ja nad moja ostatnia staruszka czuwalam w ten sposob tydzien. Zasnela w moich ramionach. Ostatnie 4 dni poilam ja strzykawka, nie jadla nic. lezala na boku. Nie mialam serca jej uspic, nie wygladala na cierpiaca, po prostu odchodzila. Wydaje mi sie ze byla wdzieczna ze ja pielegnuje, ze z nia jestem... jak zaczela odchodzic - wolala mnie, krotko slabo wyjac. Przybieglam, tulilam, odeszla przeskakujac teczowy most z krotkim zawodzeniem ale wtedy, kiedy nadszedl jej czas.
Rozumiem ze tu sytuacja trudna bo Iwona ma hotelik i inne rzeczy na glowie, niz czuwanie nad nim, ale moze sie uda spokojnie mu towarzyszyc...