-
Posts
7367 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by romenka
-
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mosii może to zły lek dla niego??Trzeba by było się popytac nie jednego ale kilku wetów i wtedy zadecydować co mu podawać.No nie wiem co mam poradzić:placz: -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mosii ja nie moge narazać ciebie na żadno niebezpieczeństwo dlatego pisze że jeśli nie wiesz jak sobie poradzić z Dragonem i boisz sie go decyzja jest jedna-uśpienie go choć ja bym poczekala jeszcze ale to zależy tylko i wyłącznie od ciebie!To trudna sprawa i wiem że tobie jest bardzo ciężko!Mosii może bym przyjechala do ciebie??Boże ale co wymyślę z pracą?? Mosii ma dużo psów i kotów a Dragon pewnie jest zazdrosny o to. Lęk jego przewyzsza wszystko!On już nie wie o co chodzi! -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mosii a może przeytrzymaj go w kojcu dłuższy czas.Chociaż to chyba na gorzej wyjdzie. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dlaczego?? -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mosii napisz jak Dragon zachował się niedawno na spacerze??Czy był agresywny??Jak on reaguje kiedy zamykasz go w kojcu?? -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jedno jest pewne że ten pies bardzo potrzebuje człowieka ktory go kochać będzie !Jednak w takiej sytuacji ja nie wiem co mam poradzić!Żal mi mosii i żal Dragona!Nie wiem jak sobie poradzisz jeśli decyzja zapadnie o uspieniu go!?Myslę że warto by było poczekać tylko że ty biedulko jesteś tam sama a nie można cię narazać na zadno niebezpieczeństwo!Dragon ma bardzo zły charakter i teraz mam tylko pretensje do siebie że taki ciężar spadł mosii na Ciebie akurat!Pokochałaś tego psa ale może on był szkolony(nauczony) w taki sposób pilnowania terenu!Mi się zdaje że tego nauczył się na tej wsi gdzie był bo tam znalazłam go przywiązanego do budy a co było w trakcie to mogę się tylko domyślać:placz: -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Może doddy i miala racje co do tego Dragonika naszego że próbował ją zaatakować ale dlaczego Dragon przez tyle czasu jak był u mnie nie pokazał się z tej strony!!!????On podobno ardzo broni swojej budy i u doddy tez tak było że wtedy kiedy doddy zbliżyla się koło budy Dragon zareagował agresywnie identycznie dzisiaj było z mosii...Co jest nie tak?? -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
romenka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wklejam to co napisalam w wątku Dragona: Mosii tak jak rozmawiałyśmy na temat Dragona masz pozwolenie ode mnie na uśpienie go jeśli bedzie taka konieczniść:placz: Nie wiem co mam myśleć już na temat tego psa!On ma zbaczoną psychikę i nie jest młody by dało sie to naprawić!Bardzo chcialabym by żył ale jeśli on się w taki sposób zachowuje niestety trzeba cos z tym zrobić!Leczenie niestety nie daje rezultatów żadnych i kastarcja tez niepomogła!Jak jeszcze można mu pomóc?Niewiem!!! Jestem zalamana!!!Wiem mosii że robisz wszystko co w swojej mocy by ratowac tego psa ale sytuacja taka powtórzyc się nie może!!!W końcu dojdzie do tego że zagryzie ciebie lub kogoś innego a tak jak mi mówilaś przez telefon juz próbował!Ja jeszcze bym poczekała może zacznie się coś zmieniać ale jeśli nie masz już sił do niego i boisz się o siebie to zrób co uważasz za słuszne. Ja mosii zaczynam w tej chwili bać sie o Ciebie dlatego że jesteś sama i dzisiaj mogło się to skączyć dla ciebie bardziej tragicznie ale masz rozsądek i wiesz jak się zachować jak pies próbuje atakować ale następnym razem możesz poprostu niezapanowac nad nim! Pomóżcie jeśli macie jakieś logiczne rozwiązania bo byc może psa da się jakoś uratować od uśpienia ale takie rozwiązania które nie narazą więcej mosii na niebezpieczeństwo ze strony tego naszego cudaka -
Wierze że wszystko dobrze się zakończy.
-
I jakie wieści???
-
Oj chyba wszyscy się poobrażaliście na mnie za dobcię:-( też jest mi potwornie przykro i wyje i bije się za to w pierś ale możecie być pewni że ją wyciągnę stamtąd za ok miesiąc czasu.Ja chodziłam i szukałam jej domku niestety nikt nie chce suki tym bardziej niewykastrowanej.Dobcia teraz 2 tygodnie będzie na kwarantannie po tych dwuch tygodniach jeszcze nie będzie gotowa do adoppcji a potem moge ją zabierać już do nowego domku także szukać jej będę.W razie jakby ktos wiedział kto by chciał taką ślicznotkę prosze o każdą wiadomość.
-
O matko!!Moja Roma do roku robiła mi w domu ale oduczyła się tego i zrozumiala że tak niemożna a teraz jest przewspaniala!!!!Nie wiem jak ten gość ale ja mialam czas ją oduczac bo niechodziłam do pracy i do szkoły wiec cierpliwie uczyłam... Teraz mialam dobcię którą znalazłam ale uwierzcie mi to jest naprawdę ciężki kawałek jeśli pies nie umie się zalatwiać na dworze!Nie miałam czasu oduczyć jej tego i dzisiaj zawiozłam na Paluch ją ale niepoprzestaje na szukaniu jej domku.Ja nie miałam warunków na trzymanie jej poza tym ona bardziej cierpiala by niż była szczęśliwa.Na oddanie jej złożyło się również kilka innych szczegułów niestety i jestem pena że nawet jakby została dwa dni dłużej u mnie i tak zmuszona byłabym ją oddać ale jeśli się bierze psa bo się chce a potem sie oddaje go to jest niezrozumiałe dla mnie.Psa da się wszystkiego oduczyć a napewno młodego pieska.Jestem pewna że Kama znajdzie bardziej wyrozumiałego człowieka który go pokocha. Może tez było tak że mu temu co ja miał znudzila się bo nie wierzę że się oddaje psa po takim czasie tylko dlatego że załatwia się w domu i demoluje!Wiadomo to młody psiak i powinien się z tym liczyć!
-
Co do lat nie jest dokladnie powiedziane.Jak bylam u weta raz mówili że 7 drugi raz że 8 a trzeci raz że może mieć od 6-7 lat więc niewiadomo.Ona była badana tylko od tak sobie żadnego badania krwi ale obawiam się że może mieć jakieś kłopoty zdrowotne może też być znerwicowana tyle że agresji żadnej niewykazuje,ŻADNEJ!!!Jest naprawdę kochana jednak ja bałam się sam na sam zostawic ją z moją Romą kiedy pracuje od rana do nocy bo chyba bym zwariowała ze zmartwień co może się tam dziać.Moja Roma warczala na nia co jakiś czas wiec dobci mogły by pewnego razu puśćić nerwy w co wątpie ale wolę dmuchać na zimne.Poza tym wcześniej czy później musialabym ja oddać bo Darek nie pozwolił by sobie na robienie w domu poza tym ona kocha wolnośc a nie siedzenie od rana do nocy w domu.Niech ją podleczą na paluchu i wysterylizują a potem już domek powinna mieć choćbym miala stanąć na głowie...
-
Ona ma gdzieś 6-7 lat jest bardzo łagodna do innych piesków ,nie zwraca nawet na nich uwagi .To suczka bardzo ułożona jedynie co to ma kłopot z załatwianiem się na dworze. Dzisiaj w schronisku mimo szczeków innych psiaków nawet nie zwracała uwagi na to.Znaczy że chciałabyś ją zaadoptować??Boże było by cudownie:loveu:
-
Pewnie już nie będziesz chciala ze mną słowa zamienić za mojego wcześniejszego posta ale już pisze na Twoje pytania:Nie wiadomo czemu robi w domu.Weterynarz nie powiedzial przyczyny załatwiania się w domu przez nią powiedzial że może to być przez steres lub przez nienauczenie jej a może przez jakąś chorobę.Nie wiadomo!!!Nie siedziala cały czas w domu.Moja koleżanka siedziala z nią przez cały dzień mimo to raz narobiła w mieszkaniu bez wcześniejszego uprzedzenia Kingi.Ja zauważylam że kiedy się kręci w kółko to chce wyjść ale w nocy nawet jak się kręcila to okazywało się że już jest po wszystkim. Ja mieszkam na bemowie chociaż kiedyś mieszkaąłm na Grochowie (niecały rok temu)ale jeszcze w tedy nie miałam styczności z dogomanią.Pewnie już niepotrzebny ci kontakt do mnie w razie czego jaet w mapie dogo.
-
Mosii wiesz jaka sytuacja jest u mnie w domu ,ja poprostu nie mogę pozwolić by psina mi robiła w kuchni kupsko i sikała.Gdybym siedziała cały czas w mieszkaniu i niechodziła do pracy Dobcie mogłabym trzymać w domu -trudno noc byla by taka jak cały czas ale kiedy mnie nie ma całymi dniami bo przesiaduje w robocie nie moge!Mam już przykład Dragona(wykute oczko Romci) i nie chcę drugiej takiej sytuacja!!!Kinga dziewczyna która pilnowała mi przez te parę dni Dobci w dzień mówiła że raz Dobcia skoczyła do Romy ale na krzyk uspokoiła się a co by było wtedy kiedy mnie nie będzie w domu???!!!Nie wiem i dlatego nie mogła ryzykować!ja jej nie szukalam przecież tylko taki zbieg okoliczności że akurat się napatoczyłam i zlapałam ją ale nie wiedziaalm co będzie dalej?Dobcia była przez ten tydzień u mnie i by zostala gdyby jeszcze umiala się zalatwiać na dworze ale teraz za dużo nazbiarało się(Roma,sikanie i kupcianie w domu i do tego dochodzi kot!)Nie mogłam!!Ja nie mam czasu uczyć ją zalatwiania się na dworze bo nie mam na to czasu!Nie rozdwoje się i nieroztroje!!!Darek i tak znosil jej zalatwianie się w domu w nocy ale nie chce nawet pomyśleć co by było w dzień kiedy Darek wracał by do domu wcześniej a tu 3 razy kupsko nawalone!On nie wytrzymałby tego!!!Dobcia w nocy budzila nas 4-5 razy i nie dlatego że chciala się zalatwić bo już okazywało się wcześniej to zrobiła ale dlatego że niemogła sobie miejsca znaleść!Dzisiaj Dobcia pojechała do schroniska i prosze nie krzyczcie i niewydawajcie pochopnych wniosków!Mi się serce kraja i płaczę i plakałam jak dziecko kiedy tam zajechałam!Jeśli właściciel się nie znajdzie jej Dobcia za miesiąc przyjeżdza do nas wysterylizowana i wyleczona i wtedy już powinniśmy mieć dla niej nowy domek znaleziony.Darek bardzo się zaangażował i powiedział że jeśli nie pojawi się właściciel Dobka znajdzie domek choćby on mial na głowie stanąć. Mam wrazenie że ona jest chora chyba że ma jakieś zatrucie i dlatego ją brzuch bolał i ciągle miała biegunkę!Bąki non stop puszczała takie że gdyby zapalniczkę zapalił pewnie wylecielibyśmy w powietzre!Ja nie mam kiedy z nią chcodzic do weta i ją leczyć a tam przynajmniej będe wiedziała co jej jest.Rozmaialam z dyrektorką i mamy wszystko ustalone co do niej!Błagam Was tylko musicie zrozumieć mnie i moją sytuacje:placz:
-
O matko!!!Dopiero wróciłam bo szukałam dobce domku i znalazłam prawdopodobnie tyle że będzie jako stróż!Co do mnie:ja jej zatrzymać nie mogę bo niew iem jak bedzie achowywala się do romy pod moja nieobecność.Darek wyjeżdza a ja w pracy od rana do wieczora!też nie mogę pozwolić by z domu zrobiła mi ustęp!!!Zrozumicie i mnie bo ja niedługo też zwariuje!Może gdyby nie ja już by nie żyła popatrzcie tez z tej strony na to!ja w ostateczności ja na Paluch bym zawiozła no i oczywiście wcześniej wydzwoniłam do innych azyli by ją wzieli ale przepelnione... Co do klatki to narazie nie bo jest szansa że przyszły właściciel będzie ją trzymał w stróżuwce swojej a nie na zewnątrz chyba że bym musiala ją do siebie wziąc wtedy klatka ale dzisiaj już troszke inaczej potoczyły się losy Dobci i trzymajmy kciuki by się udalo.Przejeździłam prawie całą Warszawkę i być może się uda w razie czego bedziemy jej szukać innego miejsca ale niemoglam wykluczyć palucha!!! Teraz jak na zlość mam kota w domu swojego którego oddalam córce Darka ale one wyjeżdzaja na urlop i kiciola musi być u mnie za to Dobka jest bardzo agresywnie nastawiona do kota więc dzisiaj kocica śpi w piwnicy a dobka w domu.Widzicie sami to taki popiep... zbieg okoliczności.Majaa w razie czego czy bedzie aktualna ta klatka???