-
Posts
7367 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by romenka
-
Supergoga wstawi Diankę na allegro z tym tekstem bądz drobnymi zmianami, o które proszę jeśli zauważyliście jakieś nieprawidłowości. Dziękujemy Supergogo.Po raz kolejny mi pomogłaś :loveu: Bedziemy zbierać pieniązki na dalsze leczenie Dianki tylko oby ludziom serduszko zmiękło po przeczytaniu tekstu i oby mnie nie zlinczowali:-( wcześniej.
-
Tylko błagam Cie kochana nie rozśmieszaj mnie :roflt: Ech dobrze mi robi takie szczerzenie ząbków do komputera przynajmniej chumorek mi wraca :evil_lol: Przepraszam za popedzanie ale myślłm że niezauwazylaś;) Tak na powaznie cos trzeba by było zmienić w tym tekście,moze bardziej dramatyzować ale ja już nie wiem jak:oops: Próbowałam uchwycić najważniejsze rzeczy ale nie zadługi przez to ten tekst??
-
Czy może być taki tekst na allegro w aukcji charytatywnej??:oops: W razie jk ktoś ma lepszy pomyśł błagam podrzućcie:lol: A o to historia opisująca losy Dianki –dobermanki znalezionej na Bemowie! Dobermanka, znaleziona na Bemowie spędziła w domu tymczasowym ponad tydzień Gdyby nie to, że była mała suczka w domu nie było by problemu z trzymaniem jej w DT jednak sunia moja już jedno oko straciła przez dużego psa i bardzo obawiałam się o swoją suczkę. Przez tydzień Dobcia (Dobermanka) była pilnowana dzień przez koleżankę i noc przeze mnie jednak po tygodniu koleżanka musiała wyjechać a ja niestety pracowałam, więc został proble jak co zrobic by psy nie zrobiły sobie krzywdy? W mieszkaniu nie miałam drugich drzwi w razie zostawienia psów razem a obawa przez tragedią była silniejsza ode mnie. Do łazienki też nie było drzwi, więc nie było sposobu na zostawienia psów razem, kiedy byłam w pracy a pracowałam wtedy od, 9 do 20-stej więc trzeba było zacząć myśleć jak wyjść z tego problemu. Zaczęto szukać następnego domu dla niej choćby domu tymczasowego. Jeździłam po firmach, chodziłam po domach jednak nadaremnie. Nikt się nie zgłosił i psiaka trzeba było zawieść do schroniska. Była to decyzja w tamtej chwili ostateczna jednak zmuszona byłam tak uczynić. Serce bolało bardzo, ale w tamtej chwili nic więcej nie mogłam zrobić. Potem na każdy telefon kierowany do schroniska z zapytaniem o Dobcię nie uzyskiwałam żadnej odpowiedzi. Z dnia na dzień miałam coraz gorsze przeczucia. W końcu odważyłam się pojechać do Niej jednak i to nie przyniosło skutku pomimo podania nr bloku i boksu, w której miała siedzieć- psa po prostu tam nie było. Wolontariuszki schroniska zaczęły się Nią interesować jednak i na ich pytania były odpowiedzi ”zdrowa gotowa do adopcji” a psa nadal nie było widać w boksie gdzie powinna przebywać. Po 5 miesiącach niewiedzy, co z nią się dzieje postanowiłam pojechać i sprawdzić warunki adopcji Dobci, ponieważ u mnie wszystko się zmieniło i chciałam wynagrodzić krzywdę jaką jej zafundowałam. To, co zobaczyłam i usłyszałam okazało dla mnie się szokiem. Pies, który biegła jeszcze parę miesięcy temu w tej chwili ledwo stawia nóżki tylnie, które co jakiś czas odmawiają posłuszeństwa i Dobcia ( a w schronisku ochrzczona na Dianka )co jakiś czas się przewraca nie mogąc ustać na własnych nóżkach . Nie zastanawiając się poszłam do weterynarza pracującego w schronisku. Diagnoza jaką usłyszałam ścięła mnie z nóg: Dianka ma SPONDYLOZĘ! Wykryto u niej również gwóźdź w żołądku po prawej stronie(została zoperowana) i narośl na serduszku. Przez chorobę coraz bardziej nóżki odmawiają jej posłuszeństwa jak również choroba ta niszczy kręgosłup uszkadzając krążki międzykręgowe ( mówimy wtedy o zaawansowanej formie zwyrodnieniowej kręgosłupa, jaką jest właśnie spondyloza), tworząc pomiędzy kręgami zwyrodnienia, wypustki, które sprawiają psu obszerny ból! Chorobę Dianki można w pewnym stopniu zahamować jednak trzeba leku, który jest bardzo drogi i nazywa się SYNTEHYAL. Diana w schronisku została zoperowana, ale ze spondylozą nie ma szans walczyć w tym miejscu. Trzeba ja wyciągnąć jak najszybciej i wtedy leczyć lekami, które są niezbędne do zahamowania tej choroby. Żeby pomóc tej suni trzeba najpierw pieniędzy by móc płacić weterynarzowi za wizyty i za podawanie leku SYNTEHYAL inaczej Pani dyrektor schroniska nie wyda Dianki nikomu do adopcji z powodów kosztownych leków i choroby na jaką zapadła póki nie będzie miała pewności że Dianka będzie leczona. W schronisku Dinka jest leczona jedynie ARTHROFLEXEM ale to nie pomoże jej z walką z tą chorobą dlatego bardzo prosimy o pomoc dla Dianki która tak bardzo chce żyć nie cierpiąc i chce znaleźć się w końcu w ciepłym przytulnym miejscu gdzie już marznąć nie będzie a przy tej chorobie ciepło jest następnym bardzo ważnym czynnikiem ponieważ przy zimnie choroba rozwija się w zaskakująco szybkim tempie. Jeśli uda się ją jak najszybciej wyciągną szansa na leczenie będzie zawsze wieksza!!!
-
Dokładnie trzeba pilnować żeby nie zmokła :-( bo bedzie jeszcze gorzej.Ja juz pogadam o tym z odpowiednimi ludźmi!!!Z Panią Dyrektor tez będę chciaal porozmawiać by było dopilnowane żeby Dianka miała kubraczek nakładany... Napisze tak:Wszyscy wtajemniczeniu bardiej będą wiedieć o co mi chodzi;) a dla tych do których nie zdąrzyłam PW wysłać będą po troszku orientować się jakie plany... Zbieramy pieniązki na wizytę u lekarza wtedy kiedy Dianka zostanie wyciągnięta ze schronu;) ,trzeba będzie zrobić jej RTG kręgosłupa i bioder by wykluczyć dysplazje a potwierzić spondyloze.Trzeba badania krwi a w tym poziom fosforu i wapnia.Potem bonharen kiedy Dianka będie już u mnie i weta który będie jej to podawał.Ja musze iść po zaświadczenie że Dianka będzie leczona u specjlisty a juz znalazłam weterynarza który znajmie się Dianka(najlepszy w tej dziedzinie) i z tym zaświadczeniem do Pani dyrektor by wydała Diankę.Miejmy nadzieje że Pani dyrektorka zgodzi się na adopcje bo ja naprawdę dla Dianki chcę jk najlepiej i wiem że jestem w stanie zahamaować chhorobę!!!Nie można mówić że Dyrektorka schroniska jest zła bo ona naprawdę kocha te psiaki i chce jak njlepiej i wcale sie nie dziwie jej przywiązania do Diany bo w jej sercu zapadły dobki na zawsze:loveu: jednak Moją Dianke wyciągnę bo jej bedzie tysiąckroć lepiej u mnie w ciepełku niż w schronisku choćby nie wiem jakie tam były warunki.Dianka nie mozę być wyprowadzana tak jak jest i przywiązywana do płotu bo pogorszy to jej stan i to jest argument!!!Ja modlę się by wszystko poszlo po dobrej myśli.
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
romenka replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Faktycznie masz ty się z tymi psami biedulko.My w każdym razie trzymamy kciuki by wszystko się ulozyło a i na wieści o stanie Filipka czekamy :evil_lol: bo coś czuje że będzie dobrzea napewno lepiej:cool3: -
Supergoga nie martw się może uratowalas sobie włoski :evil_lol: No w końcu zbieracie na adwokata :diabloti: A tak na poważnie dziękuje Wam bardzo że czytacie i pamiętacie i wspieracie jak tylko możecie bo teraz jest to nam baaardzo potrzebne.Wiem że nie zostałam z Dianką sama i to jest największa radość...:loveu:
-
Dorotko wiesz że to tylko nie o lek chodzi :-( Kubraczek moja mała bedzie miala :loveu: Vika_Bari dziękuje :loveu: Teraz Dianka juz nie będzie marzła:evil_lol: Ja lepiej dzisiaj zrobię jak pójdę włosy robic przyjamniej beda pieniązki dla Dianki :evil_lol: bo dzisiaj jej nie pomogę.W sobotę znów mam klijentkę więc troszke się nazbiera ;) tylko że bedę te pieniązki mogła wykorzystac dopiero 1-wszego :shake: Bo w tej chwili musze pożyczyć TZ-owi na chleb ale spoczko 100 zł bedzie od pierwszego plus 20 zł Łaciatka a może jeszcze jakiś klijent się napatoczy :cool3:
-
Działam ,działam ale funduszy brakuje :-( . Dorotko dziękuje Ci za pomoc Diance.Niedługo dam jak idą sprawy. Dzisiaj nie jadę do Dianki bo jazda zajmie mi 3 godziny a u nas zamiast odsypywać to patrzą sie na śnieg:angryy: Chociaż jeszcze zobaczę co w telewizji mówią na temat dróg ale ja juz przez okno widze że jest kaplica!!!
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
romenka replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dorotko cierpliwości.Ja wiem że będzie lepiej :oops: -
[quote name='AśkaK']Romenka, rodzinka jest w hoteliku na Bródnie. Właśnie zaczyna nam brakować kasy na dalsze utrzymanie, hotel jest b.drogi (20 zł za dobę :-( )...ale nie możemy pozwolić przecież by mama z maluchami z powrotem trafiła na ulicę. :placz:[/quote] A co z tym domkiem??Przecież jest domek który chce ją przyjąć i sczeniaczki.
-
[quote name='AśkaK']Romenka, nie tylko dla jednego szczeniaczka...:oops: Potrzebny jest dom tymczasowy dla całej rodzinki - niewielkiej suni i jej 3 -tygodniowych szczeniąt.:oops: Karmę i wszelką pomoc oferujemy. :p[/quote] O jej jeśli miałabym wziąć całą rodzinke nie miałabym po co wracać do domu :-( Boże a gdzie teraz oni są??