Jump to content
Dogomania

zasadzkas

Members
  • Posts

    2371
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zasadzkas

  1. No :oops: załatwiam transport dla jamników do Wrocławia i pomagam Karinie i siedzę przy kompie długo, ale za dużo mam na głowie. Wstyd: zapominać o ulubienicy.
  2. Malamutowate młode psiaki, ok. 9 miesięczne w schronisku w Korabiewicach: DON: [IMG]http://dajmudom.pl/adopcje_zdj/950/mini.jpg[/IMG] [url]http://dajmudom.pl/futro.php?id=950[/url] DAN: [IMG]http://dajmudom.pl/adopcje_zdj/949/mini.jpg[/IMG] [url]http://dajmudom.pl/futro.php?id=949[/url] [URL="http://www.dajmudom.pl"]www.dajmudom.pl[/URL]
  3. Oj, jak cudownie je zobaczyć :loveu: Wydrukuje zdjęcia Karinie, jak będę do niej jechać. Ucieszy się.
  4. Oj, muszę się poprawić. Nikt do mnie nie dzwoni w sprawie suni :shake:
  5. Dziewczyny, założyłam Soni nowy wątek: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2387268#post2387268[/url] Zobaczcie, jakby co, poprawię. Aha, pomóżcie znaleźć jej stary wątek o tej stacji benzynowej, warto podkleić, żeby wszystko mieć razem. Pomóżcie ogłosić gdzie się da, bo ja nie umiem. Serio. Dobrejnocy.
  6. Boże, jak ja się cieszę. Teraz to i nawet Milą dopieor mogę. Tak się bałam. Znalazłaś dla niej tymczas? Jakim cudem? Jesteś czarodziejką.
  7. Co to znaczy, że jej nie dostaniesz? Gdzie trafi?
  8. Masz rację, załóżmy. Jakoś się dodzwonimy. Cudem.
  9. Bardzo proszę szczeniaczkę Ravę ze schroniska w Korabiewicach. Jest w domu tymczasowym już dość długo, nie chcieliśmy, by zdziaczałą w schornie bo zdziczały amstaff to dramat. Trochę podrosła od tamtego czasu. Same dresy się zgłaszają. Koleżanka musiałaby przejść rozmowę pozytywnie. Czy ona jest pełnoletnia? Bo jeśli nie, to tylko rodzice wchodzą w grę. Rava ma tu gdzieś wątek, zaraz znajdę. Tam też są zdjęcia z teraz. Tu ze strony schroniska, tam też są świeże fotki później: [url]http://dajmudom.pl/futro.php?id=944[/url] Tu z dogo: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=31240[/url]
  10. Dom dla Soni właśnie mi domówił. Kurczę, a tak na nich liczyłam. :shake:
  11. Dzięki, to skasuję te fotki wyżej, bo mnie mod załatwi ;)
  12. Karina mieszka między mazowszem a świętokrzyskiem, ma malutkie dziecko, pełno psów na głowie w obu domostwach, jeszcze dodatkowe interwencje. A psy dzikie uciekały przed człowiekiem. Pewnie, że mogła nie zauważyć. Ja je miałam blisko i nie zauważyłam nic a nic.
  13. Jejku, jaki on piękny :loveu:
  14. Dobra, to ostatnie też. Nie, nie ma jej. Ja, niestety jestem dość "lewa" w tych sprawach. Mogę co najwyżej wyprodukować papierowy plakacik na miasto. Po 2 zmianach weterynarzy dopiero ma takiego, który raczej się zgodzi na zawieszenie. W moim prowincjonalnym miasteczku mało jest ludzi górnolotnych. Przyda się wszelka pomoc w ogłoszeniach. Każd emiejsce. Dzięki wielkie.
  15. To ostatnie jest średnie, można je sobie darować.
  16. Radek, dzięki wielkie. W linku w pierwszym poście jest więcej jej zdjęć, może dorzucić ze dwa? Czekaj, zaraz Ci tu wklepię, a potem usunę, bo na stronie shcroniskowej mamy trochę za duże na dgm.
  17. Pekińczyk nie żyje. Ze starości.
  18. To do mnie: 0602 187 712 Ja znam psinę i mam teraz niewiele psów na głowie. Dzięki bardzo za pomoc.
  19. Czy łapówki wchodzą w grę? :evil_lol:
  20. Ja jeszcze nic nie wiem o Soni. Obawiam się, że milczenie kiepsko wróży.
  21. Poproszę numer konta na wpłatę na Dziadka :p
  22. Obstawiam, że wygrasz. Jeśli już się umówiłaś z ciotką i gadałaś telefonicznie. Ach, popierdółki z nich :evil_lol:
  23. Mosii, stara aukcja na bazarku się uaktywniła, a była na Dziadka. Może iść na Twoje konto?
  24. Czekam na odpowiedź. No, schody ekstra, ale jednak półślepaczek. Takie cudo to dom raz dwa znajdzie, jak nie u moich zagapionych przyjaciół, to gdzie indziej. Czekam.
  25. Rozumiem to jako jedno wielkie nieporozumienie. I to nie z Twojej winy. Wierzę, że będzie jej u Ciebie dobrze. Mam taką nadzieję. Nie kłóćmy się bo to jest totalnie bez sensu. Niepotrzebnie nas poobrażałaś. Zobacz wcześniej, Bea po prostu pytała i żądała odpowiedzi. Miała prawo. Nerwy były tu naturalne. Umowa między nami a Azylem była inna. Zwierzę nie jest rzeczą, nie tak łatwo zamienić jeden domek na drugi. Wiem coś o tym, bo sama miałam kiedyś adoptować psa, niewidomego z Krakowa. Załatwienie transportu i przygotowanie domu na przyjęcie niepełnosprawnego psa zajęło mi 10 dni. Co dzień dzwoniłam do schroniska potwierdzając mój przyjazd. W przeddzień adoptowano mojego psa. Bo ja czułam, że on jest mój, że mam już jakieś uczucia względem niego a nie w ogóle psa jakiegokolwiek. Miałam żałobę. Długo się zastanawiałam nad następnym psem, bo bałam się zawodu, trzymałam serce w ryzach, i nie chciałam zdradzić Kresa. Wiesz, ja go nadal pamiętam, choć nawet nie był u mnie w domu. I bardzo przykre były te słowa o własnym interesie, wierz mi. Każdy z nas ponosi jakieś koszty, emocjonalne, czasowe, wreszcie materialne. To kiepski interes. A Bea, której zapewne nie znasz, pomaga jamnikom i jamnikowatym w całej Polsce, najbardziej zapyziałym, które często nie miałyby szans na przetrwanie w schronisku. A z Tobą mam nadzieję spotkać się kiedyś, w przyszłości, raczej wirtualnie, w zupełnie innych okolicznościach przyrody. Ponieważ jesteś tu nowa: kolejną niepisaną zasadą jest to, żeby pisać, co u psa, którego się adoptowało. Wkleić od czasu do czasu pare fotek. Mimo, że wirtualnie, znamy Twoją psinę dłużej niż Ty i życzymy jej, a więc i Wam jak najlepiej. Mimo wszystko. Więc proszę, napisz czasem, jak Śliwka. Czy macie jakieś zwierzę? Jak się układa między nimi? Jak jej włóczykijowata dusza? Itp.
×
×
  • Create New...