koło siebie ichp pełno-to samo co doddy wiec myślę że tak samo powinien być zestresowany a nawet jeszcze gorzej.A mimo to psu przybywa na wadze. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak tylko dlaczego dragon zamiast chudnąć również u mosii zaczął tyc Katcherine??Skoro taki zestresowany był u doddy to i u mosii tak samo musi być a mimo to pies przybył na wadze! -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuje franca81. Myslę że mosii oswaja w tym stylu Dragona ale nie dokonca jestem pewna;) W razie czego to bedzie następna wskazowka dla Mosii:multi: Ta dziewczyna wie napewno co robi ale napewno każda wskazowka jej się przyda.dziękuje Wam. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuje za te słowa!bardzo mnie uspokoilaś i mam nadzieje żemosii rownież.Dziewczyna robi co w jej mocy i poprostu każdy myslal że Draon po tabletkach się uspokoi efekt jednak jest odwrotny ale myślę że trzeba czasu na to.On tyle juz cierpienia doznał że teraz trzeba długo to reperowac by psiak nabral spowrotem zaufania do czlowieka.Zal mi mosii tylko bo ona jest samiusienka jak palec i tyle psow... -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mosii na Dragona możliwe że ten lek działa nie tak jak chcieliśmy.Co jest napisane w ulotce o skutkach ubocznych??Albo sama wyszukam w necie;) Mosii nie możesz Dragonowi pokazać że się go obawiasz tylko to że to ty nim rządzisz ale w taki sposób by nienarazić siebie samej na coś zlego.Trzymam kciuki. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Co do przeprosin to nie tak szybko!Ja widzialam Dragona w jakim stanie został odebrany od doddy!Niestety bylam strasznie zaskoczona tym co zobaczyłam!Dragon w hotelu nie byl zadłuzony a wyglał jak pies który nie jadł przez dłuższy czas!Za co mam przepraszać.na jedzenie wystarczyło by co dostala doddy! Nie jest również prawda że nic nieoczeekiwałam od Dragona!Również krzyczałam na niego i karciłam ale nie zdarzyło sie że pies mnie zaatakował a nagle w hotelu pies zrobil się agresywny!Cos mi dalej nie gra! -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Widzicie!Nie wiadomo jaka byla przeszlość Dragonika!Może był bity a moze szczuty i dlatego takie jego zachowanie!Do mojej Romy nie był agresywny i to się liczy wiec nie rozumie dlaczego teraz tak jest?Coś ten nasz piesek ma strasznie skrzywiona psychike ale moim zdaniem wszystko da sie naprawić!Mosii przepraszam że spadł na ciebie taki ciężar:placz: