Jump to content
Dogomania

AgaG

Members
  • Posts

    11789
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    23

Everything posted by AgaG

  1. Gosiapk dziękuję. Mam nadzieję, że zrobiłam wszystko, co się dało, ale ta świadomość mi nie pomaga. Pustka po Pomponiu jest straszna
  2. Mój Ukochany maleńki Pomponik nie żyje. :-(:-(:-( Przez kilka dni mieliśmy nadzieję, że nocne jęki to tylko kolejny przejaw demencji i problemów neurologicznych. Niestety. Przestał jeść i pić, coraz bardziej popiskiwał oraz trząsł się.Relanium nie pomogło. Przedwczoraj dostał drgawek, a potem już tylko kręcił się i wydawał z siebie odgłosty świadczące o wielklm cierpieniu. Z płaczem dzwoniłam do jednej z moich wetek doktor Dominiki, która pomimo przebywania poza granicami miasta i późnej pory przyjechała do gabinetu. Z jej pomocą Pomponio utulony i wycałowany przeze mnie odfrunął do krainy, gdzie się nie cierpi. Odfrunął ze swojego przedziwnego świata, którego nie mogłam czasem pojąć. Ale przede wszystkim odszedł z mojego świata bardzo teraz pustego. nigdy o nim nie zapomnę i nigdy nie przestanę go kochać.
  3. I jak teraz wygląda sytuacja sunieczki? zabrana od tego potwora?
  4. Ado oczywiście, że ratowanie pojedynczych psów nie rozwiązuje problemu. Jednak bardzo doceniam tych, którzy podejmują taki trud i z tych schronisk, z których jest to możliwe,adoptują psy już wpisane na listę do Niemiec. Wiem np., że dwa bardzo stare sznaucerkowate psy z Radomska, jeden niewidomy i potwornie wychudzony, drugi bardzo przerażony, już są w Krakowie, uniknęły wywózki do Niemiec dzięki pewnej wyjątkowej osobie.. Oczywiście jak wszyscy wiemy, wiele schronisk jak mieleckie np. nie wydaje psów osobom chętnym na adopcje tu w Polsce, jeśli te psy wpisane zostały na listę niemiecką. W żadnym cywilizowanym państwie nie byłoby to możliwe, ale w Polsce tak się dzieje . Moje doświadczenie jest jedno od czasu, gdy powstał wątek i gdy włożyłam mnóstwo wysiłku w powiadamianie odpowiednich insytucji o procederze wywózek psów: w naszym państwie funkcjonowanie wszelkich służb, instutucji, które powinny się zająć się problemem wywózek i to już bardzo dawno, całkowicie szwankuje. Sprawa bezdomnych zwierząt i ich losu w rzeczywistości żadnych decydentów w ogóle nie interesuje. A to że w mediach od czasu do czasu jakaś sprawa się pojawia, jak widać do żadnych istotnych zmian nie doprowadziło. Jeśli w Polsce możliwe jest funkcjonowanie obozu koncentracyjnego dla psów w Wojtyszkach, to tym bardziej wywózka psów do Niemiec bez kontroli ich losów. Ja niestety nie mam wiary w powodzenie jakichkolwiek swoich dalszych wysiłków. Agnieszka Wypych Zobaczcie w jakich warunkach sa wywożone psy przez niemieckie "fundacje" To nie chinski targ,to Polska https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151638311279275&set=a.10151638305604275.1073741839.831614274&type=1&theater
  5. Trwa akcja ratowania psów przed wywózką do Niemiec min. z Radomska. Biedne stare psy wytypowane do wyjazdu w siną dal na niewiadomy los. podaję link na facebook. Może ktoś pomoże, bo psy z listy jeśli znajdą chętnych mogą zostać adoptowane w Polsce. mhttps://www.facebook.com/events/520336811382263/520354664713811/?notif_t=event_mall_reply
  6. [quote name='Justyna Lipicka']witam, dostałam link do wątku od dorota412. Z bazarku na który ona dawała fanty została jedna rzecz którą ja kupię dla swojej mamy i 50zł przeleję dla Balonika, podajcie nr konta i dane, po 10tym wpłacę. Poza tym jak chcecie to zrobię mu ogłoszenia, ja robię na 10 najbardziej chodliwych portalach, fotki widzę, potrzebny tylko tekst i kontakt:)[/QUOTE] Dopiero teraz zauważyłam wpis. wielkie dzięki.już podaję na pw numer konta. Balonik bardzo potrzebuje ogłoszeń, ja już tracę wiarę, że znajdzie dom. Ps, Justyna masz zapchaną skrzynkę, więc numer nie dojdzie na razie:)
  7. nie jest najgorzej, tylko bardzo trzeba go pilnować, by jadł i nie chudł. Czasem swojej namoczonej karmy hepatic z parówkami w ogóle nie chce, a do niedawna zajadał się tym. Nam morzem też sporo jadł, więc nie wiem, skad ten spadek apetytu. Ostatnio gotuję mu więc ryż z kurczakiem, ale muszę go przekonywać, by jadł. Niestety zdarza się, że chce tylko bułkę drożdżową, a niczego zdrowego nie :( Na szczęście jednak trawi normalnie, choć zwykle wszystko do pieluchy :), wczoraj go kąpałam, więc dziś ślicznie wygląda i ładnie pachnie. Trzyma się Pomponisko jakoś, tylko bardzo bardzo trzeba na niego uważać. Na przykład dwa dni temu zaczepił pieluchą o kable od komputera i tak się w nie pozawijał, że cały był spętany. Dobrze, że mądrala zaczał głośno szczekać, obudził mnie, no i go oswobodziłam :) Jak ktoś ma ochotę wstawić zdjęcia Pompona jeszcze z dworca w Sopocie, gdy wracaliśmy do domu z wakacji, do proszę podać mail i wyślę do wstawienia :)
  8. Ojej może być ciężko o dt, bo to chyba duża sunia?
  9. arinalilu, cudownie, że Blaki ma dom u Ciebie. Co do jego zębów ( to wiem z doświadczenia, bo sama mam zaadoptowane psie staruszki) że trzeba iść do dobrego weta, który oceni stan serca psa itp. i umiejętnie zrobi porządek w paszczy:) nie wiem, gdzie mieszkasz, ale mogę Ci polecić moją wetkę, która moim psim staruzkom zawsze bezbłędnie pomagała. Gabinet przy ulicy Majora "Nasze zwierzaki"
  10. Ostatnio często udaje mi się spotkać Smerfetkę podczas moich spacerów z córcią. Funia kwitnie, przeżywa drugą młodość, a jej pani jest z niej bardzo zadowolona. Mówiła mi wczoraj, że gdy jest przykryta kocem i Fuńka nie ma jak jej wylizywać, liże koc. Gdy zawołałam Smerfi, to podeszła do mnie i merdała bez żadnego lęku. Schroniskową przeszłość i czas dzikości ma już ewidentnie daleko za sobą. Na sczęście też nie choruje. A wygląda naprawdę ślicznie :lol:
  11. Pomponio od paru dni gorzej się czuje. Jest bardzo słaby, nawet na kręcenie się w kółko nie ma siły. Glównie leży, czasem ma problemy z chodzeniem, łapy mu się rozjeżdżają na boki jak żabce i nie może wstać. Niestety stracił też apetyt. Martwię się.:-( oby to było przejściowe.
  12. Zaczynają się jakieś problemy ze zdrowiem Zahira. Zawsze zachowywał czystość, gdy zdarzała mu się biegunka to starał się dolecieć do trawnika, nie sikał w domu nigdy, a dziś w cztery godziny po spacerze na moich oczach podniósł nogę i obsikał ścianę oraz podłogę, wcale mnie nie alarmując, że chce wyjść :( nie wiem,co to znaczy. jutro pójdę z nim do moich wetek i zrobię mu badania, martwię się, bo to dziwne u niego . nigdy się tak nie zachowywał :(
  13. ile sunia waży i jaka Pusia jest do psów, dzieci? Będę pytać, ale istotna kwestia to charakter. Starsze babunie czasem lubią być bardzo charakterne :)
  14. przypominam o psiaku... nadal cisza. płacimy z Olą na hotel i liczymy na cud, ale nie wiem, czy on się zdarzy . Mijają dwa lata i nic
  15. Jeśli ktoś z krakusów ma w hotelu lub na tymczasie sunię młodziutką wilkowatą wysterylizowaną pieska latrerkowatego też musi być młody, kotkę wysterylizowaną młodą, to proszę o foty opis oraz dane kontaktowe na mój mail [email protected] Znajomy koleżanki chce takie zwierzęta adoptować do domu z ogrodem. (oczywiście nie buda :) Obiecałam, że mu wyślę propozycje. Niestety nie mogą to być zwierzaki tzw. trudne, wymagające socjalizacji itd
  16. Pomponio odsypia trudy podróży pociągiem. Jest bardzo zadowolony z powrotu do domu. :p Postaram się znaleźć zdjęcia z podróży robione na dworcu, gdzie Pomponio oczywiście koncertował wystawiając łepek ze swojej torby podróżnej. :loveu:
  17. wielkie dzięki wellington za wstawienie zdjęć.:loveu:a Pomponio ma rzeczywiście wielki urok. nie da się go nie kochać:loveu:Zauważyłaś jakie ma śliczne futerko? :p
  18. Wysłałam morską sesję Pompona do handzi i wellington. :) Pomponisko miał niestety tylko jedną taką sesję, nie tyle dlatego, że w Sopocie jest zakaz zabierania psów na plażę, ale przez swoje osobliwe zachowanie, z powodu którego wzbudzaliśmy sensację. Pomponio nie chce być noszony, wtedy koncertuje w sposób nieprawdopodobnie głośny, nie chce też siedzieć w miejscu - bo też koncertuje, a prowadzenie go na smyczy wymaga dużej koncentracji, by się nie okręcił wokół nóg. Hmm, gdy raz czekałam na męża przed sklepem wraz z Zuzią, która się wydzierała i Pomponem, który okręcał się wokół moich nóg oraz rozdzierająco szczekał, niektórzy ludzie robili nam zdjęcia. Mąż po wyjściu ze sklepu spytał mnie, czy zauważyłam, że otoczył mnie tłumek gapiów. Mam nadzieję, że nieco przesadził. :) Cóż jeszcze: Pomopon rzadko kiedy daje nam przespać całą noc, bardzo też trzeba go pilnować, by wypijał odpowiednio dużo wody, czasem o tym zapomina, albo nie umie znaleźć miski z wodę. Ale apetyt mu dopisuje. Na wakacjach polubił karmę dla psów wybrednych josera, która akurat była dostępna, i gofry :) Kochany Pompon jest silny dla swojej pańci
  19. Chyba się przyzwyczaili do koncertów. Bardzo smutna bardzo wiadomość to taka, że straciliśmy Karlę. Zmarła zupełnie niespodziewanie.:-(:-( :-(Wiedzieliśmy od wetek naszych, że ma poważną wadę serca, ale wydawała się najbardziej żywotnym i energicznym z naszych psów. Bardzo brak mi Karli, to była sunia zakochana we mnie. Dobrze, że Zuzia jest malutka i nawet nie zauważyła, że jest o jednego psa mniej, bo wiem po sobie, że dla dziecka strata ukochanego psa to koszmar.
  20. Na szczęście dzięki mojej wetce zdrowiutka. Już jej przenioskę w kwiatuszki kupiłam do pociągu, mam nadzieję, że daleka podróż jej nie zaszkodzi. a Pomponowi hmm o trzeciej, czwartej nad ranem wydaje się, że jest kogutem i na bardzo wysokich tonach koncertuje. :) Słyszą go nawet ci sąsiedzi, którzy mieszkają dwie klatki dalej :) Też mam dla niego przenioskę, Powoli się pakujemy.
  21. [quote name='KasiaKia']Weta mam na Centralnej, tam jest dyżur do 24, a całodobowa jest chyba Arka? [/QUOTE] ja mam Arkę za daleko, więc na pewno nie wiem.Ale zdaje się, że w nocy jest technik, który w razie czego podłączy psa do kropówki, ale czy wet jest w nocy, nie jestem pewna. Ja bym zginęła marnie bez mojej Gosi wetki i Pani Dominiki. Tyle razy już mi psy ratowały, że nie policzę. Pomidorcia żyje tylko dzięki ich szybkiej interwencji.
  22. [quote name='KasiaKia']Ja przed godziną również myślałam, że wyjdę z siebie... Poszłam na ostatni spacer ze swoim psem. Biegał, bawił się, wszystko było OK. Kiedy go już przypięłam na smycz i miałam wracać, jemu się coś stało! Szedł jakby nie mógł, przystawał, głowa cały czas spuszczona i brało go na wymioty :( I nie wiem co się stało, może coś zjadł, choć wątpię, bo on nawet wody się nie napije poza domem, może go coś ugryzło? Zaniosłam go na rękach, położyłam w domu i obserwowałam. Zaczął ciężko oddychać, nie mógł wstać, więc ja w panikę - tym bardziej, że byłam sama w domu! Zaczęłam na necie szukać wetów od nagłych wypadków i wiecie co? Żaden nie odebrał telefonu! Było już po 23, ale każdy z nich reklamował, że jest pod telefonem całą noc i przyjeżdża do psa! A nie odebrał ani jeden!!! Siedziałam zaryczana próbując się do kogoś dodzwonić, ale na całe szczęście mój piesek wstał, napił się wody i zaczął chodzić - wolno, ale płynnie. Wskoczył na łóżko, przytulił się - nosek ma zimny i wilgotny. Jeśli do jutra będzie jeszcze osowiały to z rana sama z nim pojadę do kliniki. Jednak nie mogę zrozumieć dlaczego nikt nie odebrał? Gdyby to było coś gorszego, gdyby mi zdychał, gdyby miał wypadek?! (odpukać!) Czy znacie jakiegoś weta, który przyjeżdża do domu w nagłych wypadkach nawet w nocy? Bardzo proszę o namiary, bo dziś zrozumiałam jaka jestem bezsilna gdy nie mam auta :([/QUOTE] Ojej Kasiu to koszmar przeżyłaś. Mam nadzieję, że Twój piesek wydobrzał. Jest bardzo ciężko ze znalezieniem pomocy w nocy :(Moja wetka zwykle ode mnie odbiera, ale nie zawsze jest w Krakowie. Do Daisy gdy umierała szykowała się na wyjazd o 4 rano, ale nie zdążyła się nawet ubrać, a Daisy zmarła. Sądzę, że najłatwiej uzyskać taką pomoc nocną od weta, do którego zwykle się chodzi ze swoim psem, ale trzeba o to zapytać. Moja kochana Gosia gdy widzi, że dzwonię w nocy, a jest w Krakowie, to odbiera, bo wie, że skoro dzwonię, jest jakaś katastrofa. Kiedyś jednak inny wet, u którego przez lata leczyłam psy, odmówił mi przyjazdu do domu, choć byłam gotowa zapłacić każdą cenę i wręcz go błagałam. Z drugiej strony czasami weci mówią, że taki przyjazd nawiele da, bo potrzebują sprzętu, leków itd,. które są w gabinecie i i tak każą dowieźć psa. Co do transportu, najlepiej mieć kogoś zaprzyjaźnionego, kto zawsze odbierze telefon w nocy i pomoże w trasporcie. ale wiem, że różnie bywa. My też auta nie mamy, ale moja kochana Ola K. zawsze mi pomaga :) Cudowny człowiek, jakich niestety jest bardzo mało. Jak coś się takiego strasznego dzieje, to zawsze może zadzwonić do mnie i razem coś wymyślimy :) Na przykład zmusimy taksówkarza, by zawiózł psa. :) ja mam zawsze telefon przy łóżku i nigdy go nie wyłączam. Takie przyzwyczajenie byłego już trochę wolontariusza:)
  23. [quote name='handzia']Jak zawsze z bijącym sercem zaglądam tu i jak zobaczyłam buźki z łzami to zamarłam... Ja się czuje Pomidorcia? Może kleszcza złapała?[/QUOTE] Pomidorcia się trzyma, ale bardzo bardzo słaba. Nic tylko leży. Wyniki krwi nie są złe. Odebrałam telefon z gabinetu, że tylko leukocyty bardzo podniesione, co wskazuje na duży stan zapalny,wątroba taka sobie, ale nerki całkiem w porządku. Jednak gdyby z sunią nie było lepiej jutro, muszę ją poddać badaniu rtg. Badanie w kierunku choroby odkleszczowej wyszło ujemnie, więc ciężki stan Pomidorci jest czymś innym spowodowany. Martwię się bardzo, bo Pomidorcia ma coś takiego w oczach, co niestety widziałam już kilka razy u psów, które umierały mi na rękach. Ostatnio u Daisuni mojej ukochanej. mam nadzieję jednak, że antybiotyki pomogą i pocieszam się, że Pomidorcia normalny posiłek zjadła. Handziu Pomponik to nadzwyczaj silny pies :) ostatnio w nocy niestety tak głośno szczeka, że budzi Zuzię i nas, Są to nieprawdopodobne szczeki o bardzo wysokich tonach, wydawane przez psa, któremu się coś wydaje, choć nie wiadomo co. :) Zadziwiające jest to, że ten nasz szaleniec nigdy w swojej wariacji nie ma chwil najmniejszej agresji, To jedyny pies, którego mogę zupełnie bez lęku zostawić sam na sam z Zuzią, nawet z nosem przy jej buzi, Pompon nie zna warknięć, nie używa zębów, nie jest zazdrosny, sama słodycz w tym zwierzaku.:)
  24. Mamy za sobą straszną noc. Myślałam już, że Pomidorcia umrze. Wymiotowiała źółcią, potem :( nawet nie wstawała. Nie ruszała się, dziwne oczy umierającego psa miała :( Moja wetka myślała, że mąż niesie martwego psa. :( temperatura ponad 40 Dziś od rana była na kropówkach, zastrzyki różne dostała. Sikała krwią, teraz czekam na szczegółowe wyniki badań krwi. Dobrze że temperatura spadła i sunia nawet zjadła sporo. Moja wetka jest nadzwyczajna, oby wszystko było dobrze, ale martwię się bardzo bo Pomidorcia ostatnio bardzo słaba była :( a Pompon jak zawsze. Dziś oboje nasikali z Karlitą, musiałam listwy odkręcać w przedpokoju. Winna za mała pielucha chyba, bo się obsunęła.
  25. [quote name='Gosiapk']Ja jeżdżę w miejsca, gdzie nie ma zakazu wchodzenia na plażę z psami i także chodzę dalej od wejścia, gdzie jest mniej ludzi. Tam także dla nas jest przyjeniej, spokojniej i ciszej :)[/QUOTE] nie udało mi się znaleźć takiej oferty, bo albo nie było połączenia bezpośredniego z Krakowa z wagonami sypialnymi albo przede wszystkim możliwości wzięcia czterech psów. :) Niestety w Sopocie jest zakaz wchodzenia z psami na plażę :( ale mam nadzieję, że choć Pompon w pieluchach zostanie wpuszczony, a reszta musi się zadowolić parkiem.
×
×
  • Create New...