do kociarni dzisiaj jeszcze nie dotarliśmy, bo miałam strasznie dzień zabiegany :oops: ale troszeczkę się nad nim "poznęcałam" :eviltong: Cięzko go wyczuć, bo w sumie za każdym możliwym razem kiedy dotykałam go znienacka, nawet dwa razy lekko pociągłam za ogonek :oops: nie próbował ugryźć, raczej się wycofywał, ale zaraz wracał, chyba mu się to trochę podobało. Intensywnie głaskanie jak najbardziej jest cacy :cool3: Dwa razy z zaskoczenie podniosłam go do góry i nic, ale za trzecim razem chciał mnie dziabnąć, nawet w sumie dotknął ząbkami, ale było to bardziej mlaśnięcię mnie ;) Najgorzej jest przy jedzeniu, bo wtedy jest strasznie poddenerwowany, bardzo się boi, żeby ktoś mu nie zabrał :-( Jutro jeszcze troszkę go potestują....