Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. CXo znowu z tymi postami........???????????????/
  2. Właśnie zadzwonił nasz najukochańszy doktor. Może wcześniej. Pędzimy na 11.00
  3. Właśnie zadzwonił nasz najukochańszy doktor. Może wcześniej. Pędzimy na 11.00
  4. Nie wiem co mi dawało prawo do złudnych nadziei... Chyba tylko ślepe uczucie. Moja OKRUSZYNKA umiera... ok. pierwszej zeszła sie napic, za godzine ponownie. O 3 zwymiotowała wodą na Rexiowe posłanie. Wzięłam ją do łóżka. Miała trudności z położeniem sie, to jej pomogłam. Nie wiem czy doczeka 15-tej. Jest spokojna, nie drży, nie popskuje, oddycha równo i spokojnie. Serduszko też ma spokojny regularny rytm.. Jedynie nie mogę się ruszyć. Kiedy tylko przestane głaskać bo wydaje mi sie ze zasneła - podnosi główkę. Teraz jak wstałąm do kompa to Staś ją głaszcze i przytula. Reszta futerek już wie... Zachowują sie identycznie jak przy Zorce. Jedynie u Rexika chwilami "męskośc" bierze górę Odezwę sie po 15 jeśli doczekamy ...
  5. idę z Rexiulem, a potem przytulę się do mojej dziwczynki póki jeszcze jest ze mną....
  6. Też bym tak chciała. I najlepiej u mamuni na rączkach. Czuła by sie bezpieczna....
  7. Jutro na 15 do NASZEGO KOCHANEGO ULUBIONEGO wecika. To co On powie będzie dla mnie wiążące.
  8. A my czekamy zeby odezwał się nasz ulubiony wet... Muuusze to wszystko jeszcze z Nim przegadać....
  9. I znowu nie będę mogła zamknąc oczu..... Niedawno pisałam gdzieś coś o Dakuni i jedna ciotka napisała że starość sie panu Bogu nie udała a druga dodała ze przy starości to sie zbyt nie napracował....
  10. O 3 chciała się napić. Rexila oczywiście rozpętał aferę bo cieczka była "w parterze"... Wróciła baaaaaardzo po maleńku od miski, wzięłam ją na kanapke. Późniejszym ciut świtem poszliśmy sobie z Rexiem daaaaleeeekooo bo Dakulka spała. Po powrocie czekała na nas niespodzianka :-) W drzwiach powitała na Babunia. Wyniosłam na trawkę, zrobiła duuuużo sioo , zeszła z trawki na chodnik i stanęła... Wydawało mi się ze za długo no to przyniosłam kruszynke do domku i położyłam w pościeli bo Staś oczywiście jeszcze śpi w najlepsze. Ale serduszko było spokojne, raczej stawy ją zablokowały.... Ale on sama sobie zeszła i podstawiła doopeńke Rexiowi. Teraz oboje są na balkonie i ogladają mamine kwiatki.
  11. Wychodziłam ze śmieciami a kruszynka za mną do drzwi..... No to tatuś sie poderwał i poszedł z nią na trawkę. Laleczka się wyqpkała, po powrocie poprosiła o pomoc żeby wejść na kanapę i sobie śpi..... a my chodzimy na palcach.
  12. Jak przyjechałam z Dakunią to ułożyłam ją na kanapie i wyszłam na moment do sklepu. Kiedy wróciłam to wogóle nie reagowała... Teraz wyszłam na dosłownie 10 min po ziemię do kwiatka i jak wróciłam to Dakulka wprawdzie lezała ale podniosła główeczkę i zamerdała do mamuni. Usiadłam przy niej to sobie wytarła oczka o moją bluzkę a jak Febe do nas wskoczyła to ją odepchnęła główką. Wystarczyło zeby mamunia poryczała... A teraz sobie spacerkuje po mieszkaniu, nasiurkała na balkonie, napiła się a teraz położyła swoje kosteczki na posłaniu Rexa i drapie sie za uszkiem.
  13. Wróciłyśmy jeszcze razem. Sprawy mają się nastepująco... Albo natychmiast eutanazja, albo kilka zastrzyków i niewielka, ale jest, szansa na poprawę. Nie muszę pisać co zdecydowałam.... Jeśli poprawy nie będzie do jutrzejszego popołudnia pozostaje wyłącznie opcja pierwsza...
  14. Nagle się pogorszyło... Bardzo się pogorszyło. Pędzimy taxi do weta....
  15. Już po spacerkach... Dakuniowa nocka minęła spokojnie. Rexik daje popalić. 3 razy mnie postawił do pionu. Powód? Afera cieczkowa. Nie wiem dlaczego ale przy poprzedniej cieczce Dakulki tak nie szalał. Nadal jest na psychotropie... Przedwczoraj doprowadził mnie do ostateczności i podałam mu dodatkow 2 Luminale. Naiwna liczyłąm ze choć troszeczkę straci zainteresowanie i wyciszy sie na tyle ze będę mogła my wyczesać skołtunione doopsko no i przy okazji odczepi sie od Dakuni podogonka. Byłam BAAARDZO naiwna. Jestem wykończona...Przestałam już liczyć nieprzespane noce, ale już razem z Dakotką słaniam sie na nogach. Nie mam za grosz siły. Spociałm sie z wysiłku jak podnosiłąm kubek kawy. Ale wszystko wytrzymam, byle Dakunia się pozbierała. W ubiegłym roku o tej samej porze przerabiałam "WIELKIE CZEKANIE" pod wrotami Tęczowego Mostu z Zoreczką. Jeszcze nie ma roku jak odeszła... Dziś spacerek Dakuni był..... a właściwie to nie był. Słaniała sie mocno na nóziach (może nie rozruszała się po nocy...) Miała kłopot z przejściem przez krawężnik, nie pospacerowała. Do klatki weszła nawet po tych siedmiu schodkach do windy, ale z windy już nie dała rady wyjśc....Wykręciła się połową ciałka i zamarła w bezruchu... No to ją podniosłam i zaniosłam prosto do łózka... Pospała troszkę a ja w tym czasie poszłam z Rexikiem. Teraz właśnie się poderwała, chciała zejść. Pomogłam, poszła się napić, po drodze podstawiła Rexiowi doopkę, zajrzała do czotkowego łóżeczka i właśnie weszła pod mój fotel.... W tej chwili położyła sie u Czotka...
  16. Podobno - jako w niebie tak i na ziemii.... Nie jestem pewna czy tak chcę ..... Wolę z futrami za teczowy....
  17. Ciężko zgrzeszyłam.... Wiem że najprawdopodobniej jej zaszkodziłam ale już nie mogłam patzrec ze ona prawie nie je... Kurczak gotowany-nie indyk gotowany-nie rybka-nie rózne mięsne i mięsno jarzynowe gerberki dla niemowląt-nie no to kupiłam zdesperowana stara baba dla Dakotki kawałek polędwicy wołowej i jej dałam surową.... No i to moja princessa zjadła Tylko błagam nie drzyjcie sie na mnie. Teraz sama będę 2 dni pewnie bez obiadków ale Dakusie choć troche nafaszerowałam. Miała twardawe qpki to najwyżej troszkę teraz będą "odkształcone" ;-)
  18. A my sobie obie byłśmy na trawce.... Dakotka wyraziła cheć :-) W wysokiej trawie ma problem z chodzeniem... Jestem WYŁĄCZNIE na jej usługi. Resztą dzieci dziś zajmuje się ojciec. Prozaiczne zajecia jak sprzątanie, gotowanie i inne wrednoty mam tam gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Ona cały czas chce sie do mnie kleić, no to jak ja mam cokolwiek robić? Narazie w każdym razie ONLY DAKUNIA !!! No i nochal Rexika.... wciaż muszę go wypychac spod Dakusiowego ogonka.
  19. Oczka zaczynaką "uciekac".... Moja GWIAZDECZKA dziś ok. 7.00 [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/6369/dzizf2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/g.php?h=221&i=dzizf2.jpg][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/6369/dzizf2.db32a5eddf.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img227.imageshack.us/img227/15/dziranood8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/g.php?h=227&i=dziranood8.jpg][IMG]http://img227.imageshack.us/img227/15/dziranood8.bf8cb133d2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img227.imageshack.us/img227/3938/dziteic4.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/g.php?h=227&i=dziteic4.jpg][IMG]http://img227.imageshack.us/img227/3938/dziteic4.8dcd0cfbe1.jpg[/IMG][/URL] Nie wiem czy jeszcze będą jakieś zdjęcia..... Od tamtej pory wogóle nie podnosi główeczki... Było ładne sioo, przepisowa qpalka, nawet sporo zjadła, połknęła leki, popiła... i serdunio bija równiutko i spokojnie Wszystko normalnie ale tak jak na zwolnionym filmie... Może i sobie wmawiam, ale chyba krewka lepiej krąży bo Dakunia jest cieplutka...
  20. Aha....Chyba już wogóle nie widzi... Idzie za głosem. Inaczej na spacerku traci orientacje....
  21. Już po spacerkach, Staś śpi, kanapeczki na niego czekają to możemy pisać donosy ;-) Wieczorem Dakunia nie mogła sie położyć... Kreciła się , kręciła... no to mamcia pomogła. Leżała taka wyprężona i bez ruchu a ja siedziałam obok no i wiadomo co wyczyniałam... Po dłuższym czasie zwinęła sie w kłębuszek.... Potem razem z moją poduszką przesunełam ją nizej, sobie wziełam inną i położyłam sie obok babuni... Ona pozostawała w całkowitym bezruchu, ja też - czuwałam. Bałm sie jej nawet dotknąć. Ubzduraąłm sobie że nawet jeśli już.... to jak nie będę wiedzieć to ona bedzie ze mną dłużej.. Kruszynka ruszyła sie o 4. No i zaczęłam ryczeć dla odmiany ze szczęścia i obcałowywać. Sama zeszła z kanapy, napiłą sie i poszła w kierunku drzwi - już nie woła jak kiedyś... no to ja skok na równe nogi i z laleczkia na trawke. Siknęła sobie kilka razy i wracamy. Ale już się zmęczyła i chciałą na raczki... Wróciłysmy. Troszkę siadzi mi rękach i bardzo mocno się przytula, troszkę poleguje ze Stasiem w łózku, a teraz ułożyła się w posłanku Czotka.. Tylko Rexik nie pozwala jej spokojnie pleżeć ... Stale pcha sie do niej z nochalem pod ogonek...
  22. Zasnęła maleńka na mojej poduszce... Jest troszkę cieplejsza, przestała drżeć...
  23. Dakusia BAAAAARDZO słabiutka.... Ona chyba zasypia.... Jest taka chłodna... Przede mną czuwanie.. Już ryczę.
  24. Nie masz pojęcia jak ja na to czekam..... Dakotka jest jak twardy narkotyk. Bardzo szybko i łatwo się od niej uzależniłam....
  25. Nie dośc że Dakotka cieczkuje to zacieczkowała jamnisia na naszym piętrze... Rexiulek nie wyrabia a ja przy nim. Wyciągnął mnie na spacer 1,10 i 3,50... Znowu nie podniósł nawet nogi. Okrutnie sie męczy. U Dakotki apogeum, ledwo chodzi, prosi zeby ją wnosić na schody i wsadzać na kanapę ale zeskakiwać do Rexa to potrafi. Ledwie, ledwie sie wlecze, ale ciągle mu sie podstawia.... Je malutko, jak wróbelek i najgorsze że nie chce jeśc psiego... Specjalnie dla niej gotuję ale babuni przestało smakować... No to żeby WOGÓLE jadła gotuję dla nas takie cienkie dietetyczne zupki i Dakotka je razem z nami... Zastanawiam sie tylko czy to ona je nasze czy my jemy jej... NA CO TO PRZYSZŁO !? Ona poprostu domaga sie stanowczo tego samego. Nie zacznie jeść póki nie powącha co ja mam w talerzu. Teraz to już wogóle nie wychodzę, chyba ze z nimi... Panicznie sie boję o Dakocie. Przecież usiłując wskoczyć na kanape może złamać nózię... Ufam ze razem z odejściem cieczki pójdzie sobie słabośc Dakotki... W grudniu było podobnie ale nie aż tak...
×
×
  • Create New...