-
Posts
164 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fioletowa
-
Hmm, faktycznie z tą drugą częścią postu tak ludzi kurczak zafrasował, że nawet odpowiedzi na pytanie brak. Mnie moja Milka odwaliła taki numer na cmentarzu:diabloti: Jak poszłyśmy odwiedzic, grób mojego dziadka, wszystko było ok pies przy nodze, żadnego wąchania bo to przecież nie miejsce na takie rzeczy. I nagle jak przechodziłyśmy obok grobu strażaka który zginął tragicznie pies skamieniał a zaraz potem zaczął rwac w przeciwnym kierunku, co chwilę oglądając się na nagrobek. I powiem szczerze zdurniałam, była 18.30, szarówka, nikogusieńko na cmentarzu nie było. A pies po kilkukrotnym wyrywaniu się zaczął się trząśc, niby takie objawy ma przy hukach, ale nic nie strzelało, a tak zachowuje się głownie jak jej coś pod nosem wybuchnie albo kilkanaście metrów dalej, na takie z oddali takiej reakcji nie ma... Nie wiem czy to duch czy nie, ale mam też ponad 80letni dom, gdzie różne rzeczy się działy, i to trudne do wytłumaczenia, a dom historię ponurą ma bo poprzedni właściciel/ podobno niedobry człowiek/ spadł z dachu zabudowań dospodarskich i zabił się:shake: Inna sprawa, ze Milka też lubi łapac muchy ale jak jakas mucha lub inny owad ją napastują wtedy ucieka trzepiąc łbem:)
-
Dzięki, no cóż polecił mi to wet, który twierdzi również, że psy z plamkami na języku są najgrożniejsze:crazyeye: Dlaego wolałam się upewnic... A kupuję u niego leki bo to wiejski wet i ma najtaniej;)
-
A właśnie, czy można podac kotom, fiprex dla psów bodajże ten 1ml/chyba dla średnich psów/. Ostatnio wet mnie namówił, bo jak się rozdzieli na dwa koty to taniej tak. a teraz się zastanawiam, czy im to nie zaszkodzi? Jeszcze im tego nie podałam, poprzednia dawka/ fiprexu dla kotów/ ma działac jeszcze jakis tydzień około. Może ktoś coś wie na ten temat?
-
U nas zdała egzamin kryta kuwetka. Ustawiana jeszcze dośc blisko ściany, wejściem na ścianę ale na tyle daleko by kot się zmiescił i drzwiczki otworzyły, bo jak stała wejściem na kuchnię, to psy łby wkładały i i tak szukały smakołyków. A co do żwirku, parę lat temu jak suka znajomych była u nas z wizytą, to się najadła właśnie żwirku z kuwety. Skończyło się wycięciem kawałka jelita, bo zakorkowało ją na dwa dni i nic nie dało się zrobic. Tylko operacja. Powodzenia w przyuczaniu panienki:) No i zazdraszczam ruska:)
-
Chowek, czyli chow chow-ek:)/oczywiście nie do końca bo bezpapierowy/ Jeśli chodzi o czystośc, sunia jest bardzo czysta co zresztą jest cechą tej rasy. Nie wydaje mi się żeby była chora, chociaż dzisiaj odbieramy wyniki badań robione na wszelki wypadek i ze względu na prawdopodobieństwo nietrzymania moczu. Co do lizania łapek ze stresu, możliwe że to tez dlatego zwłaszcza, że mała jest u mnie dopiero od miesiąca i jeszcze nie zawsze czuje się pewnie. Pozdrawiamy
-
łatwiej psa wziąc gdy mówisz on tylko na trochę aż znajdzie domek, a jeszcze jak pokażesz w jakich warunkach był wcześniej pies albo, że DT lubwraca do schronu, na moją mamę działa, bez zarzutu. No i myslę, potrzebujące Donki też się znajdą:) Trzymam kciuki:) PS: ja też się zakochuję od pierwszego wejrzenia i dlatego teraz mam kłopot z moją tymczasowiczką, bo kombinuję jak by ją tu zatrzymac...
-
Może spróbuj się skontaktowac przez mail z panem A. Kłosińskim, jest behawiorystą Coape. Mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] Opisz sytuację, kto wie może udzieli Ci jakiś rad. Chociaż z tego co wiem w takich sytuacjach konieczne jest raczej obejrzenie psa. Ale może się uda:)
-
A nie myslałaś najpierw o tymczasie?:cool3: Jakiś fajny szczylek /lub nie;)/ tylko tymczasowo, a jak się zakochacie no cóż siła wyższa i zostanie? Fajna sprawa a i psiaków do wyboru dużo:lol: Pozdro
-
Wierzę w końcu to Twoja rodzinka. Ja nie uznaję sprowadzania psa w taki sposób, choc jakby się zastanowic, wszystkie psy, które teraz mam i które były tylko tymczasowo zjawiały się w domu bez uprzedzenia. Po prostu wchodziłam z psem, albo jesli biegał pod bramą mówiłam, ten pies będzie u nas i oswój się z tym. Zazwyczaj szło na noze, ale górą byłam ja, i to ja decydowałam. Parę razy chcieli mnie z domu wyrzucic, bo najmłodsza w rodzinie to żadnych praw nie mam. Tylko, że ja pełnoletnia jestem, to i niewiele mogą mi zrobic:evil_lol: Pozdro
-
Ja też nie polecam sprowadzania psa, w taki sposób. U nas w rodzinie zawsze moja babcia jest najbardziej przeciw. Zresztą do tej pory uważa, że dwa burki podwórzowe ok ale moje dwie princeski w mieszkaniu w bloku, a teraz jeszcze psi tymczas to przesada i objaw choroby psychicznej. Ale chcąc nie chcac czasem muszę z jej pomocy korzystac. czasem po prostu moja mama wyjeżdża, ja też gdzieś jade i wtedy wszystkie psy lądują u mojej babci. Takie sytuacje ograniczam do minimum/do tej pory zdarzyło się tylko kilka razy w ciągu kilku lat/ ale jednak. Dlatego tolerancja rodziny jest bardzo ważna jeśli nie ciągła to przynajmniej taka, że mogę spokojnie i bez obaw rodzinie psa powierzyc. Choc przyznam szczerze nie lubię tych sytuacji...
-
No i wyszło niedouczona jestem:oops: Jasne, że trzeba kropic, tylko czy taki kleszcz nie może się na daną substancję uodpornic? Skoro twierdzicie, że nie nie będe polemizowac, bo znawcą nie jestem. Jednemu służy to drugiemu to, ale wazne żeby jakimś środkiem swojego psiaka ochronic. I taki niby off czy szczepicie może swoje psy na boreliozę? Bo podobno można... Pozdrawiam i mea culpa:)
-
My jednak mamy Kiltix, podszyte pod zwykłe obroże taśmowe. Psiaki noszą je od jakiegoś półtora tygodnia i kleszczy odpukac brak, podczas gdy ja wracając ze spaceru po lesie i łąkach znajduje na sobie zawsze jakies. I mój wet ostatnio powiedział mi że w tym roku, frontline na kleszcze nie działa, podobno psy, zabiezpieczane frontlinem kleszcze nadal łapią. Nie wiem ile w tym prawdy, on to na podstawie psów, które do niego przychodzą oceniał / a w swojej ofercie ma tylko frontline, kiltix, i preventic, innych środków nie sprzedaje, więc nie wiem czy by bez powodu ludzi od frontline odstraszał/.
-
[B]Agnes:[/B] Dzięki za odpowiedź, sama mam dwie sterylkowe sunie, ale odpukac takiego problemu nie mają. Jak mówiłam teraz to nie problem bo popuszcza tylko czasami, albo może tak małe ilości, że nie zauważam bo sunia jest jak to chowek bardzo czysta i ciągle sie myje czy to łapki czy pupę. Dzisiaj byłyśmy na badaniach, wyniki jutro i wtedy postanowimy co dalej... Pozdro
-
No właśnie po tym co się naczytałam, to tez mi to najbardziej niestety pasuje... Jutro badania, wiec po wynikach może coś więcej będę wiedziec. Na razie to nie taki problem bo dzieje się to sporadycznie, ale jednak i co gorsza boję się, że to będzie się pogłębiac, a takiego psa nikt do domu nie weźmie zas ja małej nie widzę na podwórku, za dużo pracy włożyłam w to by była domowym psiakiem... Czy to się da wyleczyc? Czy to już całe życie tabletki albo moczenie?
-
Ja właśnie też teraz mam problem z diagnoza, jutro idziemy zrobic komplet badan, bo moja tymczasowiczka co jakiś czas zostawia w miejscu gdzie lezy małe kałuże. Czasami widac też jak jej kropelki skapują na nogę gdy leży... Boję się, że to właśnie popuszczanie. Saba ma teraz około 3.5roku, sterylkę miała jakiś ponad rok temu, wcześniej najpewniej miała szczeniaki. Suczka jest mixem chowka do adopcji, jest bojąca się i ze strachu potrafi pokazac zęby, czyli średnio adopcyjna a jak jeszcze się nam nie daj boże przyplącze jakieś chróbsko, to wiecie jak to jest...
-
Bardzo bardzo współczuję...:-( Ja prawie miesiąc temu uśpiłam też onka- mixa mojego Szariczka. Miał 12 lat. Od 1.5 roku zaczeły się problemy z trzymaniem moczu i kału. Tego dnia podjechałam do mojego domu na wieś tylko na chwilkę, ot żeby wyjśc z psami na spacer, i już w momencie gdy Go zobaczyłam wiedziałam, że to koniec. Wszytsko stało się w ciągu 2h. Pies umarł mojej mamie na rękach, głaskany i przytulany na jego podwórku, którego tak dzielnie bronił. Może żyłby jeszcze gdyby jakiś sk... nie przetrącił mu grzbietu gdy miał jakieś 6 miesięcy- uszkodzenie rdzenia kręgowego, w końcu z nim wygrało... Ja nadal tęsknię podobnie jak reszta stada, ale pozostałe mordki ratują przed rozpaczą... łączę się z Wami w bólu, trzeba byc silnym, żeby nasze psiaki gdy odchodzą mogły czerpac z tej siły...
-
Sledziłam wątek bliżniaczki mojej Milki, i taka wiadomośc:) Gratuluję:multi: I bardzo bardzo się cieszę:multi: Dużo dużo radości w nowym domku dla Lusi i jej nowej rodzinki. Milka też się dołącza:)
-
Wow, toż to chyba rodzona siostra mojej Milkowatej:lol: One jak dwie krople wody są:) Sliczna suńka, trzymam kciuki za domek:)
-
Czy Wasze psy pójdą z obcym człowiekiem?
Fioletowa replied to AjriszZona's topic in Wszystko o psach
Nie chcę robic offa bo nie o tym ten temat... Powiem tylko, że Migota nigdy nikogo nie zaatakowała do tej pory, predyspozycji do agresji nie ma żadnych... Do każdego z radością, jedyne jej przewinienia to brudzenie ludziom ubrań było. Ale to jednak pies i to tylko świadczy, że nie zawsze możemy przewidziec, ich zachowanie... Nie zmienia to faktu, że ponieważ tylko ja zajmuję się psami, wyjścia do sklepu są koniecznością, i nadal psy, będą na mnie czekac... kurcze przeciez nikt nikomu nie każe podchodzic, pod długośc smyczy, która zwykle jest upięta na jakieś 40cm długości. -
Czy Wasze psy pójdą z obcym człowiekiem?
Fioletowa replied to AjriszZona's topic in Wszystko o psach
Milka i Migotka dzisiaj pokazały jak by poszły:evil_lol: Zostawiłam je na siad -zostań, przed kioskiem, weszłam do środka i co chwilę lukałam co robią, a tu idzie dziewczyna z chłopakiem. Ona weszła do kiosku, a on nachylił się i zrobił krok w stronę psów, reakcja do przewidzenia- atak. Milka jak zwykle doskoczyła z warczeniem i zębami, ale po chwili wycofała się, a ta wariatka Migota 10kg psa w psie, złapała kolesia za nogawkę:roll: Na szczęście ludzie spoko i nie zrobili nam jazdy, chociaż nie opanowałam się i delikatnie zasugerowałam, że do obcych psów się nie podchodzi... -
Dla mojej Milki winda to jeden z najgorszych strachów. Już z wejściem jest problem, a przy wychodzeniu prawie mi ręce ze stawów chce wyrwac. Smaczki nie pomagają/albo ich"nie widzi" albo weźmie do pyska i wypluje/, jak jedziemy potrafi się cała trząśc, co przy psie wielkości goldena jest widokiem dośc szczególnym:roll: Teraz niby jest lepiej, ostre siad i sama jazda jest jaka taka, ale wysiadanie- koszmar. Twoja sunia najwyrażniej silnie się boi, skoro aż popuszcza. Jeśli jest łasa na smakołyki, możesz coś jej podawac, jeśli nie chce, sama coś jedz tak żeby zwróciła na Ciebie uwagę wtedy powinna się skusic;)
-
Oczko najlepiej wetowi pokazac, jak jest soczewka zmętniona, to nie wygląda dobrze, ale ja się nie znam to i nie będę prorokowac... A nie możecie jej gdzies uwiązac? Na jakiejs długiej lince, tak, żeby ludzi widziała/czyli was/ i koniecznie z dala od siatki, żeby się próbując przeskoczyc, nie powiesiła. Albo, faktycznie zamykac ją w garażu np. wtedy gdy wiecie, że nie bedzie was/np. pójście do pracy/, ale tylko na góra 4-5h, przed zamknięciem długi spacer, po powrocie też psa zabieramy na spacerek. Dobrze zostawic, jej tam zabawki, jakies wypełnione jedzeniem/kong/, kości ze skóry coś co ją zajmie na jakiś czas. Jak wy jesteście, na terenie podwórza/tak że możecie ją obserwowac/ wtedy biega luzem.
-
Sorka, nie pisałam bo i nie było o czym, tylko wojna przy przemywaniu rivanolem. Przed chwilą jakieś, pól godziny temu, byłam i zdjeliśmy szwy. Rana się goi jest sucha i szwy zaczeły wrastac, czyli to raczej powierzchniowo sie ślimaczyło. Suka taką nam jazdę zrobiła że oboje z wetem przyciskaliśmy ją do stołu podczas wyciągania, jak piskorz się wierciła i piszczała. Histeryczka...:evil_lol: Jadę kupc rivanol zanim mi apteke zamkną. A suka miała dwie cieczki, przed kolejną dostała zastrzyk i cieczka nie wystąpiła, zaś teraz jakieś trzy tyg, temu cieczka się zbliżała i dlatego daliśmy taki przerywający. I objawów cieczki nie było żadnych!!! Dopiero na stole okazało się, że ona przedcieczkowa:shake: To tyle muszę na wies jechac teraz , Maxa oswajac i w ogóle, dlatego inne wieści co i jak w poniedziałek. Dziękujemy za troskę:loveu: Pozdrowienia
-
Sabcia piękna i blisko nas jest,/ bo to jakies 100km tylko/;) A moja propozycja jest taka: Jeśli Sabcia nie znajdzie domku, to mogę jej zaproponowac, gościnę w moim domu na wsi, pies miałby do dyspozycji sad, /jakieś 20arów powierzchni/, bude wikt i opierunek, spacery z resztą stada tez:lol: Ale jest kilka warunków niestety: 1)byłoby miło gdyby ktoś mógł posponsorowac Sabę:oops:/ np. karmę dla niej/, mamy już 4 psy i rodzinka tylko pod takim warunkiem zgodzi się na następnego, nie chodzi mi o dużo żeby było na cześc jedzenia dla niej... 2)mam koty i chciałabym wiedziec, jak Saba jest do nich nastawiona? Nie musi ich uwielbiac, ale wolałabym, żeby nie traktowała ich jak obiad:evil_lol: 3)opcjonalnie po psa mogę pojechac, ale tylko wtedy gdy ktoś dokładnie wytłumaczy mi dojazd, bo inaczej się zgubię:shake: 4) jak sunia odnosi się do innych psów? Mam dwa psy i dwie suki, dlatego pytam... To chyba wszystko, jakby coś było niejasne proszę pytac;)
-
Jak możesz to poproszę bo ja humanistka jestem i wszelkie sprawy inżynieryjno-budowlane/ nawet obrożowe:evil_lol:/ powodują u mnie zacmienie niestety, ale dobry pomysł to jest, dzięki:lol: