Jump to content
Dogomania

Amanita

Members
  • Posts

    987
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Amanita

  1. Dowiemy się co z małym. Noreczku siedź na 1.
  2. W górę Tobisiu! Ja wiem, że Tobie jest bardzo dobrze u cioci Dogofanki, ale już najwyższy czas, żebyś znalazł swój dom.
  3. Dzięki dziewczyny, że wypytałyście o małego. Mam tylko nadzieję, że on tam sobie jakoś poradzi... Szukamy domku Atosku, szukamy...
  4. W górę Atosku...
  5. Stęskniłam się za tym miśkiem - trzeba go kiedy odwiedzić...;)
  6. Został oddany jako "pies znaleziony"
  7. c.d. W tej historii nie ma winnych, potworów… Wszystko rozumiem. Pies okazał się za ciężki – w tej sytuacji nie mógł zostać w domu. Pies okazał się agresywny – trzeba było go jak najszybciej odizolować. Pani została z nim w domu sama. Co miała robić? Pies usiłuje ją ugryźć, drapie w drzwi, bo ewidentnie chce wyjść, ale nie pozwala sobie zapiąć smyczy, żeby móc wyjść z nim na spacer. Transport do Mysłowic na już – niemożliwy. Pozostaje schronisko w Krakowie. Jedyne co mnie boli w tym wszystkim, to brak woli, chęci pomocy. Spodziewałam się czegoś więcej po praktycznie dogomaniackim domu. Patrzę na to z własnej perspektywy i wiem, że w takiej sytuacji, zrobiłabym wszystko, żeby pies wrócił do Mysłowic. Nie wiem, może poprosiłabym kogoś, żeby udawał właściciela Atosa, wyciągnął go ze schroniska w Krakowie… Biorę psa, wsiadam w pociąg i jadę do Mysłowic. Jeśli jest późno, proszę np. Maję, żeby go przechowała i oddała do schroniska następnego dnia… Działam, próbuję pomóc temu psu. A już na pewno nie piszę, że wszystkie możliwości zostały wyczerpane i że pies czeka w schronisku, a jego znakiem rozpoznawczym są nowe, parciane, czerwone szeleczki…
  8. c.d. Ponieważ jakoś dwa dni wcześniej napisała do mnie pewna pani z Mysłowic, napisałam do niej od razu, że psiak znowu jest bezdomny. Pani odpowiedziała na mojego maila, a później rozmawiałyśmy długo przez telefon. Przedstawiłam sytuację – że psiak okazał się agresywny i wszystko inne z najdrobniejszymi szczegółami. To nie zniechęciło tej pani – powiedziała, że jest w stanie pojechać w niedzielę do Krakowa i zobaczyć pieska, poznać się z nim, ocenić jego stan. Ale niestety, kiedy zadzwoniłam do Krakowa, Atos był już w schronisku. Dowiedziałam się również wtedy, że Atos źle się czuje w mieszkaniu, że musiałby mieć dom z ogrodem. Więc znowu chwyciłam za słuchawkę i zadzwoniłam do pani z Mysłowic. Znowu przedstawiłam sytuację i pani trochę przeraziła się tego, że Atos nie umie funkcjonować w mieszkaniu, bo ona mieszka w kawalerce. Uznała, że najsensowniej byłoby, gdyby wcześniej mogła poznać tego psa, odwiedzać go, pracować z nim. Co miałam jej powiedzieć? Że ma wyciągnąć psa ze schroniska w Krakowie, zawieźć do Mysłowic i go odwiedzać? Przecież to kompletna bzdura. Powiedziałam, że nie wiem, czy i kiedy uda nam się wyciągnąć Atosa ze schroniska i przewieźć go do Mysłowic. Ta pani nie może sobie pozwolić na częste wizyty w Krakowie, więc ostatecznie uznała, że może jednak poszuka innej biedy w Mysłowicach. Ponieważ nie chciałam tak zostawić tej sytuacji, napisałam maila do córki tej pani z Krakowa z prośbą, by przewieźli Atoska do Mysłowic. Niestety, jak się okazało, nie mogę liczyć na żadną pomoc.
  9. Atosek przebywał w naszym żorskim azylu około miesiąca. Poznałam tego psiaka – maleńki, chudziutki, w kojcu wydawał się odważny, podchodził do krat, prosił o mizianie. Kiedy wyprowadzaliśmy go z kojca, jego odwaga gdzieś ulatniała – zamieniał się w maleńką, przestraszoną psią biedę. Pod koniec grudnia pies został wywieziony do schroniska w Mysłowicach. Uznałam, że w takiej sytuacji nie ma sensu szukanie domu dla niego. Ale inni wierzyli w cuda, więc nadal miała swoją aukcję na allegro. Któregoś wieczoru zadzwoniła do mnie starsza pani z pytaniem o Atoska. Interesowała ją wielkość, waga psa. Nigdy psa nie ważyłam, ale jak dla mnie mógł mieć około 3 kilogramów i tak też tej pani powiedziałam. Pani powiedziała mi, że jest po wylewie i że nie może dźwigać ciężkich rzeczy. Dodam tylko na swoją obronę, że nie powiedziała mi, ile wynosi ta waga maksymalna. Gdyby od razu mi powiedziała, że pies nie może przekraczać 3 kg, to albo nie poleciłabym tego psa, albo poprosiłabym kogoś, żeby go zważył. Rozumiem, że w tej sytuacji waga jest istotna – chodzi o zdrowie człowieka – ale nikt mi nie powiedział, że chodzi maksymalnie o 3 kg. Więc w takiej sytuacji rozumiem, że Pani ze względów zdrowotnych nie może zatrzymać Atoska – bo on waży 5 kg. Wieczorem ta pani zadzwoniła do mnie i powiedziała, że go nie chce, bo jest za duży. O.K. Rozumiem. Dodała jeszcze, że próbuje ją ugryźć, kiedy chce mu zapiąć smycz. Powiedziała jednak, że może u niej zostać jakiś czas i żebyśmy mu szukali domu. Później nastąpiło totalne pogorszenie – pies ugryzł panią, zdominował ją totalnie, obsikiwał mieszkanie,… To nie był po prostu ten pies, którego ta pani oczekiwała. Też rozumiem.
  10. :multi::multi::multi::multi: Bądź szczęśliwy okruszku - już na zawsze!
  11. Ale jestem piękny:loveu:
  12. Atosiątko ma dom!;) :multi:Musimy go wyciągnąć ze schronu i zorganizować transport do Krakowa;)
  13. W górę Atosiątko!
  14. Dinko, Ty nie wypatruj kobietek, tylko domu!;)
  15. Dzidzia siedź grzecznie na 1.
  16. Atosku siedź na 1! Może ktoś Cię tutaj wypatrzy... Serce mi pęka, kiedy myślę o tym maleństwie:-(:-(:-(:-(
  17. Chodziło mi to, że nie ma więcej fotek ponad te, które są zamieszczone na wątku;) Atosiątko, tak bardzo chciałabym, żeby Ci się udało...
  18. Niestety, nie mam więcej zdjęć Atoska. Atosek jest długi;), ale raczej krótszy od jamolka.
×
×
  • Create New...