-
Posts
4720 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by MagYa^^
-
Jestem pod ogromnym wrazeniem Pani Romy. Poplakalam sie ze wzruszenia.. Pomoglismy juz nie jednemu stowazyszeniu, pojedynczym ludziom w podbramkowych sytuacjach, zorganizujmy rowniez pomoc dla Pani Romy. Pomozmy w adopcjach w dt. (jesli taka pomoc juz istnieje - przepraszam, ale nie przeczytalam calego watku) (mam ok. 50 szt. smyczy dogomania, ktore moge przekazac na bazarek na szczepia i leczenie w razie potrzeby - dajcie znac prosze)
-
moj boze :( .... gdzie jestes..? czy nie widzisz tej krzywdy? dlaczego na to pozwalasz.. :placz:
-
Dziadunio jest uroczy ! Gdyby nie to, ze nie mam warunkow (nie mieszkam u siebie) to chyba bym go zabrala.. Staruszki sa przekochane i oddane.. No i niczym sie nie ryzykuje - niech szczeka w koncu jest psem, nie ma czym gryzc wiec nic nie zniszczy, a po praniu okazaloby sie, ze jest przepieknym miskiem.
-
Luna pobiegła , już zawsze zdrowa, brykać po tęczowych łąkach :(
MagYa^^ replied to Rudzia-Bianca's topic in Już w nowym domu
Czy Lunka zostala zgloszona do Fundacji Boksery w Potrzebie? Moze maja jakis dt - ???? -
Dolnośląskie schronisko-nadzieja umiera ostatnia.
MagYa^^ replied to michelle04's topic in Już w nowym domu
..a co powiecie na to..? [IMG]http://89.149.227.94/dev260/0/305/405/0305405194.jpg[/IMG] -
Dolnośląskie schronisko-nadzieja umiera ostatnia.
MagYa^^ replied to michelle04's topic in Już w nowym domu
Slomka, dzisiaj dowiedzialam sie, ze nasz Urzad Gminy nie ma podpisanej umowy z nikom, kto wypaluje psy. Na jesien byla lapanka a hycel byl bodajze z Olesnicy, po czym psiaki pojechaly do Kościana (-dlaczego tam..??) Na dzien dzisiejszy nie ma osoby ktora zajmowalaby sie takim procederem (niby Nieman nie ma z tym nic wspolnego - podkreslam NiBY).. O wywozeniu psow do ZGK do Jelcza-Laskowic pani nic nie wiedziala i byla "zaskoczona", nie wspominajac Dzierzoniowa.. aha - na dniach bedzie podpisana uchwala dot. sterylizacji suk - kazdy bedzie mogl wysterylizowac psa w swojej lecznicy, po czym wet. bedzie wypelnial wniosek dot. zabiegu i z nim do UG po zwrot kosztow. (pomieszanie z poplatanym, ale ja im nie odpuszcze!) -
[B][I]Na początku było .. było szczęście. Jako biszkoptowy szczeniaczek kochali mnie wszyscy, przytulali, karmili.. Mieszkalam z cudownymi ludzi, byly dzieci, bylo wszystko. Byl ogrod, bylo gospodarstwo, pelna miska, wlasny kocyk.. Pilnowałam swoich ludzi, to oni byli dla mnie wszystkim.. Moim słońcem, woda, bogiem..[/I][/B] Jak w późniejszym czasie sie okazało człowiek stal sie dla suni wyrocznia. [B][I]Moje życie było cudowne do czasu, kiedy okazało sie, ze jestem szczenna. Jak każda spodziewająca sie potomstwa matka czułam sie osłabiona i tak bardzo potrzebowałam wsparcia mojego pana.. Ten jednak zaczął na mnie krzyczeć. Kuliłam swoje delikatne ciałko, czułam jak skora mi cierpnie. Pan krzyczał i bil:[/I][/B] [I] -Wynos sie! Wynos..! Tylko dodatkowy problem z Tobą! Wynos sie i nie przychodź..[/I] [B][I]Pan wciąż krzyczał.. a ja podkuliłam ogon pod siebie, chroniąc swoje dzieci uciekłam. Jeszcze kilka dni jak siedziałam w krzakach i czekałam aż ktoś przyjdzie po mnie, ale nie - byłam już niepotrzebnym nikomu kundlem. Po kilku dniach błąkania się po okolicy, znalazłam stara, opuszczona szopę, w której ukryłam sie z moimi nienarodzonymi jeszcze maleństwami. Byłam głodna i taka, serce mi pękło. Mój jedyny, najukochańszy człowiek, pan mojego życia porzucił mnie.[/I][/B] [B][I]W niedlugim czasie stalam sie mama czterech pieknych szczeniaczkow. Bylam jednak glodna. Bylo zimno, bylam sama. Jedno z moich dzieci nie przezylo. Lezalam nad jego zimnym cialkiem i probowalam ogrzac lizac i tulac je do siebie. Nic to nie dalo.[/I][/B] [B][I] Niedaleko szopy pracowali ludzie. Wiedząc jaką krzywdę zrobił mi mój pan, bałam się podejść, jednak głód był silniejszy. [/I][/B] [B][I]Ludzie dzielili sie ze mną drugim siadaniem, czasem przynosili resztki ze stołu, które zabierałam do swojego "domu". Pewnego dnia przyszła pod szopę kobieta. Ukryłam sie przed nią, ale ona zobaczyła moje dzieci..[/I][/B] Psy byly w oplakanym stanie, razem z matka zywily sie sloma, ktora znajdowala sie w tej chacie. Dostaly mleko - na początku nie potrafily pic. Światło dzienne było dla nich prawdziwym szokiem. W niedługim czasie zapadła decyzja, by szczeniaki odwieźć do schroniska. Sunia została sama. Ludzie zrobili składkę na sterylizacje oraz kropelki na pchły i kleszcze. Zabieg został wykonany z powodzeniem. [B][I]Znowu zostałam sama, ludzie przynoszą mi resztki, litują sie, jednak nikt nie chce mnie zabrać do siebie. Czekam, może do jesieni, może do zimy, która odbierze mi życie. Może czekać na człowieka..? Może ktoś pokocha..? Może warto jest żyć..?[/I][/B] Sunia boi się obcych ludzi. Cały czas nosi opuszczone uszy i podwinięty ogon –trochę już przeszła w swym niespełna 2 letnim życiu.. Jednak nawet w obliczu ogromnego strachu ni wykazuje ZADNEJ agresji. W tej chwili znajduje sie na terenie firmy, która istnieje ostatni rok, a co później..?[B][COLOR=Red] KTO MOŻE DAĆ JEJ DOM? KTO MOŻE POMOC? SUNIA JEST KOCHANA I MĄDRA, JEDYNE CZEGO POTRZEBUJE DO CZŁOWIEKA, PRZY KTÓRYM [/COLOR][/B] [B][COLOR=Red]PRZELAMALAĆ BARIERĘ STRACHU.[/COLOR][/B] [U][B][COLOR=DarkRed] Proszę pomóż.[/COLOR][/B][/U]