Poniższą tragedię poznałam na forum schroniska w Wieluniu. Niestety, nie pamiętam już w którym wątku :oops:.
Występują:
- matka, dyrektorka jednej z wieluńskich szkół, a tak przy okazji nauczycielka biologii;
- syn, dwudziestokilkuletni;
- Ewa, kierowniczka schroniska;
- suka na podwórku domu matki i syna, z cieczką;
- pies za ogrodzeniem domu, na ulicy;
- dubeltówka.
Akt pierwszy:
syn strzela z dubeltówki do psa próbującego się dostać do suki znajdującej się na podwórku. Ktoś powiadamia Ewę - kierowniczkę schroniska.
Akt drugi i ostatni:
Ewa przyjeżdża, pies kona na jej rękach.
Gdyby to ode mnie zależało szanowna pani mama dostałaby wilczy bilet w oświacie - w szkole mogłaby co najwyżej sprzedawać na przerwach kanapki, ale wyłącznie w asyście szkolnego pedagoga. Nie sądzę, żeby zostały wobec niej wyciągnięte jakiekolwiek konsekwencje.