WIesz, ja nie jestem optymistką w tym przypadku i nie podejrzewam, żeby telefony się rozdzwoniły szaleńczo. Jeszcze pewnie z 5-10 razy zachoruje i wydobrzeje, zanim chociaż jeden zadzwoni:shake:. A swoją drogę kto pojedzie z nim do weta i czy był u niego wet? Ewusek, wiem, że coś na ten temat pisałaś ale nie wiem, czy w końcu coś z tego wyszło...:oops: