-
Posts
19364 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by akucha
-
Od domu do domu,buldożka Sasza nigdy nie zazna spokoju
akucha replied to akucha's topic in Już w nowym domu
Ona wygląda na taką dobrą, słodką, grzeczna niunię :loveu: A fotka z synkiem piękna! Kaja ale Saszka dostanie nowego hamburgera? Bo ona pierwszy raz ma coś swojego, tak go kocha, że az z tej miłości zjada. Stanowią jedność :evil_lol: -
[quote name='brazowa1']dla mnie są coraz bardziej widoczne. [B]Husky,czy inna pierdzielona łajka...[/B].[/QUOTE] Padłam.... Brązowa :crazyeye: :evil_lol: Sie wyrobiłaś!!!! O rany, jaki ten maluch śliczny jest! wysubtelniał jakoś. Jak duży, dokąd sięga? Kto najbardziej kocha psa? Pewnie go sobie wydzieracie, co?
-
I jeszcze: [URL=http://img59.imageshack.us/i/zdjcie2192.jpg/][IMG]http://img59.imageshack.us/img59/6710/zdjcie2192.jpg[/IMG][/URL] Miłko ma PORA!!! Chwali się! [URL=http://img403.imageshack.us/i/zdjcie2193.jpg/][IMG]http://img403.imageshack.us/img403/6080/zdjcie2193.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img13.imageshack.us/i/zdjcie2195.jpg/][IMG]http://img13.imageshack.us/img13/6085/zdjcie2195.jpg[/IMG][/URL]
-
[I][FONT="]Miłko ze Starogardu, jest, przeuroczym, grzecznym pieskiem o ujmującym, spokojnym charakterze. Dobry, kochany szczeniak. [/FONT][/I][FONT="]Tak pisała o nim Brązowa, a tak Miłko prosił o dom:[/FONT][I][FONT="] [URL="http://img191.imageshack.us/i/92b2c4d8e9bc62a2med.jpg/"][IMG]http://img191.imageshack.us/img191/9716/92b2c4d8e9bc62a2med.jpg[/IMG][/URL] [/FONT][/I][FONT="] [I]Trochę powisiał na allegro.[/I][/FONT][I][FONT="] Ale nadszedł dzień, kiedy usłyszałam, że: "właściwie to myślałam o suczce, tak naprawdę to szukałam na allegro mebli..." [/FONT][/I][FONT="]I poszło :lol: Pomailowałyśmy sympatycznie, odbyła się pierwsza wizyta zapoznawcza a po drugiej Miłko pojechał DO DOMU! Na jaką Panią trafił szczylek! Same się przekonacie, bo zaproszę ja na forum. Miłko zamieszkał z 5-letnią dziewczynką i kotami. Olenko, Brązowa, jaki on grzeczny w domu! Tylko trochę japi na ludzi . Myślę, że zostanie mi wybaczone to, że wklejam pierwszego maila, jakiego dostałam po dotarciu Milka do własnego domu: [/FONT][I]Witam :) Znowu ja, ale tym razem z Miłymi wieściami "maluch" jest u nas w domciu, aktualnie śpi sobie śmiesznie zwinięty w kłębuszek na kocyku :))) Cieszę się niesamowicie bo dzisiaj jak go zobaczyłam, to od razu wiedziałam że idzie ze mną super uczucie, w dodatku Miłko dzisiaj się cieszył że mnie widzi. Zastanawiałam się czy to możliwe żeby mnie pamiętał... Tak czy siak, jest bezpieczny i chyba nienajgorzej to wszystko póki co znosi Na dole przywitał się ze sznaucerką rodziców bardzo był ucieszony, że widzi pieska :) u góry chciał się witać z moimi kotami, ale one nie bardzo chciały się witać :) Co więcej moja na co dzień łagodna koteczka nie chciała nas wpuścić do pokoju :)) Koty w chwili obecnej przesiadują od 4godzin na szafie pod sufitem i na zmianę obserwują "przybysza" Nawet talerz z resztkami z obiadu ich nie zwabił na ziemię No kiedyś pewnie zejdą :)) Miłko dość chętnie wsiadł dziś ze mną do samochodu, ale musiałam go trochę przekonać małym smakołykiem, niestety po chwili zaczął mocno piskać więc stwierdziłam,ze może coś grubszego mu się zachciało, i tak kilka razy sie zatrzymywaliśmy i wysiadaliśmy, ale Miłko nie zainteresowany załatwianiem potrzeb tylko eis nerwowo rozglądał :( No po chwili piskania w aucie się okazało co mu było, puścił dyskretnego pawika na wycieraczkę w samochodzie tak cicho to zrobił ze byłam w szoku. Zatrzymaliśmy się usunęłam to i owo :) i ruszyliśmy dalej, ale Miłko zdawał się być smutny, że tak mu się zdarzyło.. chyba podróż nie była dla niego miła, moze ma chorobe lokomocyjna, albo to tak wszystko sie skumulowało? Na Kiełpinie K....nie zrobiliśmy honorową rundkę, ale tym razem pilnował się mnie.. szedł ślicznie na smyczy, nie ciągnął, jak się zatrzymywałam, to tez stawał. W domku sobie powąchał, córka mu ciągle nadskakuje, trochę ją hamuję bo mówię, że musimy się wszyscy siebie nauczyć.. no ale jak to 5latka wariatuńcio, już trochę odpuściła Miłko słodziak, przeszedł się po pokoju, wyczyścił talerz z obiadkiem dla kotów, troszkę ziemniaczków było z masełkiem, wolał zjeść to niż suchą karmę pieskową . Śmiesznie pije tak chlipie :))) komedia! Dla mnie wielka nowość bo tak dużego psa nigdy nie miałam, ale czuję że podołam tej "bestii" Miłko już sam idzie na swój kocyk, kilka razy go tam odprowadziłam by odpoczywał i już wie, ze to jego miejsce [/I]Teraz Miłko śmiesznie sobie śpi, komiczne pozy przybiera, czasem jak żaba[I] I trochę gapa jest, potyka się o kable, włazi w szafki kochana gapa.. Długa była to droga, ale cieszę się, że w pełni przemyslana. Mam nadzieję, ze Miłko szybko się do nas przyzwyczai :)))[/I] Tak mnie ten mail ucieszył, tak uspokoił... [FONT="]Miłko jedzie do domu :lol: [URL="http://img180.imageshack.us/i/zdjcie2180.jpg/"][IMG]http://img180.imageshack.us/img180/1845/zdjcie2180.jpg[/IMG][/URL] Domowy pies!!!! :multi: [URL="http://img338.imageshack.us/i/zdjcie2185.jpg/"][IMG]http://img338.imageshack.us/img338/1932/zdjcie2185.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img228.imageshack.us/i/zdjcie2186.jpg/"][IMG]http://img228.imageshack.us/img228/1117/zdjcie2186.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img338.imageshack.us/i/zdjcie2188.jpg/"][IMG]http://img338.imageshack.us/img338/203/zdjcie2188.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img403.imageshack.us/i/zdjcie2189.jpg/"][IMG]http://img403.imageshack.us/img403/9554/zdjcie2189.jpg[/IMG][/URL] [/FONT]
-
[quote name='Maupa4']Byłam wczoraj - wysłuchałam i trochę ... zgłupiałam. Według weta - nawet przy stresie - taki spadek cukru (czyli nagły spadek do takiego poziomu) jest "niemożliwy". Więc możliwe że to "przekłamanie" wyników. Ale żeby wykluczyc to "przekłamanie" trzeba teraz systematycznie przez jakiś badac Tolce poziom cukru bo gdyby jednak wynik nie był "przekłamaniem" to mówiąc brzydko "szansa dawana jest tylko raz". A taki poziom cukru to śpiączka. Wetka proponuje na razie systematycznie czyli codziennie badac poziom cukru w moczu. Badac samemu za pomocą pasków "glukozowych" - ona sprawdzi i jutro mi odpowie czy można do tego wykorzystywac takie ludzkie paski które można kupic w aptece. Musi sprawdzic jaka jest skala odczytu na tych paskach i czy psie normy się na nich mieszczą. Dlaczego najpierw mocz ? Bo możesz to robic to sama w domu. Jeżeli wykluczy się cukier w moczu to trzeba by jeszcze powtórzyc badania cukru we krwi. Ale jak w moczu nie ma cukru to wykluczamy cukrzycę i tzw kamień z serca czyli spokojnie możemy badac/diagnozowac dalej ale nie na "gwałt". Jeżeli wyjdzie cukier w moczu to niestety codzienna koniecznośc badania cukru we krwi czyli glukometr w domu i codzienne nakłuwanie ucha. Co jeszcze ? Jak robi Ci się Tolka taka śnięta to podawaj jej koniecznie kostkę albo łyżeczkę cukru. Ospałośc to niekoniecznie wpływ luminalu ale właśnie spadku cukru. Cukier w takiej "dawce" jej nie zaszkodzi a podniesie jej poziom cukru i powinien ją "ożywic".[/QUOTE] Dzieki Maupo!!! Uff.. troche się uspokoiłam. Zapomniałam napisać, ale nasza wetka też mówiła o mozliwości przekłamań wyników badań - dosyć daleki transport. Z badaniem cukru w moczu nie mamy problemu. Nasz miejscowy wet ma glukometr, często z niego korzystamy (Bela, Pynia, kotka) i Tola też. Paseczki kupię, będziemy też systematycznie badać krew. Przyznam, że czasami dopadaja mnie doły. Trudno mi pogodzic sie, że pies tak się zmnienił, że nie ma już Beli, zwariowanej, radosnej Toli... wiecie o co chodzi - jest a nie ma. Nie można krzyknąć, zareagować jakoś nerwowo, bo od razu panika i ucieczka na parapet. Wczoraj bała się Pyni - bo pyniulec warkot i podszczypywacz, ale zawsze przecież tak było, ona nie robi tego złosliwie, nie wyrzadza im żadnej krzywdy - jajcara taka - a Tola rozpacz. Płacz, trzęskawka, włażenie na mnie. Na łóżko, fotel, kanapę na raczkach wnoś, stój przy niej jak je, bo ona się boi i takie tam inne. Dzisiaj normalnie, właśnie szaleje z Zu. Ale co tam, czas przywyknąć. [quote name='Maupa4']Akucha - jaki szacun ??? Przeciez według szalejącej ploty rozsiewanej przez domorosłego weta ja psów ... nie leczę. No ale jak ich nie leczę to mam tam jakieś efekty. Jakoś się maja (i nawet chyba całkiem nieźle) i żyją (też chyba całkiem nieźle). Wolę ich tak nie leczyc niż tak jak niektórzy leczyc i miec w domu psy które wstyd pokazac ludziom. [/QUOTE] Olać zazdrosne karły. Mogą za tobą najwyzej kapcie nosić, jesli grzecznie w kolejce za czterołapami odczekają i jesli ty iim na to pozwolisz ;) Taka kanalia byłaby szczęśliwa, gdyby psy ci wyzdychały a ciebie dopadła wszelaka niemoc życiowa. Oooo! wtedy byłaby kanalia szczęśliwa, zostałaby SAMA na niwie pomocy potrzebujacym, miałaby na nią monopol - ze wszystkimi jego konsekwencjami. Kanali taki motyw kocha. Ale najbardziej kocha SIEBIE i swoje chore potrzeby bycia kimś. Bo cóż jest pięknego w byciu kanalią? Dorodna ta twoja gromadka :lol. Ich widok kiedyś wykończy kanalię. I dobrze!!!
-
Okhamo, mocz, kał wszystkie wyniki dobre. Robiłam jej komplet wszelkich badań. Szokujący był wynik glukozy. Tola już po dzisiejszym badaniu, glukoza: 75 - czyli w normie. Podobno takie skoki poziomu glukozy mogą zdarzać się przy stresie. Tolka bardzo się bała pobierania krwi, a jeszcze miała strzyżoną i przywiązaną łapę. Ona taka histeryczka teraz jest, zaraz obłęd w oczach. Pocieszam się, że to stres, zawsze to lepsze od cukrzycy... wystarczy nam padaczka. Oczywiście będziemy musieli kontrolować glukozę przez jakiś czas. O matko, Maupo, dopiero teraz rozumiem, co ty z alternatywnymi przechodzisz. SZACUN!!!!!
-
Cześć ciotki! Czytam se i podglądam :lol: My mamy jak zwykle problem. W piątek przyszły wyniki biochemii Toli. Glukoza 25 mg/dl przy normie 70-120. Wetka w szoku, stwierdziła, że teoretycznie pies powinien być w stanie spiączki. Tola łazi; zmulona i ospała co prawda, ale łazi. Podwyższony też potas i bilirubina. Nie mam pojecia co się dzieje. Tola pojechała na ponowne badanie poziomu glukozy. Siedzę jak na szpilach. Miałyście doczynienia z glukozą u psa?
-
Roki w kolorze sepii z Gdyni.Znalazl dom w Krakowie !
akucha replied to wiewiora1's topic in Już w nowym domu
Witaj Darianno!!!! :multi::multi::multi: Aż chce się krzyknć: KOPĘ LAT!! A wiesz, myślałam niedawno o was, ale na tym "nowym" dogo nie działają wyszukiwarki, nic znaleźć nie moge. Ale cieszę się ogromnie, że znowu mogę Rokiego poogladać. WYGLĄDA PIĘKNIE!!! Ależ kawał chłopaka z niego! Na fotach widać, że sielankowe życie czterołapy mają :lol: A Kiciolina na taką groźną wcale nie wyglada. Opowiadaj, skad wziął się maluch Chivas? - ale słodki! -
Od domu do domu,buldożka Sasza nigdy nie zazna spokoju
akucha replied to akucha's topic in Już w nowym domu
Uwielbiam Was! mówiłam już? :lol: 3,5 godziny wytrzymała! I nawet koo nie strzeliła. NIEWIARYGODNE!!! Kaja, jak ty to robisz? Serio pytam, bo ja przeżywam same porazki wychowawcze, a tak się staram przecież... Taa, Saszka ma do wyboru: łóżko, wypasione posłanko (zazdraszamy mocno, bo fajne jest) a teraz szafę. Nareszcie dopieszczona, wyniuniana i kochana. Sierść ma taką błyszczącą. No, no ;) A jak Dżdżowniś, polubił nowe miejsce? -
[quote name='koss']Antek od tygodnia nic nie moze jeść - zwraca wszystko, momo torecanu- jet potwornie głodny, utrzymywany jest przez kroplówki i płukanie. To mocznik - czyli płukania...Ale jest w nim taki ogromny apetyt na zycie, to tak boli. Nie opuszczam go na dłuzej niz 30 min. Mialy być dzisiaj robione wyniki...ale jeszcze się nie zdecyduję , o 22. 00 jadę na kolejną kroplówkę , jutro z rana na ostatnią przed zrobieniem badań biochemicznych- one zadecydują Mamy za sobą wszystko :krwawe koopy, krwawe wymioty, bóle, ale ON NIEUSTANNIE SKACZE TYM SWOIM TRUCHTEM KONIKA GARBUSKA , KIEDY WIDZI MNIE LUB RAFAŁA Z TĄ SWOJĄ KRZYWO USMIECHNIĘTĄ MORDĄ Trwam jakby w obłędzie, mam kamień w brzuchu, o niczym innym nie myślę , nie spię nie pracuję ,a najgorzej,ze nie wierżę jakoś w ten p...T.M,. Przed ..nakarmię Antosia polędwicą sopocką - uwielbia ją, a nigdy nie dostał więcej niz "opeplonkę" - bo wątroba, pójdzie w zaswiaty z pełnym brzuszkiem po tym horrorze. Wiecie co jest najtrudniejsze, myśl ,że to co przechodzi, być może tylko prowadzi go w śmierć. Taka cela smierci[/QUOTE] KOSS, dopóki morda Atosa się uśmiecha, dopóty jest nadzieja. Nie odpuszczaj, czarnowidztwo odrzucamy. Od tygodnia nie je, ale jest odzywiany kroplówkami, głodu nie czuje. U nas też tak było, każdy pokarm wydalany był w postaci krwawej papki. Oddech bazyliszka, metaliczny odór, który zabijał, upaprane zęby... horror, Rozkład watroby, toksyny opanowały cały organizm. Wyniki biochemii dramatyczne, dużo ponizej granicznej. Pynia ledwo truchtała, wyczerpana, wystraszona, nawet się nie usmiechała. Kilka nieprzespanych nocy, paniczny lęk, wyczerpujące płukania i strach. Ale to był mój strach, bo pies pomału wracał do życia. Gdy zaczęła merdać ogonkiem, a ślepia zrobiły się żywsze, to wiedziałam, że idzie na życie. U was też tak będzie!!!! To ciężkie chwile, ale psy walczą dzielnie, nie poddawaj się. Nam zdarzyła się w miedzyczasie jeszcze jedna taka zła noc ale znowu wszystko wróciło do normy. Polędwicy sopockiej i TM mówimy głośno - NIE TERAZ!!!! Trzymajcie się kochani, nie dajcie się lękowi. Całuj ten roześmiany pychol swojego chorutkiego Antosia - wojownika, niech miłośc do Was doda mu sił!
-
Nasza wetka przyjmuje w Bartoszycach. Daleko Może spróbuj podawać mu ten ruz wymieszny z lnianym kisielem i kurczkiem. Nieduze porcje. Sucha karma puchnie w żoładku, zwiększa swą objętość, może stąd dyskomfort i bóle. Suka moich rdziców dostaje teraz dużo antybiotyków - jest po operacji - po jedzeniu miała takie bóle, że atakowała mamę, zrzucala pokarm po każdym posiłku. Teraz też wcina ten ryż i jest ok. Ma jeszcze jakieś preparaty na florę bakteryjną, bo żoładek obciążony lekami.
-
Nasza wetka przyjmuje w Bartoszycach. Daleko Może spróbuj podawać mu ten ruz wymieszny z lnianym kisielem i kurczkiem. Nieduze porcje. Sucha karma puchnie w żoładku, zwiększa swą objętość, może stąd dyskomfort i bóle. Suka moich rdziców dostaje teraz dużo antybiotyków - jest po operacji - po jedzeniu miała takie bóle, że atakowała mamę, zrzucala pokarm po każdym posiłku. Teraz też wcina ten ryż i jest ok. Ma jeszcze jakieś preparaty na florę bakteryjną, bo żoładek obciążony lekami.
-
Mam doświadczenie tylko z chora wątrobą, od niedawna zresztą. Pynia wyniki miała drmatycznie złe, wskazywaly na to, że zanikły komórki odpowiedzialne za regenerację watroby. Do tego żółtaczka. Wymiotowała krwią, kupa z krwawymi skrzepami, jak smoła. Wetka stwierdziła, że przy tak złej kondycji tylko odzywianie kroplówkami i płukanie. Jeździłam na kroplówki przez 6 dni - płukania trwały 3 godz. Po tym czasie próbowalismy tolerancji na pokarm - scisła dieta. Pierwszego dnia 1 łyżka gotowanego ryżu i ociupina gotowanych piersi z kurczaka z kisielem z siemienia lnianego. Poszło, kolejno 4 łyzki ryzu i większa porcja kurczaka. Po 2 tyg. dodałam gotowaną marchewkę. Na watrobę dostaje HEPAREGEN (co 12 godz, 2/1 tabletki i raz dziennie Hepatil) Po miesiącu wyniki były o dobre. Właśnie minął drugi miesiąc i wetka pozwoliła stopniowo wprowadzać suchą karmę weterynaryjna Royala. Chciałam tę karmę wprowadzić od razu, ale zabroniła przy takim złym stanie watroby. Pynia wydaje się być zdrowym psem, chociaz wiem, że trzeba badać się systematycznie i chuchać na watrobę. Ścisła dieta. Tak było u nas, ale Atosik ma jeszcze tyle innych schorzeń... Trzymam za Was mocno kciuki!!!!!!
-
Dzieki ci Maupo, dzięki :lol: Tola była szczepiona w czerwcu, więc mamy jeszcze pół roku spokoju i bezpieczeństwa. Z tym leczeniem Toli to mam problem, bo prowadzi ja wet z Olsztyna, a my mamy teraz nową wetkę w Bartoszycch. Fajna kobieta, przyjechała z Łodzi i nareszcie pojawił się dobry wet blisko nas. Jeżdżę do niej z dziewczynami i "po cichu" konsultuję z nią Tolę, to ona robi wyniki, ale jest honorowa i nie chce podważać decyzji tego olsztyńskiego weta. Musze przemysleć, jak tą sytuację ugryźć... ten z Olsztyna to nasz guru. jadę do niego w niedzielę, bedę dociekać, co dalej robić. Oczywiście dzisiaj zapomniała wetki zapytać o szczepienia, bo tak byłam przejęta pobierniem krwi i oczekiwaniem na atak. Wszystko poszlo super, Tola zuch, ani pisnęła. A w poczekalni... anioł. Przywitała wszystkich, polizała, pokazała popisowe minki, bruch i pośpiewała nawet :evil_lol: Ale jak wyszła to już był wrzask. Wariatka. O rany, jaka Debisia sliczna na pierwszej fotce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Ona będzie mała. Rośnie jej tylko szyja i głowa. Dziwny etap ma. Niejadek, karmię z ręki.
-
Od domu do domu,buldożka Sasza nigdy nie zazna spokoju
akucha replied to akucha's topic in Już w nowym domu
A ja szukałam tego posłanka na allegro i nie znalazłam :roll: Poproszę link. Chyba wszystkie bulwy są takie uparte. Moja Zu potrafi tylko SIAD. I dalej ani rusz. Załatwia się wciąż w domu, chociaż uwielbia spacery i wygłupy na dworze. Jednak wszystko co jej przynosi do domu. -
Wywaliło mnie dogo. Muł jeden. Bila, mnie naszła taka refleksja, bo u nas - na prowincji - wiele starszych i samotnych osób ma psy. Emeryci. Młodzi ludzie rzadko, ponieważ są zaganiani, wyjechani w poszukiwaniu pracy - tutaj ogromne bezrobocie jest. Starsi ludzie mają potrzebę posiadania zwierzaka, tylko czasem ich już to przerasta.
-
:evil_lol: brązowa, tylko pamietaj, że od środy wraca zima!!! Ale że Waciulka odpuściła i w kojcu śpi :lol: Ja zauważyłam, że moje psy po ryżu to bardziej "bąkowate" są. Jak wcinają suchą karme to jest ok. teraz Pynia ma dietę ryżową, więc czasami bulwy też mają mjęcho z ryżem i warzywami. I to są dla nas ciężkie wydechowo dni. Dziewczynki śliczne! :loveu:
-
Biały kłębuszek za TM. Wacia odeszła w ramionach swojego Pana...
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
:evil_lol: brązowa, tylko pamietaj, że od środy wraca zima!!! Ale że Waciulka odpuściła i w kojcu śpi :lol: Ja zauważyłam, że moje psy po ryżu to bardziej "bąkowate" są. Jak wcinają suchą karme to jest ok. teraz Pynia ma dietę ryżową, więc czasami bulwy też mają mjęcho z ryżem i warzywami. I to są dla nas ciężkie wydechowo dni. Dziewczynki śliczne! :loveu: