-
Posts
1627 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Justyna_wolontariat
-
Ja tylko na chwilke potem znienią temat postu jestem w pracy Informuje o stanie Koszi. Sunia czuje sie troszke lepiej drgawki są mniejsze. Weterynarz podaje nadal antybiotyki powiedział że interferon moze pomóc odbudować odporność ale nie naprawi zmian w mózgu do których napewno doszło przy nosówce nerwowej. Najważniejszy jest teraz ten lek który moze suni pomóż.
-
Przeczytałam historie Fuksa leczonego w Orzeszu i leki jakie tam dostawał, Koszi dosstaje podobne antybiotyki w schronisku ( Metacam, Vitasol C, Linco Spectine, Immodulen, dostała też dexafort, no i oczywisćie flawitol, witamine B) tyle wiem z karty leczenia, sunia nie ma ropy w nosie nosek ma suchy to typowa nosówka nerwowa leczona dosć długo choroba nie postępuje to dobry znaka sunia ma apetyt, przebywa w osobnym boksie rano jak jest ciepło to zostaje przełożona do kaltki na dworze by ciagle nie siedzieć zamknieta w jednym pomieszczeniu. Opieke ma naprawdę dobrą. Po rozmwie dzis z wetem wiem, ze przydałby się ten interferon, który jednak tez nie daje 100% skuteczności, ciężko jest wyciągnac psa z nosówki nerwowej co jest o wiele prostsze w przypadku zwykłej nosówki, teraz duzo zalezy od woli życia samego psa i opieki, którą w schronisku ma naprawdę dobrą. Moim zdaniem mozna by sie pozbierać na Interferon i jak najszybciej jej go go sprowadzić. Rano do Koszi przyjedzie weterynarz podać antybiotyki i zobaczyc stan suni powiem ze jest mozliwość załatwienia Interferonu, NApisze jutro co wet powiedział o stanie Koszi i możliwosci wyjścia z nosówki.
-
Jeżeli będą pieniadze to moge nawet jutro ale wieczorem pojechac z sunia do Mikołowa nieiwem czy tam można zostawic sunie?? podejrzewam ze leczenie potrwa długa nim sunia wydobrzeje jeżli doba w tej lecznicy kosztuje 30 zł pluc koszty leczenie to kwota jest naprawdę duża? Czy da rady uzbieranie tylu pieniedzy? Pytam bo też nigdy nie była w podobnej sytuacji??
-
Niestety interfreronu nie dało sie załatwić, jeszcze sąsiadka z pogotowia ma mi dac rano odpowiedz. Z transporetm do kilniki nie byłoby zadnego problemu dam rade sunie zawieść ale kasy nie mam choćbym niewiem jak chciała to jej nie załatwie nie stać mnie na pokrycie kosztów leczenia w klinice. Wiem że w klinice miałąby lepszą opieke wieksze szanse ale wiem też że schronisko robi wszytsko co moze by ja z tego wyciagnąć dostaje wszystkie potrzebne antybiotyki, no cóz schronisko nie stac na tak drogie leczenie, w schronisko dzięki nam ludziom jest przepełnienie trzeba tym wszytskim psiakom dac taką sama szansę a skad pieniadze?????????????? Jeżeli ktoś ma pieniadze, to jak najbardziej niech zafunduje suni lepsze leczenie ja pomogę ale to nie znaczy ze wolno krytykować to co robi schronisko, ja podziwiam tych ludzi za to co robią.
-
Próbuje suni pomóc na tyle na ile mogę ale kasy nie mam by za to zapłacic jedyna droga to zbiórka kasy, dlatego próbuje załątwic ten interferon zadarmo. Wiem, ze lekarze w schroniksu robia tyle ile mogą by ja z tego wyciagnąć dostaje wszytskie potrzebne antybiotyki, niestety schronisko nie stac na opłacenie kliniki ja mogę się dołozyc ale skad wziaść reszte kasy???
-
Suncia czuje ie troszkę lepiej, drgawki są ciut mniejsze, klinkika jest droga i nie stac mnie na jej opłacenie, nie mogę zabrac suni do domu bo dopiero co wyciagnełam Lune z nosówki i parwo mam w domu psa. Jest duża szansa ze jutro rano dostane Interferon, jestem w trakcie załatwiania. wieczorem bede cos wiecje wiedziec. A dexafort jak sie dowiedziałm bo wczesniej nie zwróciłąm uwagi sunia dostała juz pierwzego dnia.
-
U suni nadal bez zmian, owszem ma apetyt bo zjadła miseczkę kurczaka z warzywami którego zrobiłam jej w domu, rano jak doniej podeszłam to wyszła zamerdała ogonkiem ale przeróciła się na prawą stronę:-( , zmiany w korze mózgowej postępują wolno, nadal Koszi dostaje antybiotyki, Powiem jutro wetowi który ja leczy o metodzie leczenia tego typu nosówki dexafortem, to nie byłby problem bo taki antybiotyk w schronisku jest. Koszi chce zyc ale wiem nic na siłe, jest duże prawdopodobieństwo, ze jeżli sunia wyjdzie z nosówki śladem po chorobie bedzie padaczka, która moze występować dziennie. Wiem że w schronisku nikt takiego psa nie zabierze:-( Pokochałam tę leleczkę ale przez cały czas zastanawiam sie nad sensem jej leczenia bo jakie ona ma szanse na adopcję czy reszę tego uratowanego zycia, które zapewne nie bedzie juz tak sprawne sunia ma spedzić w schronisku???
-
Jedyne co można teraz zrobiś to czekać na reakcje suni na podane natybiotyki, jeżli nastąpi poprawa to napewno przydałby sie domek tymczasowy, aby Koszi doszła do siebie. Weterynarz daje 5%, ze sunia z tego wyjdzie, powiem szczerze ze jak ja zobaczyłam to zwątpiłam moja Luna wyszła z nosówki ale nie było to nosówka w odmianie nerwowej, Cały czas o niej myśle i płakac mi sie chce. Koszi obecnie przebywa w schroniksu, ma dobrą opiekę. Malutka tak sie cieszy jak doniej przychodze próbuje wstać ale rzuca nia na prawą stronę. Zastanawim się czy ja to boli? Przez chwilę miałm wątplowości czy to ma sens czy ona sie nie męczy ale jak zoabaczyłam jaka jest wszystkim zainteresowana, przekonałam sie ze ona chce żyć za wszelka cenę. Jutro juz o 7 będę u malutkiej to dam znać co i jak. Trzeba wierzyć że wyjdzie z tego. Sunia przebywa w schronisku w Rudzie, jej właścicielka bedzie miał wytoczona sprawę sądową o utopienie szczeniat i znęcanie się na sunią.
-
:lol: Postanowiłam opisać historie suni. Ma na imię Koszi i tylko 1,5 roku, teraz uniera:-( , ale nie tracę nadziei, że z tego wyjdzie. [CENTER][B][I]Ile zła może wyżądzić ludzka bezmyślność[/I][/B][/CENTER] Koszi została wyrzucona jako 6 miesieczna suczka, przygarneła ja pewna pani która miałą juz peska i małe mieszkania, aby nie oddawać jej do schroniska zabrała ją jej sąsiadka. To co opiszę jest straszne i zasługuje na największe potępienia...... [CENTER][B][I]Koszi żyła u swej pani ponad rok, w tym czasie zaraz przy pierwszej cieczce pani nie upilnowała suni i tak Koszi urodziła szczeniaki które zostały utopione[/I][/B][/CENTER] . Brak mi jakichkolwiek słów by opisać tragedie tej suni. Co prawda pani pod przymusem wysterylizowała sunie umawiajac się z weterynarzem, że za sterylke zapłaci na raty, do dnia dzisiejszego nie wpłaciła ani jednej raty, bo przecież pieniadze na alkochol są ważniejsze. Koszi nigdy nie była szczepiona zachorowała na nosówke, moze gdyby sunia odrazu była leczona to teraz jej stan nie byłby tak tragiczny, ale przecież po co przejmować się psem który ma zaropiałe oczy potem nos a po tygodniu słania sią na nogach, właścicilka stwierdziła,że jej pies jest zdrowy i leczyć go nie będzie. Sunia żyje dzięki interwencji sąsiadów którzy przymusem zabrali ja do weterynarza. Został wyniesiona w kocu bo o własnych siłach nie była w stanie pojść, diagnoza weta jednoznaczna nerwowa odmiana nosówki. Koszi w tym samym dniu trafiła do schroniska. Gdy dziś ją zobaczyłam łzy pociekły mi po policzkach, Koszi zamerdałą ogonkiem gdy podeszłam ale nie była w stanie zrobic kroku, lizała moja rękę gdy ja głaskałam [I][B]ona chce żyć, za wszelką cenę[/B][/I]. Koszi jest leczona, dostaje antybiotyki i kroplówki tyle można dla niej zrobić, reszta zależy od niej samej, siły jej organizmu. Po wyleczniu istnieje duże prawdopodobieństwo, ze Koszi nigdy nie bedzie juz zdrowym normalnym psem, pozostanie jakiś slad po tej chorobie, wiem jedno jej serce i ogromna miłość do ludzi którzy wyżądzili jej tyle zła pozostanie taka sama. Koszi jest cudownym psem o gołebim sercu. Malutka wierze, ze wyjdziesz z tego, a wtedy zabiore Cię na długi spacer. A to zdjęcia sunci [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img245.imageshack.us/img245/4654/leda1bi.jpg[/IMG][/URL] A to jej smutne oczka. [URL]http://img245.imageshack.us/img245/3769/leda12uh.jpg[/URL] [URL]http://img197.imageshack.us/img197/614/leda20fk.jpg[/URL]
-
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:-( :-( :-( :-( :-( :-( A ludzie wydawali sie tacy fajni, przekonywali że mieli juz psa wiedza jak postępować, a co więcej Nero nie miał być zostawiany sam w domu:roll: Biedaczek znów w schronisku, oby teraz znalazł odpowiedzialną sobę która go pokocha bo coś ciezko mi uwierzyć znajac nera ze niszczy w mieszkaniu, przeciez zostawał sam w domu w schronie jak miał ranke i nigdy niczego nawet nie dotknoł.:( -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
:-( Biedny Piracik znów wylądował na boksie no:-( :-( A tak dobrze czuła sie na duzym placu, owszem pomnie też skakał ale to normalne cieszy się na widok człowieka a co mu pozostało na boksie skomlenie i piszczenie przy drzwiach. Piracik to energiczny pies potrzebuje ruchu i kontaktu z człowiekiem, w boksie w którym był to bidul robiący się coraz grubszy:-( :-( :-( W poniedziałek przyjade do schroniska w odwiedziny do Piracika -
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja przynosza super wieści Nero ma domek, dziś do schroniska przyszło młode małżeństwo co prawda maja małe mieszkanie w bloku ale Neruś napewno będzie miał się dobrze, pan będzie zabierał go z soba do pracy a jest ochroniarzem:lol: Trochę ich przekonywałam bo on taki bieda, że szkoda go na tym boksie jak juz sie zrobił taki fajniusi i udało się po wyciągnięciu go z boksu Państwu odrazu się spodobał polubili się wzajemnie. Obiecali wpaść w po jakimś czasie by pokazać Neruśia i oddać pozyczoną smycz Nerusiu obyś był teraz szczęsliwy z swoim Państwem:loveu: :loveu: :loveu: -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
Maluszek czuje się dobrze, dziś całe rano i popołudnie spędził w koszyczku w biurze potem troszke pospacerował i poszedł pod szczeniakarnie (pomieszczenie w którym przebywa), tam chyba czuje się dobrze Jutro też go wypuszcze niech sobie chłopak troszke pomieszka w biurze przynajmniej ma częsty kontakt z człowiekiem:p -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
Przed chwilką wysłałam Ci zdjecia Piracika w nowej obróżce na meila, nie najlepszej jakosci no ale są :roll: -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
Paczka doszła dziś popołudniu, Piracik dziękuje za smakołyki i śliczną czerwoną obróżkę, wygląda w niej naprawdę uroczo, tak jak ostatnio maluszek podzielił się z innymi psiakami:lol: jest naprawdę kontaktowy i bardzo ugodowy co don innych psów. Tak zaba Piracik jest w szczeniakarni, a w niedzielę jest pan kierownik -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
No to paczka w piątek pewnie dotrze:lol: to się Piracik ucieszy. Jak bedą zdjęcia to Ci zaraz wyśle. W weekend do schroniska zazwyczaj przychodzi wiele młodych wolontariuszy, więc dałam już zalecenie dla nich, aby wyprowadzali maluszka na spacerek zarówno na pola jak i do miasta, troszkę ruchu mu się przyda ni i chłopak sobie t trochę świata zobaczy :lol: -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
Piracik jest mądry i grzeczny, troszkę kuleczka się z niego robi więc rani puszczam go z boksu żeby trochę pobiegał, ale z niego leń jak ktoś z nim jest to chętnie biega zwraca na siebie uwagę ale jak już zostaje sam to spaceruje powoli żeby się nie przemęczyć :lol: a tak pozatym to jest przekochany.... Nareszcie doczekałm się aparatu w schronsiku więc zdjecia będą wyrazniejsze, jak już dojdzie paczka z obróżka to zrobie mu nowe fotki i wyśle. -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
Piracik jest mądry i grzeczny, troszkę kuleczka się z niego robi więc rani puszczam go z boksu żeby trochę pobiegał, ale z niego leń jak ktoś z nim jest to chętnie biega zwraca na siebie uwagę ale jak już zostaje sam to spaceruje powoli żeby się nie przemęczyć :lol: a tak pozatym to jest przekochany.... Nareszcie doczekałm się aparatu w schronsiku więc zdjecia będą wyrazniejsze, jak już dojdzie paczka z obróżka to zrobie mu nowe fotki i wyśle. -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
Biedny ten nasz Piracik. Dziś jak oprowadzałm ludzi po schronisku to on tak biedny stał w kąciku boksu i ich obserwował tym jednym oczkiem, niestety nie spodobał się :-( [B][I]Psinka jest naprawdę kochaniutka, a tak mało osób to zauważa[/I][/B] -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Justyna_wolontariat replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
Biedny Piracik jakoś nikt się nim nie interesuje:-(