[quote name='Sara']Ktoś może był tak przywiązany do swojego psa że zwyczajnie nie jest w stanie innego przygarnąć, to jest egoizm ? Egoizmem jest chęć posiadania wymarzonego psa , a nie pierwszego lepszego z ulicy ? A może kogoś nie stać na utrzymanie znowu chorującego psa ? To też egoizm ? Gdyby nikt nie kupował rasowych psów wszędzie byłyby kundle. A przecież dążymy do tego żeby kundelków było jak najmniej i żeby miały jak najlepsze warunki !Procent wyrzucanych psów rasowych w stosunku do kundelków jest niewielki.quote]
Saro, uwierz mi, akurat te osoby, które miałam na myśli, naprawdę zrobiły sie wygodne. Jedna z nich straciła collie, tricolora, wiele lat chorował. Był do adopcji identyczny collie, 1,5 roczny, spokojny, posłuszny. Bez rodowodu, bo znaleziony w lesie przywiązany do drzewa. Ale koleżanka, mimo, że bardzo ją kusiło, zrezygnowała z powodu - "nie chce mi się już wychodzić na spacery, nie chcę być uwiązana w domu". No cóż... Inna miała kundla, mix spaniela... Też już się jej nie chce... Trudno.
A co do kundli ogólnie - zgadzam się z Tobą, jestem całym sercem za ograniczeniem ich liczebności, ale przez ograniczenie liczby miotów, a nie usypianie zdrowych fizycznie i psychicznie psów, których jedynym nieszczęsciem było trafić na nieodpowiedzialnego właściciela. I NIENAWIDZĘ PSEUDOHODOWCÓW TZW. RASOWYCH BEZ RODOWODU!!!
Na zachodzie są organizacje, które wybierają odpowiednie dla swoich celów psy ze schronisk i szkolą je np. na tzw. assistance dog (nie wiem, czy dobrze napisałam), psy-pomocników osób niepełnosprawnych. W ten sposób pomagają i psom, i ludziom. Czy u nas jest może coś takiego?
Brak właśnie edukacji społeczeństwa, brak wartości wynoszonych z rodzinnego domu... Nie muszę szukać daleko, wystarczy rozejrzeć się w pracy, jaki stosunek do psów mają ludzie. Nie twierdzę, że wszyscy muszą je kochać, ale czy muszą być bierni i obojętni, kiedy widzą, że dzieje im się krzywda? To mnie boli najbardziej, ta znieczulica.
I może jestem trochę nawiedzona... zawsze taka byłam i chyba taka umrę :-(