Jump to content
Dogomania

al-ka

Members
  • Posts

    851
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by al-ka

  1. No i złapaliśmy kleszcze.Cztery na jednym spacerze(i na jednym psiaku).Wszystkie zdjęłam na łące-jednego podsmażyłam na miejscu zapalniczką(bo jak go unicestwić na miękkiej trawie?),trzy pozostałe przyniosłam do domu w pudełeczku po czym mściwie umieściłam w mikrofali.Przebrzydłe pajęczaki były bardzo żywotne i chyba mocno spragnione.Psy wprawdzie zabezpieczone duowinem,ale nic 100%-ej gwarancji nie daje,czego najlepszym dowodem są właśnie moje psy-zawsze zabezpieczane a mimo to babeszjoza była we wrzesniu.Babeszja to pierwotniak podobny do tego który wywołuje malarię.Namnaża się w czerwonych ciałkach krwi powodując ich rozpad.Objawy: osłabienie w wyniku anemii,gorączka,krwiomocz.Reagowac trzeba natychmiast.Jeśli pies traci apetyt i jest smutny to już jest alarm-wołamy naszego "rodzinnego" lekarza i nigdy się nie pomylił.Dzięki temu leczenie rozpoczyna sie bardzo wcześnie i zmniejsza się grożba uszkodzenia nerek i wątroby.Szlag by to wszystko trafił-wyprowadziliśmy się z W-wy abyśmy i psy i my mogli cieszyć się swobodą i przyrodą-a tu masz!Przyroda wpełza na nas bezustannie.Po każym spacerze musi być teraz czesanie, oglądanie,obmacywanie,żeby nie przegapić paskudztwa.Ech,co za życie......
  2. Kleszcze niestety w tym roku nie poszły wcale spać.Po raz pierwszy w życiu muszę zabezpieczać swoje psy non stop.Ostatnio zrobiłam to 18 lutego i lekarz nasz powiedział,ze cały czas ma psiaki z kleszczami,no i oczywiście z babeszją/bo u nas niestety wszystkie zainfekowane/.Stosuję naprzemiennie fiprex i duowin,z tym,ze fiprex stosuję również co 4 tygodnie.Póki co pomaga- ale jak długo tak będzie -trudno wyczuć.Kiedyś pomagał świetnie kiltix,ale kleszcze już tu się uodporniły i wiosną znalazłam je dokładnie pod obróżką.Gorzej,bo i ta paskudna babeszja podobno coraz częściej nie reaguje na klasyczne leczenie.Rozpaczliwie szukam informacji o naturalnych wrogach kleszczy.Na razie bez efektów.
  3. ONki i bernardyny.
  4. al-ka

    Liczymy podpisy!

    A może z kaczu kaczu trzeba komunikować się poprzez prasę(vide premier Dorn) tak jak trzeci bliżniak?Może na listy odpowiada w pałacu papuga wyciągając losowo gotowca?A może pani prezydentowa jakaś bardziej rozgarnięta?
  5. DOT.postu 1460 o alkocholizmie właścicielki Jeśli p.Marzena jest alkocholiczką to jest to osoba powaznie chora i wymaga leczenia i pomocy.Alkocholizm nie pojawia się nagle tak jak grypa.To trwa.I nikt tego nie zauważył?Nie wierzę.Może wygodnie było nie widzieć i nie wiedzieć.W zaciszu komfortowego gabinetu lepiej popijać kawę i mieć święty spokój.Ta kobieta moim zdaniem nie potrafiła udżwignąć problemów i pewnie dlatego uciekała w alkochol.A teraz wszyscy współwinni spokojnie dalej funkcjonują i nic sobie z pewnością nie mają do zarzucenia.Szkoda tylko,ze wsystkie konsekwencje poniosły i ponoszą Bogu ducha winne zwierzaki.Nóż mi się w kieszeni otwiera...
  6. A może w sprawie danych do nagłośnienia sytuacji zwrócić się do EMIR? Aktualnie prowadzona jest akcja przeciwko okrucieństwu w schroniskach i jest też apel o ukaranie winnych każni zwierząt w Ligocie.Wysłałam także protest do wojewody z załączonymi zdjęciami i choć otrzymałam z różnych adresów tę samą treść formułki wyjaśniającej to niech wiedzą na świecznikach,że są ludzie którym nieobojętny jest los zwierząt. Strona Emira: [URL]http://fundacja-emir.org/[/URL]
  7. ON raczej do mnie nic nie mówi,bo moi znajomi rekrutują się ze zgoła innych kręgów,Facet zbyt egzaltowany,choć w wielu punktach się z nim zgadzam.W wielu się nie zgadzam.Bardzo barwna postać na tle siermiężnej prostacczyzny naszej sceny politycznej a zwłaszcza egzotycznego tercetu.
  8. Silky-ksiądz jest zwykłym człowiekiem i jak każdy człowiek nie jest wolny od błędów.Ksiądz to dla mnie zawód jak każdy,choć wymagający szczególnych predyspozycji i podlegający ostrym rygorom.Nie każdy potrafi sobie z tym poradzić.Myślę,że nie jest łatwo być dobrym księdzem,stąd i nie jest ich tak wielu.Podobnie bardzo jest z zawodem nauczyciela czy lekarza.I o ile można dość łatwo znależć wśród nich przyzwoitych rzemieślników,to wirtuozi zdarzają się niezmiernie rzadko.Na szczęście jednak się zdarzają.Niech nie zniechęca Cię miernota,bo ona zawsze jest bardziej widoczna.Poszukuj w życiu brylantów,bo w ich blasku sami zaczynamy błyszczeć.POwodzenia!
  9. Cytuję Księgę Koheleta(Eklezjastesa) za Biblią Tysiąclecia: "Powiedziałem sobie: Ze względu na synów ludzkich[tak się dzieje]. Bóg chce ich bowiem doświadczyć,żeby wiedzieli, że sami przez się są tylko zwierzętami. [B]Los bowiem synów ludzkich jest ten sam,[/B] [B]co i los zwierząt;[/B] [B]los ich jest jeden:[/B] [B]jaka śmierć jednego,taka śmierć drugiego,[/B] [B]i oddech życia ten sam.[/B] [B]W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt[/B] [..]Któż pozna czy siła życiowa synów ludzkich idzie w górę, a siła życiowa zwierząt zstepuje w dół,do ziemi?" Tyle Pismo Święte.Odnoszę czasem wrażenie,że niektórzy księża znają je tylko z widzenia lub z jakichś skróconych streszczeń.W końcu są to też zwykli ludzie i tak jak w każdym zawodzie są zdolniejsi i mniej zdolni,wykształceni i niedokształceni.Bywa też i tak, że Kościół(jako instytucja) i Bóg(jako wiara i moralność) są to dwa zbiory zupełnie rozłączne. W latach 70tych ub. wieku szwedzki lekarzNils Olof Jacobson przeprowadzał eksperymenty poszukując odpowiedzi na pytanie,czy człowiek posiada duszę.Ustawiano łożka agonalnie chorych(ale jeszcze żyjących) na wagach o dużej czułości pomiarowej.W momencie gdy pacjent wydawał ostatnie tchnienie,ciężar jego ciała malał skokowo zawsze o tę samą [B]wartość 21 gramów[/B].Działo się tak bez względu na płeć,wiek oraz tuszę umierającego.Identyczne wyniki uzyskano też w latach dwudziestych w eksperymencie dr Mc Dougala.W podobny sposób oznaczono ten ubytek wagi u zwierząt i dla przykładu wynosi on:dla myszy 3,5miligrama,dla kota 100 miligramów.Nie wiemy czym spowodowany jest taki ubytek wagi w momencie smierci.Na istnienie duszy póki co 100 procentowych dowodów naukowych brak.Choć eksperymenty trwają i ostatnie słowo nie zostało powiedziane. Cokolwiek jednak sądzić o istnieniu lub nie istnieniu duszy u ludzi i zwierząt to niezaprzeczalnym jest fakt odpowiedzialności człowieka za planetę na której pszyszło mu żyć.Obowiązkiem człowieka jest troska o świat na który został poniekąd zaproszony "w gości".Niezależnie od światopoglądu- rośliny i zwierzęta były na Ziemi przed nami a człowiek pojawił się tu ostatni.A skoro został do tego obdarzony rozumem(choć może nie każdy) to wiedzieć powinien,ze póki są tu rośliny i zierzęta,póty może istnieć homo sapiens.Trzeba więc szanować i opiekować się tym światem choćby we własnym dobrze pojętym interesie.Miarą człowieczeństwa jest stosunek do istot słabszych.Kościół ma tu do spełnienia bardzo ważną rolę edukacyjną,o ile będzie potrafił to dostrzec i zrozumieć.POzdrawiam,Ala
  10. Szarotko droga!Śmierć jest immanentną częścią życia,jest jego końcem i początkiem.Końcem jednej formy istnienia i początkiem kolejnej.Wiem,że trudno się z tym pogodzić,wiem jak bardzo boli...Nie oceniaj żle swojego męża.Chciał Cię ochronić przed koniecznością podjęcia tej najboleśniejszej,ostatecznej decyzji,przed uczestnictwem w misterium śmierci przyjaciela,przed wyrzutami sumienia,bezsilnością i bólem.Pomyśl-wziął to wszystko wyłącznie na siebie.Jemu jest chyba jeszcze ciężej. Śmierć,choć straszna i bolesna jest mimo wszystko wybawieniem.Wybawieniem od bólu,cierpienia,choroby.Jest też szansą na kolejny pobyt tu na Ziemi.Bez wątpienia jest coś przecież poza ciałem fizycznym i jakkolwiek to nazwiemy jest to również w zwierzętach.15 listopada 2005 roku podejmowaliśmy też tę bolesną decyzję,po zażartej walce z rakiem.Walczyliśmy o największego naszego przyjaciela nie szczędząc sił,byłam z nim non stop 24 godziny na dobę,z tlenem,baterią ampułek,kropli i wszystkiego co mogło mu przedłużyć życie lub chociaż ulżyć w cierpieniu.Niestety Ten co nad nami zdecydował inaczej.I kiedy moja walka przynosiła już tylko przedłużenie męki,podjęliśmy z mężem tę ostateczną decyzję.Gdybym mogła zaoszczędizć mojemu mężowi tego bólu-pewnie podjęłabym tę decyzję sama.Może choć on cierpiałby mniej.Nie wiem.Pewnie tak też myślał Twój Mąż,więc postaraj się zrozumieć i nie miej żalu. Nasz Grom odchodził cicho i bezboleśnie(bo tak to właśnie wygląda),tulony,całowany i błagany o powrót.Kochaliśmy Go bezgranicznie tak jak i On nas.Wiem,że to może niewiarygodne ale rozumiałam go doskonale,znałam jego myśli tak jak On wykonywał moje prośby zanim zdążyłam je wyartykułować.I potem ta pustka,bolesna niesprawiedliwa...Przez dwadzieścia jeden tygodni nie było takiej pory dnia bez łez,bez tęsknoty,bez wspomnień.Wiedzieliśmy już,że bez psiaka choć trochę podobnego żyć niepodobna.Szukaliśmy rozpaczliwie hodowli podobnych choć trochę do Groma ONków(czarny,krótkowłosy,niewiele podpalany,z prostym zadem),ale w Polsce już takich owczarków niemieckich jak nasz Grom niestety nie ma.Znalazłam podobne w Belgii i decyzja zapadła-jedziemy.W międzyczasie udało mi się uratować z pomocą Psiego Anioła błąkającą się śmiertelnie zagrożoną bernardynkę.I kiedy sunia po operacji poszła do nowego,wspaniałego domu mój telefon zadzwonił.To dziewczyna z Psiego Anioła prosiła o ratunek dla małego,biegającego po trasie katowickiej owczarka.Wsiadłam w samochód bez wahania.Był to wtorek,równo 21 tygodni po odejściu Groma.Pojechaliśmy,żeby zabrać małego na tzw. "dom tymczasowy" i oniemieliśmy.Przed nami stoi mały Gromiś,no po prostu skóra zdjęta.Jeszcze uszka klapnięte,ale poza tym kalka i ma około 5 miesięcy....W dwadzieścia jeden tygodni,tego samego dnia tygodnia i o tej samej prawie godzinie do naszego domu przyjechał mały Gromiś.Pozostałe zwierzaki(w tym 11 letni długowłosy owczarek niemiecki)przyjęły go tak jakby wrócił z długiego spaceru.Mały 5miesięczny Grom(bo ma też to samo imię)zajął w hierarchii to samo pierwsze miejsce,które miał jego poprzednik i to bez jakiegokolwiek sprzeciwu nawet tego najstarszego ONka.Ma identyczny głos,upodobania smakowe,identyczne ruchy,układa się w tych samych miejscach ...Przypadek? Na pewno nie. PO co to wszystko piszę?Otóż po to aby choć trochę ukoić Twój ból.Abyś spróbowała pomyśleć o tym tak: "Mój kochany Morusek odszedł,bo jego ciałko sprawiało mu okrutny ból,ale może do mnie wrócić jeśli tylko dam mu szansę.Przyjdzie do mnie zdrowy i radosny". Życzę Ci tego z całego serca,Ala.
  11. Na razie 50zł od nas i ciepłe myśli.
  12. Pomysł z życzeniami na maila jest super. Przy okazji nieśmiało proponuję wysłać te życzenia ze strony animalii- w ten sposób Korabiewice dostaną pieniążki: http://animalia.pl/choinka.php Pomóż zwierzakom w schroniskach - Świąteczna akcja Animalii. Wyślij do wszystkich swoich znajomych pocztówki. Za każdą pocztówkę, którą odbiorca obejrzy*, wpłacamy złotówkę na karmy dla zwierząt mieszkających w Schronisku w Korabiewicach POzdrawiam,ala
  13. Dzięki wszystkim,którzy nie pozostali obojętni na okrutny,zimny los.Dziewczyny ze Szczecina-jesteście wspaniałe!Błagam miejcie tę rodzinę w swej stałej opiece,bo przecież zasługują na to jak rzadko kto.Myślę,że i p.Irence jakoś delikatnie trzeba pomóc,co zresztą już tu było poruszane.Nie trzeba zważać na protesty,p.Ireny,jest to bardzo dla niej trudne i może nawet czuć się dotknięta,ale ja wiem ile kosztuje realizacja recepty przy aptecznym okienku.A przecież to już i wiek wymagający wsparcia lekowego.Ale przecież Wy jesteście wrażliwe i subtelne i doskonale sobie z tym poradzicie.Dzięki Wam jeszcze raz za wszystko.Szkoda,że Szczecin tak daleko,bo z radością gościlibyśmy p.Irenkę i Maksa w naszym domu i to nie tylko podczas świąt. Wyślę w takim razie pieniążki "do skarpety" a Wy najlepiej będziecie wiedzieć co z nimi zrobić.POzdrawiam ciepło Ala
  14. Wysyłam 100zł. Boli mnie szczególnie mocno nieszczęście on-ków i bernardynów. Wszystkim ratującym Medara i Czarok składam gorące podziękowania.Kocham Was za to! Niech nigdy Wam nie zabraknie sił i entuzjazmu. Świat dzięki Wam jest piękniejszy.Dobrze jest mieć swiadomość,że tu i teraz,obok mnie żyją prawdziwi,wspaniali Ludzie. I za to bardzo dziękuję,Ala
  15. Pominęłaś mnie. Paczka obawiam się,że już nie dojdzie,ale wysłałabym pieniądze o ile p.Irenka się nie obrazi. Proszę o adres,bo czasu do świąt mało a i ja też muszę nawiedzić Pocztę Polską,że o szybkości tej instytucji nie wspomnę. Zgłaszam się do pomocy na stałe-forma do dogadania(przelew,przekaz,paczka itp). Czekam,proszę,pozdrawiam,ala
  16. Czekam na wieści,bo już chcę coś wpłacić.Razem jesteśmy potęgą i możemy przestawić góry,a cóż dopiero pomóc pani z jednym pieskiem.Zajrzę tu za jakiś czas(głowy mi nie widać zza roboty) i mam nadzieję,że już coś będzie wiadomo.POzdrawiam.
  17. Bardzo mnie ta historia poruszyła i mam pomysł,który może choć trochę odmieni zły los.Jest taki program w telewizyjnej dwójce pt."Ekspres Reporterów",prowadzony przez red.Michała Olszańskiego.Jest to czlowiek o wielkim,wrażliwym sercu,kochający zwierzaki.Stosunkowo niedawno przygarnął ze schroniska kolejną psią sierotkę,która jest bardzo do tego pieska bardzo podobna. Tej starszej pani potrzebna jest pomoc stała,nie tylko dorażna.Może dzięki reportażowi w tv,jakaś lecznica zadeklaruje się z bezpłatną lub symbolicznie płatną pomocą.Może jakiś producent karmy zadeklaruje stałą,bezpłatną dostawę(cóż to dla takiego producenta worek karmy co miesiąc?).A swoją drogą i tej pani też należy pomóc,bo za takie pieniądze nie sposób wyżyć.Podaję link do programu,trzeba to opisać.Mocno wierzę,że to pomoże. http://ww2.tvp.pl/558.dzialy Może też zorganizować jakąś zbiórkę-ja chętnie wpłacę.POzdrawiam,Ala
  18. Zawsze pada to pytanie"dlaczego?"Też długo o tym myślałam.Dziś wydaje mi się,że nasze ukochane futrzaki odchodzą,by móc powrócić jeszcze lepszymi.Opowiedziałam już kiedyś historię mojego Gromisia więc pozwolę sobie ją jeszcze raz zacytować"ku pokrzepieniu serc",bo nasz najukochańszy Grom wrócił i choć trudno to sobie nam było wyobrazić wrócił jeszcze doskonalszy. Dwanaście lat temu zamieszkał w naszych sercach niezwykły ONek Grom.Był z nami tylko 11 lat."Tylko",bo chcieliśmy aby trwało to całe życie.Zawsze kochałam zwierzęta,ludzi a zwłaszcza chorych ale to Grom nauczył mnie i moją rodzinę umiejętności wsłuchiwania się w potrzeby innych.To z nim pierwszym udało mi się nawiązać kontakt pozawerbalny,prawie metafizyczny.To on uzmysłowił mi,że zwierzęta mają coś więcej poza ciałem i pod tym względem nie różnią się od nas.Był naszym cudownym kompanem,przyjacielem,bratem...Przez wszystkie te lata towarzyszył nam zawsze i wszędzie.Zabieralismy go na wszystkie wyjazdy wakacyjne.Zawsze był z nami.Dbaliśmy o niego bardziej niż o siebie,ale przegraliśmy nierówną walkę z rakiem.Opuścił nas 15 listopada ubiegłego roku,tulony,całowany....Bardzo prosiliśmy go,aby wrócił do nas.... Przez dwadzieścia jeden tygodni nie było takiej pory dnia,godziny,żeby nie płynęły łzy bólu i tęsknoty.Wierzyłam jednak,ze mój Grom do nas wróci,że gdzieś jest i też czeka...Szukałam hodowli,która miałaby takie owczarki-czarne,krótkowłose,niewiele podpalane,z prostym zadem.Niestety w Polsce hodowli tej linii użytkowej nie ma.Na Owczarku dostałam kontakt do hodowli w Belgii,Czechach.Decyzja zapadła i...wtedy stał sie cud.Ratowałam wówczas błąkającą się,chorą śmiertelnie bernusię.Nawiązałam wiele kontaktów i suni udało się uratować życie i znależć przecudowny dom.Następnego dnia gdy sunia poszła do domu,zadzwonił mój telefon.Jedna z wolontariuszek z akcji ratowania suni poprosiła o tymczas dla znalezionego na trasie katowickiej małego ONka.Przybył do nas dokładnie po 21 tygodniach,też we wtorek,też około 21ej..Pięciomiesięczny,identyczny prawie jak Grom,z takim samym głosem,spojrzeniem,ruchami,upodobaniami.Przywitany przez pozostałe zwierzaki tak jakby wrócił z długiego spaceru.Długo by opowiadać o wszyskich niezwykłych absolutnie zbiegach okoliczności,niektóre sytuacje przyprawiały mnie o ciarki na grzbiecie( choćby zachowanie małego w miejscu gdzie przed pięcioma miesiącami odchodził Grom).Ja już wiem napewno,że nasze ukochane zwierzaki wracają do nas jeśli bardzo tego pragniemy.Nasz Grom wrócił.Jest identyczny prawie pod każdym względem,ma to samo imię,zajął w hierarchii zwierzaków swoje poprzednie miejsce.Od tej chwili skończyła się bolesna tęsknota.I tylko czasami gdy patrzę na małego Gromisia napływają mi do oczu łzy.Ale są to łzy słodkie,łzy szczęścia.... Życzę wszystkim z całego serca,aby Wasi przyjaciele wracali do Was,bo że to jest możliwe nie mam najmniejszej wątpliwości.Musicie tylko chcieć i dać im szansę powrotu.POzdrawiam ciepło,ala.
  19. Boże,Anetko kochana tak strasznie mi przykro. Bardzo chciałabym Cię pocieszyć,choć wiem,że teraz ból jest zbyt wielki, aby pomogły tylko słowa.Może jednak magiczny czas Świąt Bożego Narodzenia i cud spełniających się marzeń tchnie w Twoje serduszko odrobinę radości.Rok temu przeżywałam ból rozstania z naszym najukochańszym 11letnim ONkiem Gromem.Odszedł po heroicznej walce,pokonany złośliwym nowotworem serca,mającym prawdopodobnie początek w tarczycy.Odchodził tulony,całowany,błagany o powrót.Przez dwadzieścia jeden tygodni nie było takiej pory dnia,żeby nie było bólu tęsknoty i łez.Czekaliśmy i wierzyliśmy,że gdzieś jest.Znalazłam hodowlę w Belgii "gromopodobnych" ONków(czarny,mało podpalany,króciutki włos,prosty zad),bo żadna u nas takich nie ma.Zapadła decyzja o wyjeżdzie do wujostwa w Brukseli,no a przede wszystkim o kupnie psiaka.W międzyczasie ratowałam bezdomną bernardynkę z ropomaciczem.I kiedy sunia była już zdrowa i poszła do cudownego domu,zadzwonił mój telefon.Trzeba było ratować szczeniaczka ONka biegającego po trasie katowickiej.Pojechałam po niego do wolontariuszki i z mężem zamarliśmy....To był nasz Gromiś ,5- miesięczny,prawie identyczny.Po dwudziestu jeden tygodniach,też we wtorek i prawie o tej samej godzinie przekroczył próg naszego domu malutki Gromiś.Zwierzaki nasze (koty i DONek Goofy) przywitały go tak jakby wrócił z długiego spaceru.Gromiś zaglądał w każdy kąt domu i ogródka,ale tu gdzie odchodził Grom szczególnie długo patrzył i wąchał...Zajął w hierarchii stada pozycję Groma(mimo swego młodego wieku) i wybrał sobie te same miejsca,ma identyczne ruchy,głos,upodobania.I choć trudno było nam sobie to wyobrazić wcześniej-jest doskonalszy od poprzednika.Przypadek?Zawsze byłam racjonalistką i nie potrafię tego ogarnąć,a co dopiero wytłumaczyć.Dzięki Gromowi wiem jednak,że jeśli bardzo tego pragniemy,jeśli damy szansę to nasi bracia mniejsi mogą do nas wrócić.I choć wspomnienia bolą nadal(bo nie mogę zapomnieć tego cierpienia i mojej bezsilności,gdy nie mam już w co robić zastrzyku,a nawet i on już nie działa), to radość którą daje nam mały Gromiś goi rany w sercu. Wierzę Anetko,że i tak będzie u Ciebie,musisz tylko baardzo mocno chcieć i wierzyć. Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzymy Ci Anetko ciepła,spokoju,nadziei i radosnego oczekiwania a w nowym,szczęśliwym 2007 roku życzymy Ci spotkania z Gajką ,zdrowia i radości.Ala z rodziną.
  20. Anetko mogą ale nie muszą być to sprawy neurologiczne.Sama nadczynność nie daje takich objawów,ale już przełom tarczycowy objawia się nasileniem nietypowych objawów:gorączka, znaczne osłabienie,niepokój ruchowy i psychiczny,zaburzenia orientacji a nawet śpiączka oraz powiększenie wątroby z łagodną żółtaczką.Przełom jest następstwem nie leczonej lub żle leczonej nadczynności.Może go też wywołać uraz,zakażenie,zabieg chirurgiczny.Podanie sterydu cokolwiek to było,było konieczne.Nie denerwuj się na zapas,choć wiem doskonale jakie to trudne.Najwazniejsza jest trafna i szybka diagnoza.Mam nadzieję,że tak będzie.Życzę Wam zdrowia i jeszcze raz zdrowia,ala
  21. W rzeczy samej jest to pajęczak,ale wszystkie stawonogi kojarzą się ludziom z owadami.A wszystko to paskudztwo odrażające okrutnie,pajęczaki zwłaszcza(nawet i motyle nie budzą mojej szczególnej sympatii). Ale ja bardzo szukam konsumentów lub innych naturalnych wrogów kleszczy(muszą na litość boską jacyś być!).Niestety na razie bez rezultatu.A przecież jeszcze tak niedawno tego nie było.Na uczelni , pamiętam wozili nas na wycieczkę gdzieś do Puszczy Białej,żeby pokazać kleszcze( i na oddziale pacjentów z kzm).Wtedy widziałam je pierwszy raz w życiu.A teraz mam kleszcze prawie w ogródku i to na Boże Narodzenie.To nie może być tylko ocieplanie się klimatu.
  22. Szczepionka na babeszjozę owszem już jest,ale jej działanie jest bardzo krótkie i pewnie dlatego nie jest popularna. A kleszcze mają się świetnie!Zabezpieczam ostatnio psy co 3 tygodnie fiprexem żelem.Dziś postanowiłam na odmianę potraktować je duowinem żelem no i podczas aplikacji wychynął z czeluści futra dorodny gad.Trofeum porannego spaceru.Na szczęście nieopity.Postać dorosłą mamy szansę zauważyć i usunąć zanim zacznie pić ale larwa i nimfa jest tak maleńka,że nie ma szansy tego paskudztwa dojrzeć.A one też piją i też roznoszą choróbska.Na razie sprawdzał nam się fiprex,ale boję się odporności kleszczy i co jakiś czas zmieniam.Pierwotniak babeszji potrafi również tworzyć coś w rodzaju przetrwalników i w takiej uśpionej formie pozostaje w organizmie psa,aby zaatakować gdy np.spadnie odporność.Stąd czasem babeszjoza nie poprzedzona w krótkim czasie inwazją kleszcza.Trudno z tym owadem walczyć. A może ktoś wie jaki jest jego naturalny wróg? Może jest ktoś kto go chętnie konsumuje?
  23. Moim zdaniem należy skonsultować przypadek z endokrynologiem.Zajmuje sie tym prof.Lechowski w Multiwecie(W-Wa Gagarina5,tel 022-8414022 [URL]http://www.multiwet.com.pl/[/URL] Nadczynność nie wiąże się tylko z nowotworem.Przysadka jest nadrzędnym, zawiadującym tarczycą gruczołem,tarczyca zaś steruje gonadami,nadnerczami(to w wielkim skrócie).Pomiędzy tymi gruczołami istniejec ścisła współzależność działania określana jako sprzężenie zwrotne(pobudzanie-hamowanie).Objawy kliniczne nadczynności bywają u jednych chorych bardzo dramatyczne,u innych ledwo dostrzegalne.Przyczyny mogą tkwić w organizmie lub też mogą być spowodowane czynnikami zewnętrznymi.Niestety nie potrafię zinterpretować parametrów biochemicznych,gdyż te zdecydowanie różnią się od ludzkich ale bardzo polecam prof.Lechowskiego,bo korzystałam z jego opieki w chorobie tarczycy mojego ONka.Nadczynność klinicznie objawia się m.in wolem,tachykardią,wzrostem ciśnienia,uczuciem goraca(tarczyca odpowiada za termoregulację),kołataniem serca,drżeniem kończyn,nerwowością i nadmierną pobudliwością ruchową,utratą masy ciała przy zwiększonym apetycie,bezsennością,częstymi wypróżnieniami a nawet biegunką.Do tego dochodzić mogą objawy oczne(np wytrzeszcz) i skórne(nadmierna suchość,wypadanie włosów).Leczenie stosunkowo proste i skuteczne.Rozpoznanie też nie nastręcza trudności.Nie rozumiem po co rezonans.Do postawienia diagnozy wystarcza dokładnie zebrany wywiad,badanie fizykalne,rutynowe oznaczenie hormonów w surowicy(ewent fT4).W celu ustalenia etiologi wykonać należy badanie scyntygraficzne z izotopem jodu i ewent.biopsję cienkoigłową.Nie martw się na zapas to nie musi być nowotwór,a nawet i on daje się nieżle leczyć,a i nie leczony postępuje stosunkowo bardzo wolno.Wszystko będzie dobrze.Zgłoś się szybko do endokrynologa i pisz co z ONeczką.POzdrawiamy i trzymamy łapy.Musi być dobrze!ala
  24. al-ka

    rekawica Econetti

    Właśnie skorzystaliśmy z promocji w Karusku i dziś rękawica plus gratisowe mydełko(wszystko za 55 pln) przyszło pocztą.Rękawica naprawdę dobra a moje dwa ONki i koty zadowolone z zabiegu baaaardzo.Polecam Karuska- bardzo miła współpraca a jednocześnie przestrzegam przed firmą nelpart.Wyjątkowo niesympatyczna a do tego maniery ekspedientki z PRLowskiego geesu...
  25. Czy sunia ma gorączkę? Czy lekarz wykluczył babeszjozę?Jeśli jest to babeszja działać trzeba błyskawicznie,bo pies traci czerwone ciałka krwi i momentalnie opada z sił.
×
×
  • Create New...