A myślałam, że nic mnie już na dogo nie zaskoczy :-(
Jakie to szczęscie, że opiekująca się nią kobieta wiedziała, gdzie zadzwonić. Jak ona sobie dała radę sama w lesie? Nie przeziębiła się...
Fajna jest, tłuściątko takie.
Trudno mi uwierzyc, że ktoś ją porzucił. Może ukradł i wywalił.