Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Bardzo, bardzo pieknie dziękujemy za ogłoszenia!!!! :multi: :multi: :multi:
  2. Nie ma problemu jeśli jeszcze nie wyszłaś z domu...;) Kaltkę na razie mam małą ale zorganizuje wiekszą, albo drugą.
  3. No chyba, że wystarczą :eviltong: Jeśli sie w ogóle uda (bo u mni eto wsio niepewne) to chyba we wtorek...
  4. Może jutro? Np. albo rano (tzn. przed 13 :evil_lol: ), albo po 18? Jak wpadniesz do mnie to poznasz jeszcze kociki:p
  5. Dobra dopilnuje pająkowej wizyty u weta;) A co do chlewika- Bianeczko, Eryk juz zaraz do odebrania, kiedy tylko chcesz, a "twoje" prosie muszą przyjechać, myśle że w weekend?
  6. Nie no... aż tak to nie uszczęśliwię rodziny (to oni fundują:eviltong: ) ale krA I Pałek jadą:p Resztą bandy zajmie sie Aga Visenna...:diabloti:
  7. Domek wzdycha, ale nie zgłasza nadmiernych protestów... racej się martwi o piesa. Jeśli nie przejdzie mu biegunka, treba pewnei będzie jechać do weta... Nie zagryzą, Bianka, one w ogóle są stadne stforki;)
  8. Poprawka- jest [B]tylko [/B]tyle, bo się wybieram na wywczasy... :eviltong:
  9. Rewelacja :multi: Biorąc taką świnkę ratujesz jej życie:lol:
  10. I chyb apowinnam zmienić nazwę skarpetki na "zoo ulv" ;) Bo w tej chwili na tymczasie są: Aksa, świnek Eryk, koty Toto i Chuck, królica Bibi i gołebie Wred i Dama....:evil_lol: Dodatkowo opiekuję sie "dochodząco" Kongą i Maciejastym....
  11. Mój rozetek jest ze schroniska- wakacje, wiesz... A te inne potencjalne to są świnki ratowane z laboratorium- testują na nich czystość wapna (?) kilka tygodni, a potem "idą do utylizacji" :-( Świniakom to testowanie nie szkodzi... A gdyby prosia wykastrować? A mogłabyś wziąć na tymczas 4 chłopców głądkich? tych z labo? Klatkę zorganizuję;)
  12. No właśnie nie:shake: próbują mu zmieniac karmę, może pomoże.... może ogólnie- reakcja organizmu po zagłodzeniu?
  13. Rozetka, rozetka:evil_lol: Najpiękniej by było, gdyby się znalało miejsce dla Eryka i jeszcze innej świnki (chociaby DT) - dziewczyny z makabry juz nie mają gdzie ich upychać i następne "laboratoryjki" będą usypiane:-( Klatka dla Eryka jest w razie czego....:cool3: A tematycznie- Pająk ciągle ma biegunkę:shake: doradziłam smectę.... P.S. Faktycznie Aga miała oczy jak spodki:evil_lol: :crazyeye:
  14. [quote name='Herspri']Nie chcę zapeszać ale chyba mam dla Kobiego domek... tylko problem jest z transportem, ogólnie z przyjechaniem po pieska, bo domek byłby w Cieszynie :hmmmm: Problem polega na tym że osoba która ewentualnie by Kobiego adoptowała nie ma możliwości dojazdu do wrocławia hmm... Pierwsze się dokładnie dopytam tylko musze wiedziec czy jakieś rozwiązanie w takiej sytuacji by się znalazło ... ? A jak Kobuś się dogaduje z kotkami ? Jest kastratem czy nie ? Lubi sobie poszczekać ;) ? Śliczny :)[/quote] Nie wiem, jak kotami, można by chyba sprawdić; jest niewykastrowany, ale to do załatwienia;) Gdyby była kasa, to na upartego, mogę go zawieźć pociągiem.... jeśli domek jest tego wart:p
  15. A wyglądam tak: [IMG]http://img249.imageshack.us/img249/1599/image068tz2.jpg[/IMG] [IMG]http://img249.imageshack.us/img249/7366/image073cz7.jpg[/IMG] Taki jestem śliczny... jeszcze.... [IMG]http://img295.imageshack.us/img295/6029/image072zv9.jpg[/IMG] Z piłeczką:lol: [IMG]http://img259.imageshack.us/img259/1508/image064er0.jpg[/IMG] Nie zostawiaj mnie tutaj:placz:
  16. Kobi podobno miała nie lubić brania na ręce. Miał nie lubić - bo po krótkiej pogawędce nie tylko dał się wiąć ale merdał wesoło. Ślicznie biega za piłką, jest nauczony większości komend. Daje zrobić sobie wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, najchętniej podobno w wannie. Niestety- wystarczyło kilka dni i juz piękne fuferko zmienia się w kołtuny.... Poza tym piesek cierpi w klatce, nie dość że tęskni, to nauczony czystości, nie chce się załatwiać wewnątrz....:shake:
  17. Konga ma jednak nużycę:shake: i jest w trakcie leczenia. Na sczęście już jest poprawa... Myślę że jednak szuka domu ... :cool1:
  18. Nie fce :eviltong: Tak sobie nieśmiało myślę... :oops: czy można zrobić bazarek na kota ciotkowego? Bo wyszło, ze cała "zabawa" z dziobem to będzie koszt 300 zł najmarniej:shake: Ciotka teraz nie wyrobi za chiny ludowe, ....a jak będzie miała to wpłaci na jakieś inne biedki?:oops: On ai tak pomaga jak może -ile zwirzów juz miała na tymczasie i wozi nas jak trzeba... a kocio też przygarnięty, bo nie miał szans dalej żyć...
  19. Nooo.... balsam na moją duszę :loveu: "Tegom chciał"!!! A juz ta fotka na kolanach u Pana:evil_lol: :loveu: ...coś czuję, że miałyśmy rację, nie Kam?
  20. Bardzo pouczająco rozzwija się ten wątek... warto by polecić co młodszym dogomaniaczkom :evil_lol:
  21. [quote name='Aga_Mazury']Monia70 :Rose::Rose::Rose: doszła paczka z podarunkami dla MIlordzika.... :calus: odrazu pojechałam do niego do schroniska.... Czy te lekarstwa, które dostaje moga powodować jakieś ....no nie wiem.... taki jakis był dzisiaj smutny...taki...inny...zmęczony?.... wygląda dużo lepiej... co do czucia...:hmmmm: wzięliśmy jedno ze smarowidł od Cioci Moni i on akurat jadł...czy pił i był odwrócony od nas, ale jak go dotknęłam ta maścią to błyskawicznie się odwrócił....jakby myślał, że mucha usiadła....bo tak gwałtownie ... on w ogóle ma takie lęki....napewno dobrze mu w zyciu nie było... co do diagnozy....konsultowałam narazie przypadek Milorda z kilkoma wetami i sa zgodni....potrzeba czasu....i się okaże...ma podawane wszystko co można w jego przypadku zrobić, zdjęcia nie wykazują urazu kręgosłupa... jeżeli macie jakies inne propozycje nie mamy nic przeciwko.......innym badaniom.... ulv wiem...że Nivalinem może być długa kuracja....weci tutaj powiedzieli, że jesli nie będzie żadnej poprawy po 10 dniach...to nie ma sensu kontynuować kuracji....ale albo sobie wmawiamy albo jest poprawa delikatna...[/quote] No więc. Leki są bardo silne, i mogą powodowac osowiałość. Zdarza się. Po drugie- 10 dni to za mało, chocia dobrze, gdyby juz było widac jakąś zmianę. Nie wiem skąd w wielu wetach takie przekonanie, jakby nie było warto "marnowac kasy na słabo rokujące zwierzęta"? Bo coś w tym stylu mam wrażenie .... Sprawdaj go włąśnie tak- nagłe delikatne, potem mocniejsze dotknięcie w różnych punktach, ale tak żeby nie widział:p Oczywiście trzymamy mooocooo kciuki:multi:
  22. Dzieczyny- nie macie pojęcia, jak to dużo dla nas znaczy- wiedzieć że mamy wsparcie :multi: A kocuru chore- Maciejasty po prostu ma na pewno ponad 15 lat, większość życia miał bardzo trudną- dzikie życie po prostu.. Dzisiaj odstawił nam niezły popis, ale udało się przy pomocy rękawic, wetki i uspokajacza pobrać krew;) i na szczęście uff... troszkę podwyższona kreatynina, ale generalnie w porządku, a spodziewałam się tragedii:oops: NA razie antybiotyk i coś przeciwzapalnego, a na dniach umawiamy się na remont paszczy. No i stówka już poszła sobie papapa.... :shake: Dziadzio ok, tylko obkupkiwa boks. A zgadywanki to kocie, tak? No to pytanie - ile ciocia ulv ma kotów? :evil_lol:
  23. No i nie pojedzie, bo został wcześniej adoptowany... mam nadzieję że to dobra wiadomość.... :roll:
  24. Szakalka poszła dziś przy nas do nowego domu... mam nadiję ż eise sprawdzi i że nowi właściciele dadzą sobie radę z jej dzikością;) Chociaż dziś była już bardziej ufna:lol:
  25. Do prawie wszystkich...:eviltong: Mam takie pytanie:oops: no właściwie pomysła... Na wątku Oskara padł pomysł adopcji wirtualnej. Aksa nie kosztuje aż tak, bo odpadają podkłady, ale ... staram się ją utrzymać sama, część kasy (wet) jest ze zbiórek na AFN, ale ostatnio trochę nie wyrabiam. Bo KrA wymaga jednak nie tylko weta i leków, ale także wysokiej jakościowo karmy, najlepiej gotowanego, odżywek, szamponów, niekiedy pieluszek. Części do wózków itp. Gdyby ktoś ja chciał wesprzeć stałą miesięczną kwota, nie będę ukrywał, ze byłoby to spore odciążenie:oops: Niestety, chciałabym móc sama sobie radzić ze zwierzakami, także finansowo, ale sytuacja mi się coraz bardziej komplikuje. A większość tymcasowiczów u mnie- to bywają "problemiki". P.S. W tej chwili mamy potworne zmartwienie z kotem cioci.:-( Ma chyba ropnia w dziobie, a ęby na bank do remontu. I tu zaczynają się schody. Bo finanse- to tylko jeden z problemów. chocia nie najmniejszy... Ale przede wszystkim to jest kot dzikus, wiele lat był kotem wolnym, dzikim, nie znosi przymusu, zupełnie nie wyobrażam sobie ani pobierania krwi (chyba weterynarza;) ), ani jakiegokolwiek badania :shake: No i czy on przeżyje w razie czego narkozę? :placz:
×
×
  • Create New...