Wiem, i zawsze bym chciała żeby odchodziły tu gdzie się urodziły, gdzie było całe ich życie, a nie w przerażeniu, że jadą w nieznane, a człowiek, któremu ufały jak zawsze zdradził..
Ale jak patrzę na zdjęcie, to serce mi staje z rozpaczy.. :-(
Napiszę tu coś, czego nie powiedziałam nikomu.. we wtorek przyszła się pożegnać, może podziękować.. nie wiem.. ale w pustej oborze usłyszałam ciche muczenie, które rozpoznałabym na koncu świata... :-( :-( :-(