-
Posts
4029 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by BoUnTy
-
becia dzięki - własnie to chcialam ująć ;) Lepiej bym tego nie zrobila - ja wyadoptoalam psa do Wa-wy, zawiozłam go, dom przesiałam, pies po 2 godzinach miał juz do mnie wracać, a to byl sylwester - a to 400 km. ;) Ola la sie stara, wiem bo była u mnie - wyszło jak wyszło, ale naewno Kojakowi się nie dzieje krzywda. Pomyślcie, ze zawsze mogło być gorzej i zrządzeniem losu, przypadkowo poznałąm jakis czas temu Ola la (kiedy juz interesowala sie Kojakiem) - sama biedna by tego nie ogarnęła, ale zaręczam Wam, że mogło być gorzej i my tutaj na miejscu robimy co mozemy, jutro będziemy wiedziec,czy bedzie hotel chociaz na tydzień - bo wiecie ja mam super hotel, ze szkoleniem itp., ale on kosztuje 630 zł. miesiecznie - tutaj trzebaby zrobić porządną akcję PW o wsparcie finansowe, alre to tez da się zrobić... Teraz tylko co dalej - czy ma wrócic do schronu, czy niech go Ola la pilotuje i razem, wspólnymi siłami zbieramy pieniazki na hotel, a dom napewno się znajdzie bo to przesympatyczny pies - Ania z Bytmoia nie potrafi go nachwalić :)
-
[quote name='agaga21']dziwię się że w takiej sytuacji żartujesz sobie.na dziś pies może i ma dach nad głową, ale co będzie jutro, pojutrze, za tydzień?[/QUOTE] Bo nie takie sytuacje przeżyłam, gdybym miała się zalamywać za każdym razem gdy mi cos nie wychodzi to zombie bym była. Wiesz, wejdź na nasz wątek i zobacz - doświadczenie w adopcjach mamy, najwyżej bedzie dalej domu szukac, nosz nie róbcie tragedii, bo świat się nie wali - ja się dziwię, ze w ogóle udało sie go 'gdzieś' umieścić, a to juz dobry znak - ta sytuacja jeszcze nie jest taka, żeby nie wiadomo jak sie załamywać. Ja musiałam w ciagu 2 odzin w sylwestra skombinowac dla psa transport do mnie z Warszawy. W SYLWESTRA i wyobraźcie sobie, ze sie udało... Albo innym azem musiałam upchac psa 'gdzieś' gdy pogryzł mojego brata i miałam na to 2 godziny. Zresztą Ola pewnie sie wypowie prędzej czy później, mnie tam Wasze 'niedociągniecia' (choc moim zdaniem i takie sytuacje się zdarzają) w adopcjach nie intereszą, ja sie martwie psem, a jak każdy spanikuje to wtedy klops totalny. Ja nie wiem jak wy, ale ja nie potrafie myslec obgryzając paznokcie, no ale to zalezy kto co woli ;P
-
[quote name='SZPiLKA23']No to ładna kaszana, no ale tato Oli nie wiedział jak wyglada i zachowuje sie pies?[/QUOTE] Wiedział, miał zdjecia i opisy i wstępnie go w domu ztolerował, do czasu aż tacie (nie Kojakowi) odbiło... Zdarza sie i tak. Wiecie co - ja Ole znam osobiście i ręcze za to, ze napewno to było przemyślane, a że wyszło jak wyszło - zdarza się. Myślimy co dalej, a wy nie panikujcie, bo i tak wszytsko jest na głowie Oli i mojej, więc wiecie... :diabloti: A teraz my zmykamy, bo mamy sporo do roboty. Ale wejdźie na wątek z podpisu Ani z Bytomia, zobaczcie jak my działamy i sie uspokujta - nic mu się nie dzieje, ze skóry go nie obdzieramy, kot nie jest krwiożerczą bestią - nie zje go, 5 innych psiaków chyba też nie (2 razy więskzego od siebie psa?), wiec spokój ;P No ale to rozwiazanie do jutra,a potem zobaczymy...
-
Nie jest tajemnicza, Ola la jest u mnie, po prostu klops ;) Ale damy radę, staram sie tutaj panowac nd sytuacją, narazi nie panikujta - dobra nasza, narazie noc spędza u Ani z bytomia, czyli pod oieka Śląskiego duetu, a potem rano pomyslimy - dziś wieczorem nic nie wymyślimy ;) Narazie krzywda mu sie nie dzieje :P Wiecie to sprawa bardziej zagmatfana, bo tata Oli rzeczywiscie sie zgodził, tylko chyba przestraszył sie skaczącego bydlaka i powiedział 'ten pies mnie chce zdominować' i na tym sie skończyła dyskusja, więc klops xD Bidna Ola siedziłąa z kojakiem cały dzień na mrozie (tata wpuścił ją, ze Kojak zjadł, Ola się ogrzała i wypad), dopóki ja nie wróciłam ze swoimi podopiecnymi z akcji adopcyjnej, no a teraz Kojak bezpieczny u Ani, Ola bepieczna u mnie :diabloti: A teraz dajemy czasu i myślimy co dalej...
-
Serdecznie dziękuje fundacji za tak długą gościne ;) Jesteście WIELKIE!
-
Umową adopcyjna, ale musi byc napisane, ze niedotrzymanie warunkow umowy grozi odebraniem zwierzęcia, lub odpowiedzialnoscia karną - bez dopisku to klops, bo nic nie grozi... Zdjecie: [IMG]http://images38.fotosik.pl/52/a6d212fa211dcc70med.jpg[/IMG]
-
[quote name='Kociabanda2']Nie mogę się tu połapać. Co muszę zrobić, by zamieścić w tym wątku jeszcze jedno zdjęcie suni??[/QUOTE] Może pani przesać do mnie na [email][email protected][/email] - ja zamieszcze :) :oops: Jak jutro pan przyjedzię to prosze go w moim imieniu przeprosić ;P
-
I jakie wrażenie zrobił Pan przez telefon? Mam nadzieję, że nie był zły za to, ze podalam jego numer? ;P
-
Prosze mi dac znać, czy skorzysta pani z tego kontaktu co przesłalam na PW, gdyż jesli nie to jakby Hager nie znalazł domu to jestem go sklonna zawieźć do Wa-wy
-
A komu podac kontakt, grzence, cz Pani?
-
Do mnie dzisiaj dzwonił Pan w sprawie adopcji Hagera, ale z Warszawy - moze on bedzie zainteresowany - na pierwszy rzut oka domek wydaje sie byc fajny, chcecie numer? Pan jest spod Warszawy, ale prauje w Wa-wie, na mnie zrobił dobre wrażenie...
-
10 MIES HUSKY z ŁAŃCUCHA wykupiona od IDOTY w DS
BoUnTy replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Możecie napisac jakies pierwsze obserwacje o suni? Jak przypuszczalnie będzie ię zachowywac w domu, i jaka jest do ludzi? Powina byc ok do dzieci? Może będe miec DT, i moze nawet cos wiecej ;) Niestety jak DT to płatny, czy to wchodzi w grę? Może skoro jest podejrzenie ropomacicza, to wartoby sukę wysterylizowac, żeby tez nie trafiła do pseudohodowli? Jestem w niej zakochana :loveu: -
Suzi wróciła od weta. Pobrałyśmy zaskrobinę do badania - jutro beda wyniki. Ogólnie stan suni bardzo sie poprawił, ustąpił stan zapalny dziąseł, troszkę lepiej z jednym uszkiem. Płaciłyśmy 45 zł. Suzi może bc operowana od przyszłego tygodnia (od 2.02) - zabieg dotyczyłby robieniea porządków z ząbkami i powiększania kanalów słuchowych. [SIZE="4"]Ceny zabiegu jak się dowiedziałyśmy maja nie być większe niż 300 zł. (ale mniej niestety tez nie bedzie) Prosimy o dalsza pomoc, bo z bazarków niestety tyle nie uzbieramy.
-
Doszła wplata 200 zł. z PUNKTU KSERO - serdeczie dziekujemy! Za te pieniazki pokryje koszty hotelowania do 1 lutego - zostało do opłacenia 94 zł. oraz zrobimy Suzi zeskrobimy - zobaczymy czy jakies pieniazki zostaną i podejmiemy dalsze leczenie lub dokupimy brakujące leki :) Nadal pilnie prosimy o wsparcie finansowe - sunia bedzie życ dopóki beda pieniążki na jej leczenie... Bazarki idą dośc dobrze, ale niestety troszkę potrwa zanim się zakończa i wpłaty dojda do skarpetki Suzi :)
-
Tymczas dla psiaka też już jest, więc czemu nie działać...
-
ALe trzeba tez zobaczyc jak to rzeczywiscie jest, poza tym jesli rzeczywiscie jest źle, to czy ten psiak musi być skazany na czekanie az wreszcie pojawi sie ktos z interwencji po otrzymaniu, przeczytaniu, przenalizowaniu pisemnego donosu? To jest czysta biurkoracja - donosy musza być w formie pisemnej, potem pewnie ich rozpatrzenie przez TOZ... No chyba, że ktos ma jeszcze pomysly - dodam, że aukcja kończy się za 2 dni...