Już wszystko uzupełniam. Bo albo nie mam dostepu do iternetu albo nie ma dogo.
Byłam z Mimi u weta. Po objawach, które mu opisałam stwierdził że być może są to przytkane kanaliki okołoodbytowe (chyba dobrze mówię?). Wycisnł trochę tego......, dał zastrzyk i probiotyk na 5 dni. Mimiśka łyka tablety jak ta lala w szynce i mniej sie drapie. Tzn przedwczoraj jeszcze troszkę, wczoraj niewiele a dziś mąż będzie obserwował bo ja w pracy (i mam internet - Przynajmniej na razie :D)
Mimiśka bezproblemowa - zresztą jak było do przewidzenia :) - aż niekiedy zapomina się że jest pies w domu (nie zrozum mnie Pokerku żle :D). W związku z powyższym Mimi wczoraj zjadła sobie fajne śniadanko - takie wiosenne - chleb z sałatą, szynką, zielonym ogórkiem i rzodkiewką. 3 kromale. Jednak twierdzę z całą stanowczością że za zieleniną nie przepada :D za to szyneczkę uwielbia.
Ale to przecież pańci wina że zostawiła na stole śniadanie.
A ja byłam pewna że się uczula na coś nowego.