Jump to content
Dogomania

AgaG

Members
  • Posts

    11789
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    23

Everything posted by AgaG

  1. Na podstawie swojej wiedzy Figuniu odradzam stanowczo adopcję do Niemiec i jakąkolwiek adopcję zagraniczną. :) Wtykom żadnym i nikogo bym nie ufała. :) Sunieczka powinna moim zdaniem iść do takiego domu, który Ty osobiście, jeśliby naszłaby Cię ochota możesz sprawdzić poadopcyjnie i to bez zapowiedzi nawet. Oczywiście też koniecznie musi iść wysterylizowana. No i koniecznie po podpisaniu drobiazgowej umowy adopcyjnej (w razie potrzeby służę wzorem takiej umowy, z którą zawsze jadę na wizytę przedadopcyjną i tłumaczę chętnemu na psa punkt po punkcie) Pozdrawiam Cię serdecznie i utul małą ode mnie :)
  2. wieści o Karolku bardzo pozytywne, choc troszkę się obawiam, że chodzi luzem jak rozumiem po otwartym terenie...a jak się czegoś przestraszy?? czy wtedy wróci do hotelu?
  3. ręce opadają .... po prostu katastrofa!!!! a ta kolaznka nie ostrzgała, na ile niebezpieczeństw narazony jest pies po tylu latach schronu????
  4. Panna Marple, a ja przesyłam mizianka dla Romusia :)Fenuś większą część dnia śpi, a jego spacerki niestety są krótkie z tego powodu, że niestety nadal nie zaczął na nich chodzić, więc nawet nie wiem, czy zauważył, że pogoda nienajlepsza. :) Dużo lula, zresztą pozostałe psiaki też ospałe. Wczoraj Pomidorci szukałam po całym domu, a ona pod kołderką naszą spała i nawet czubka noska nie wystawiła. :) Po ostatniej kąpieli Fenusiek jest pachnący i śliczny, ale nadal muszę bardzo pilnować, by jadł. Mam stale gdzieś pod ręką dwa małe pojemniczki z odsypanymi karmami, bo Fenuś czasem jedną się nudzi, ale drugiej trochę podje, No i jakoś dzięki temu trzyma wagę. Sądzę, że bez takiego pilnowania schudłby bardzo. Podaję mu też peritol na apetyt. :) .
  5. no to uchyl rąbka tajemnicy. :) jestem bardzo ciekawa, gdzie zamieszkał Murzyn i w jaki sposób znalazł dom,
  6. Asia już zrobiła ogłoszenia suczce Zuzi, Poproszę, by zrobiła i Luckowi. :)Paulina dzięki za informację. Gdybyś mogła jeszcze trochę napisac o historii Iwanka, Zuzi i Murzyna, to byłoby świetnie. :) Lucuś rzeczywiście bardzo miły i kontaktowy. Tyle tych psów do adopcji... jejku i już tyle czasu nie mają domu.
  7. Tak właśnie ją zakładam. Przy moich psach ta metoda się sprawdza. :)No i rzepami można wyregulowac ewentualny nadmiar pieluchy
  8. wiadomo kto go adoptował??? będą jakieś wiadomości? Klika bardzo żal :(
  9. jak sobie obejrzysz pieluchy -pampersy dla dzieci w sklepie, to zobaczysz, że oprócz informacji na opakowaniu o tym, na jakie dziecko (w sensie wagi ) jest pielucha, podany jest też numer pieluchy. Największe pieluchy dla dzieci to są piątki (jeśli chodzi o pieluchy dostępne w zwykłych sklepach). Ty potrzebujesz mniejszą pieluchą taką jak na 11 kilowe czy troche większe dziecko. Takie pieluchy mają numer 3. :) W biedronce takie są np. Być może nawet 2 by wystarczyły, ale trzeba pamiętać, że w przypadku samca pieluchy muszą być ciut większe, by mu zakryły siusiaka częścią chłonną pieluchy a nie samym jej brzegiem, bo wtedy pielucha przecieknie.
  10. Pewnie. :) Dla Marcelka odpowiednia będzie pielucha nr trzy. Jak będzie trochę duża to nie szkodzi, bo i tak rzepami można ten nadmiar zebrać. Oto instrukcja: 1. Przygotowac szelki (o wiele za luźne na psa i mające regulację), Fenomenek ma takie własnie :) założyć tak, by wszystkie części były o wiele za luźne (i te przy szyji i te na klatce) 2. przygotowac gumkę do majtek. 3. pieluchę obejrzeć i znaleźć tę jej połówkę, na której rzepy są bez kleju (u dzieci jest to przód pieluchy:) Wyciąć dwie dziurki u góry tej części pieluchy w odstępie około 7-10 cm od siebie) (Będą one służyły do przewlekania gumek, którymi pielucha będzie podwiązana do szelek na grzebiecie psa). W tej samej połówce pieluchy czyli tej bez kleju zrobić około 2-3 centymetrowe nacięcie na ogon - około 10-12 cm od brzegu pieluchy)i mniej więcej na jej środku. Nacięcie powinno być nie za duże, by nie uciskało ogona, ale i trochę go obejmowało. Nie robić dziury, bo ogon będzie się wtedy chował do pieluchy i psu będzie niewygodnie).. Jeden dość długi kawałek gumki do majtek przewlec przez dziurki. 4. Przewlec delikatnie ogon psa przez nacięcie w pieluszce. Pies powinien być wtedy w pozycji stojącej, Następnie dół pieluchy (tę połówkę z klejem) przeprowadzić pod ogonem, następnie pod brzuchem psa i rzepami z klejem przykleić ją do górnej części pieluchy, Nie zostawiać za dużo luzu, bo inaczej pielucha się zsunie. Dwoma końcami przewleczonej gumki przywiązać pieluchę do części grzbietowej szelek. Należy sprawdzić, by po tym podwiązaniu pies nie miał skrępowanych ruchów. 5. W przypadku samców (zwłaszcza ruchliwych) czasem trzeba jeszcze zastosować dwa osobne podwiązania z gumek dla dolnej części pieluchy do boku szelek. Bo zdarza się, iż siusiak psa wydostaje się poza pieluszkę. 6. Zawsze należy sprawdzić po założeniu pieluszki, czy przykryła to, co powinna, i czy szelki nie krępują ruchów psa. (czasem zdarza się, że podczas snu pies tak przełoży łapę, że poszczególne części szelek znajdują się nie tam, gdzie powinny i szelki go uciskają) Dobrze założona i podwiązana pielucha służy doskonale w przypadku psów nie trzymających siku. Jeśli pies nie trzyma kupki, a nie ma biegunek, też może się przydać, ale zdarzają się wypadki i część kupki i tak wyleci na podłogę. W przypadku piesków mających biegunki pielucha nie da zbyt dużo, bo kupka i tak wypłynie zazwyczaj, a nie wpłynie do pieluchy. Choć sprzątania jest nieco mniej, ) Należy pielęgnować skórę psa, który nosi pieluszki. Chusteczkami dla niemowląt można pielęgnować podczas przewijania, a tak poza tym, to szamponem pielęgnacyjnym dla psów, w którym trzeba kąpać dość często, by pies ładnie pachniał. :) I TU PODKREŚLĘ, ŻE PIES W PAMPERSACH MOŻE ŁADNIE PACHNIEĆ, JEŚLI JEST ZADBANY. :loveu: Niektóre psy mimo wieku i schorzeń myją się. trzeba codziennie zostawić na jakiś czas psa bez pieluszki, by się umył.
  11. masz racje. my Też pozdrawiamy serdecznie Grazynko :) :calus:
  12. Słodzizna lubi teraz bardzo pontoniki, choć na początku się ich bał. :)
  13. A może dałoby się jakiś plakat zafoliowany na boksie powiesić, że tu siedzi Murzyn już od 7 lat !!! serce mi pęka, jak myślę o tym psie :( koszmar po prostu :( tyle lat i nic ! przeniosę tu Twoje zdjęcie tego kochanego biednego psa:
  14. Murzynek baardzo bardzo kochanym psiakiem jest. :) a Jaki jest Lucuś do psów? a po schodach umie chodzić? bo mieszka w boksie niestety :( a wtedy zawsze mniej tego kontaktu z człowiekiem
  15. Bardzo sie cieszę !! hurra !! takie chwile są wspaniałe, kiedy psiak taki zabiedzony i chory zostaje uratowany a teraz ma dom! a wszystko dzięki Wam dziewczyny. Oby i Karol kiedyś też znalazł taki dom jak ta sunieczka!
  16. Bardzo Ci dziękuję. :calus: Lucusia widziałam. On chyba bardzo długo czeka na dom :( a o Murzynka nawet pytałam, bo sądziłam, że może to Murzyn po zmarłym właścicielu wylądował w hotelu. Ale nie, tamten od 7 lat w schronie nadal tam siedzi :(. A Murzynek ten u Pani Bożeny baaaardzo gruby i bardzo miły.
  17. niedługo będą jeszcze śliczniejszy bo dziś go kąpię. Pieluchowce trzeba dość czesto kąpać :) a właśnie kaloryfery zaczęły grzać, więc myslę, że się nie przeziębi)
  18. dziękuję Ci bardzo. Poproszę Asię o zrobienie ogłoszeń i wyróznię je.
  19. Moze dodajcie w ogłoszeniach informację, czy psiak duży czy mały :) Trzymam mocno kciuki za Moruska :)
  20. ja mam zaufanie do hotelu w Niepołomicach pod Krakowem.Mam tam Gucia Jednak nie wiem, czy są miejsca. :( Nie przyszło mi do głowy zapytać. Ta malutka to Daisy... Jejku miałam kiedyś sunię podobną do niej też Daisy ... Będę zaglądać. Bardzo się cieszę, że psy wyszły z tego bagna i zaczynają nowe zycie :)
  21. rozłożenie przepisanyh dawek leków w taki sposób, że Fenomenk więcej sterydu dostaje rano, a mniej popołudniu faktycznie zaskutkowało tym, że prędzej zasypia w nocy, a w dzień jest bardziej aktywny. Widzę Ania, że jesteś specem:) Jednak i tak się wybieram z nim w przyszłym tygodniu do "arki". Zamierzam powtórzyć badania krwi, sprawdzić serce, zapytać doktor, czemu mimo kuracji antybiotykowej Fenio ma "moke oczy" i trochę mokry nos. Od wczoraj podaję Feniowi peritol na apetyt, bo jest dość niewielki. Wysłałam dziś do wellington parę zdjęć ukazujących, jak Fenomenek układa się do nocnego snu. :loveu: Potem mogę cały czas go widzieć ze swojego łóżka :) Fenio ma tyle uroku. Pomimo, że taki Grzybcio z niego i tak mało ma sił, gdy tylko nie śpi, to przy mnie stoi, albo chociaż przyjdzie na chwilę na pieszczoszki. Poprawna witamy :)
  22. Pani Bożena ma u siebie np. uroczą Zuzię. Sunia około 14 kilowa, bura, odrobinę wilczasta, sympatyczna bardzo. Mieszka z drugi psem w boksie zewnętrznym, bardzo lgnie do głaskania :) . Mało adopcyjna jest w tym sensie, że przeciętna z wyglądu i ani mała ani duża. Zwykle na takie psy nikt nie zwraca uwagi, tak jak i na Gucia :( Jej zdjęć nie mam, ale o nie poproszę lub sama pojadę i zrobię :) Zrobiłam natomiast zdjęcia Iwanowi z krakowskiego schronu. Jego pobyt opłacają na spółkę panie, które od dłuższego czasu ratują najbiedniejsze psy z krakowskiego schronu. Przed Iwanem były to bardzo bardzo sędziwe pieski. Iwan jest stary, natomiast trzyma się dość nieźle. Udało mu się wyjść ze schronu dzięki temu, że niedouczeni weci wpisali mu do karty śmiertelną chorobę, której w ogóle nie ma. Iwan ma natomiast chorą tarczycę i dlatego jest bardzo bardzo gruby. Wymaga też diagnostyki serca, bo zaczął kaszleć. Urzekł mnie bardzo :) kochany słodki pies. Wysłałam do wellington jego zdjęcia. Z pewnością o nim nie zapomnę :) :loveu:
  23. Guciosława dojrzałam jeszcze z samochodu Oli. Ganiał po ogrodzie z kilkoma małymi pieskam, z którymi mieszka w pokoju. Obszczekał nas przez furtkę, choć zupełnie niegroźnie. W hotelu czuje się wspaniale i traktuje go jako swój dom. Co prawda chętnie zjadł smaczki z rąk Oli i moich, ale naszą wizytą nie był zachwycony. Wyglądał na zaniepokojonego, że mogłabym go zabrać z miejsca, gdzie po latach nieszczęśliwego życia wreszcie dobrze się czuje. Gucio bardzo ciągnie do swojego domu, za jaki uważa hotel. Zrobiłam mu między innymi takie zdjęcia, na których widać, że chce już iść "do siebie" czeka na otwarcie drzwi od frontu lub od strony balkonu. Mimo że w hotelu mieszka najdłużej, nie łazi po całym domu tak jak reszta psów mieszkających z nim. Woli obserwować wszystko ze swojego kocyka (drzwi od pokoju Gucia sa otwarte na przedpokój połączony z pokojem dziennym). Wyjątek robi, gdy w hotelu nie ma żadnych gości, wtedy zagląda do kuchni czy salonu, ale nadal jest dzikawy. Zrobił ogromne postępy wobec tego jak zachowywał się w poprzednim hotelu. Jednak Pani Bożena mówi, że nie ma zwyczaju np. wskakiwać na kanapę i zachowywać się tak pewnie jak reszta psów. Jest bardzo grzeczny, czyściutki, ale wobec ludzi innych niż opiekunowie bardzo wycofany. Inne pieski pani mieszkające w domu pani Bożeny są bardzo wobec niej ufne również w obecności obcych, Gucio patrzył na mnie spode łba. i na zdjęciach wyszedł fatalnie :) Na smyczy w ogóle nie chodzi. Niestety ale kładzie się, panikuje, usiłuje ją przegryźć. Prawdę mówiąc, nie bardzo wierzę, że znajdę dom, do którego mogłabym go wyadoptować. Adopcja do mieszkania w mieście jest w ogóle wykluczona. Musiałby to być dom z ogrodem i innym psem (ponieważ Gucio uwielbia zabawy z młodszymi psami, wręcz szaleje z nimi), dom doświadczony jeśli chodzi o opiekę nad psami po przejściach, na dodatek taki, któremu uwierzyłabym, że nigdy Gucia nie odda z byle powodu. Niestety ostatnio takie zwroty do hotelu były częste. Wracał pies, który nasikał. taki, który tuptał w nocy i po tygodniu od adopcji właściciele orzekli, że "ma depresję i tęskni za hotelem". Pani Bożena uwielbia Gucia. dawno by go adoptowała, gdyby nie to, że ma kilka swoich psów oraz psów, które zostały u niej porzucone i które utrzymuje. Niewykluczona jest sytuacja, że do tej adopcji Gucia przez panią Bożenę kiedyś dojdzie :) (gdyż jak mi powiedziała bardzo Gucia kochają: ona i jej córka) musiałby jednak znaleźć się dom dla choć jednego mało adopcyjnego psa, którego ma pani Bożena u siebie i na swoim utrzymaniu. Więcej napiszę jutro i przeslę zdjęcia do wstawienia :) Bardzo dziekuję osobom, które niestrudzenie pomagają w utrzymaniu Gucia w hotelu: czyli Oli K (spoza dogo) :calus: i wellington. :calus: (rozliczenie na stronie pierwszej), Bardzo dziekuję też pani Bożenie. :calus: Dzięki niej Gucio jest bezpieczny, szczęśliwy. Cieszy się życiem: pełną miskę, pięknym ogrodem, ciepłym mieszkankiem, i tym, co najważniesze:troską, opiekę, miłościa Człowieka, którego ma blisko.. Dziękuję też nielicznym osobom :) odwiedzającym ten wątek. Dla mnie najważniejsze jest to, że Gucio jest szczęśliwy i bezpieczny. :loveu: .
  24. czasem robale czynią potworne spustoszenia u małych szczeniaczków. Ich toksyny je zatruwają. Oby malutka wyzdrowiała.
  25. jedziemy jutro do Gucia, ale nie wiem, czy się ucieszy. W końcu nie widziałam go dwa lata. Gdyby nie moja dzidzia pewnie by było inaczej, :) ale no niestety Gucio ledwo mnie zna. Mam nadzieję, że nie będzie szaleć na smyczy i pozwoli się sfotografować.
×
×
  • Create New...