serdecznie pozdrawiam,sprawa bardzo ciekawa, a może ta mityczna starsza pani nie była z tamtych stron,lub ma rodzinę gdzieś indziej,i psa wywieziono? W swoim czasie miałam psa wędrownika,bardzo proludzkiego, na jakiś czas zatrzymywał się u kogoś i po kilku dniach czy kiedyś nawet po pół roku, wracał...ci ludzie,u których był,przywiązywali się do niego i wcale nie chcieli z niego rezygnować,raz nawet trzeba go było odbierać w asyście dzielnicowego...no,ale to był ratlerek...
może dopiszcie w ogłoszeniu,że jeśli trafił w dobre ręce,to go nie zabierzecie,chcecie tylko czegoś się o nim dowiedzieć,gdzie jest...