-
Posts
3935 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fela
-
Nadal - bo od początku tygodnia - w schronisku jest bardzo biedne szczenie. Rozpacza i dygocze z zimna. Jeśli Legion23 miałby jeszcze chęć powiększyć swoje stadko, hmmm, może by go zabrać? Tym bardziej, że - miejmy nadzieję - wkrótce piatek zostanie marynarzem ;). Legion, co Ty na to?? A za transport i pana Tomka dziękujemy bardzo również Bazyli. Wielkie ukłony. :angel:
-
Maćko, dzięki wielkie za dobre serce i tyle energii! Część Twoih pomysłów już udało się zrealizować - na przykład strona internetowa (jest nawet w tytule topiku ;) ). No i psy też pooddzielane od suk. Jeszcze tylko tych kilka dużych biegjących luzem. :( Stąd siatka potrzebna na kojce. Rybon36 - nie zapominamy o Tobie, absolutnie. Jesteś naszym pierwszym i ostatnim weterynrskim ratunkiem na tym padole! Oczywiście o leku na świerzba też pamiętamy. Jego zaaplikowanie załatwione już jest, tylko trzeba im podwieźć.
-
Niestety, nie starczyło nam czasu w sobotę, by obfotografować wszystkie psiaki. No i sensowny sprzęt fotograficzny padł, więc zdjęcia robiłam takim mniej sensownym. Zresztą - poza aparatami w telefonie - i tak to jedyna cyfrówka na stanie naszego "kółka różańcowego". jedyna zdjęcie Dużego, na którym widać cokolwiek, jest takie: [URL=http://imageshack.us][img]http://img227.imageshack.us/img227/9409/duy3mo.jpg[/img][/URL]
-
Bokserka dostała imię Azalia. Jest młoda (nie ma 2 lat), ale ma spore zmiany na skórze - łyse placki (widać na zdjęciach). Prawdopodobnie z tego powodu pozbył się jej właściciel.Na pewno da się to wyleczyć. Zresztą dopytam w tej sprawie rybona36, czyli Agatę - panią weterynarz, która była z nami wczoraj w schronisku. (Szczegółowa relacja z pobytu za dwie chwile ;), teraz na szybko odpowiadam w sprawie bokserki.) Sunia jest przestraszona - nie wie, co się z nią dzieje. Ale bardzo łagodna - dzieli boks z inną przestraszoną sunią - maleńką Teri. Dobrze sie dogadują. Oto Azalia [URL=http://img509.imageshack.us/my.php?image=azalia41ii.jpg][img]http://img509.imageshack.us/img509/6983/azalia41ii.th.jpg[/img][/URL] [URL=http://img509.imageshack.us/my.php?image=azalia10lc.jpg][img]http://img509.imageshack.us/img509/7043/azalia10lc.th.jpg[/img][/URL] [URL=http://img389.imageshack.us/my.php?image=azalia62fj.jpg][img]http://img389.imageshack.us/img389/8222/azalia62fj.th.jpg[/img][/URL] Azalia w boksie (dzieki pomocy dobrych ludzi, psy nie leżą na gołym betonie): [URL=http://img509.imageshack.us/my.php?image=azalia88kt.jpg][img]http://img509.imageshack.us/img509/1936/azalia88kt.th.jpg[/img][/URL] CZy mogę poprosić kogoś o założenie Azalii wątku (avii, głęboki ukłon w Twoją stronę :) )
-
Tak, Suszka to Zosia. Była szczepiona w czawartek, w niedzielę pani zauważyła zapuchnięte oczka i nosek z wydzieliną, jakby Suszka umoczyła go w soli. W poniedziałek pobiegła z małą do lekarza. I lekarz powiedział, że może to być nosówka. Zapodał witaminy i (chyba?) jakiś antybiotyk, dziś kolejna wizyta. Ale uwaga, to nie musi być nosówka. Mała miała badanie na nosówkę jeszcze na SGGW - wynik ujemny. Teraz nie zrobiono jej żadnych badań, nie pobrano próbek. Mała ma apetyt i zachowuje się normalnie. Pani Grażynka jest ze mną w kontakcie, ma namiary na dobrych psich internistów. Być może to zwykłe przeziębienie. Bardzo wierzę, że tak jest! PS Ale skoro lekarz podejrzewa nosówkę, dlaczego nie zaproponowął badania, nie podał nic wzmacniającego (baypamunu czy surowicy)?
-
Tak, w środku też to jest podzielone na boksy. Budynek z lat 70. pojedynczy pustak, nieocieplony, sklecony dosłownie byle jak. W nocy kiedy jest mróz, tam w środku woda w miskach zamarza! Już teraz. A co będzie zimą? :onfire: Dodam, że budynek nie jest ogrzewany, nie ma żadnej instalacji grzewczej, a wybiegi - to co widać na zdjęciu, nie jest zadaszone. Do srodka psy na łapach wnoszą wilgoć, odchody, wszystko co się da. W środku mają na betonie położone palety - stare i zmurszałe. Od miesiąca - dzieki pomocy i zbiórce zorganizowanej przez Asicę (dzięki jeszcze raz!) psy mają na paletach koce, kołdry etc. Pracownik je wymienia, ale to i tak sprawy nie załatwia - to wszytko moczy się błyskawicznie i gnije.
-
Malawaszko, to staruszek, ma ok. 8-9 lat (na rut oka z odległości). Facet. Sznaucerowato-duży. Bardzo spokojny. Wyślę Ci zdjęcia o dużej rozdzielczości mailem. Niestety, niechętnie wychodził z boksu, więc zdjęć dobrych brak. Dogomaniacy, po cudzie z naszym dziadkiem Klapkiem (a teraz Baltazarkiem) mam odrobinkę nadziei... Asiu, dzięki wielkie - kawał roboty z wklejeniem zdjęć odwaliłaś! A tak wygląda Sznauzerek [URL=http://imageshack.us][img]http://img462.imageshack.us/img462/6279/sznauzerek5lj.jpg[/img][/URL]
-
BARNEY-NARESZCIE SIE UDALO!!!BARNEYEK MA DOMEK!!!
Fela replied to Oleczkaa's topic in Już w nowym domu
W Otrębusach tyle samo - 20 zł. -
BARNEY-NARESZCIE SIE UDALO!!!BARNEYEK MA DOMEK!!!
Fela replied to Oleczkaa's topic in Już w nowym domu
Oleczkaaa, załatwione! Z radością wielką go wymiziam, bo wyglada na miziastego faceta! Nie martw się, wszytko będzie dobrze :). Nie takie "beznadziejne przypadki" załatwialiśmy :). Podaj mi na PW swojego maila, to Ci zdjęcia wszystkie wyślę (bo na forum zamieszczę tylko najładniejsze :) ). -
BARNEY-NARESZCIE SIE UDALO!!!BARNEYEK MA DOMEK!!!
Fela replied to Oleczkaa's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, nóż się w kieszeni otwiera. :evilbat: Ale takie sytuacje się zdarzają i to wcale nie rzadko. Kurczę, wiem cos o tym... Czy można ich uniknąć? Jak? Na pocieszenie mogę tylko powiedzieć, że trafił w dobre miejsce - up. Grażyny źle mu nie będzie na pewno. Tyle, że płacić trzeba - wcześniej czy później, ale zawsze. :( Będę w hoteliku w Otrębusach dziś albo w poniedziałek (u Pandy, jej maleństwa Mikusi, a poza tym zabieram ostatnie dziecko pszenicznej terierki do jej własnego domku :) ). Porobię zdjęcia Barneyowi, to zamiescimy, gdzie się da - na pewno znajdzie dom. Tylko tak moge pomóc, niestety. :( -
Dzięki Marko za pochwałę. Psy w nowych domkach na stronę trafiają tak, że najpierw są umieszczane jako czekające na adopcje, a potem - gdy to szczęsliwe wydarzenie już nastąpi - przenoszone są automatycznie. Tę właśnie procedurę przeszła nasza Gabrysia. Najpierw trafiła na stronę, potem zajrzała do netu pewna pani... Ta pani zauroczona mordą Gabryśki pojechała i ją wzięła. To nasz pierwsza adopcja dzięki stronie (wiem, powtarzam się, ale tak się cieszę!). A udanych adopcji mamy dużo więcej. Dorosłe psy to poza Gabrysią Bety i Morus, a na dobrej drodze jest Elka-Perełka. Poza tym mam nadzieję, że szybko znajdzie dom Elka-Perełka, Panda no i... Greta, która właśnie w tej chwili przyjeachała do domu tymczasowego! No i oczywiście dziadek Klapek, który jest szanownym dziadkiem Baltazarem. A jeśli chodzi o szczeniaki mamy bilans taki (ładnie rymuję, no nie? ;) ): Tryton zwany Tonikiem, Daisy, która jest teraz Tosią, Zosia, która została Sunią-Suszką, Domino, Kruszynka od AśkiK, jej siostra, która poszła do domku za pośrednicwtem p. Joli (tej od dziadka). No i Szczęsciarz Pinem zawany. I jeszcze urwipołeć Elki-Perełki (chyba Kiler będzie się nazywał ;) ). A wkrótce zapewne jego siostra. W tej chwili cztery maleństwa są na kutracji: Myszka u Marki, Mikusia u p. Graźynki, Tequila (owczarkowo-rotkowa sunia) u siostry Owieczki i mała Czarnuszka dziś przywieziona, która trafi pewnie do pani Janiny (aktualnej pani Bety). Niestety, czterech maluchów nie udało się uratować: Wafelka, Chuliganka, Kruszynki Bis i siostry Szczęściarza ['] ['] ['] ['] Wyszło 20 psich żyć. Dziewczyny, dzięki !!! :D Esperanza, Owieczka, czy o któryms nie zapomniałam? PS Wydaje mi się, że właśnie mija miesiąc, odkąd zaczęłyśmy działać w Ostrowi!
-
Esperanza mnie uprzedziła, ale nie mogę sobie darować sobie tej przyjemności. Darujcię więc, że ogłoszę to jeszcze raz (zapowiadałam na innym wątku, że dziś oficlanne, choć wstępne otwarcie): Schronisko w Ostrowi Mazowieckiej ma swoją stronę internetową: [url]www.ostrow.schronisko.net[/url] oraz adres mailowy: [email][email protected][/email] Serdecznie zapraszamy do składania nam wirtualnych wizyt! Proszę też o uwagi i propozycje- wszystkie są mile widziane, w końcu to nasz debiut na stronie. Ostrowskie psy, które czekają na domy, można zobaczyć na naszej stronie, ale także m.in. na stronach [url]www.vetopedia.pl[/url], [url]www.schronisko.net[/url]. Nie ma tam jeszcze wszystkich psiaków ze schroniska, ale będziemy sukcesywnie uzupełniać. To właśnie dzięki tej stronie nasza Szczotka Gabryśka znalazła swój wymarzony dom! Strona powstała w ramach projektu schronisko.net i jest dla nas całkowicie gratisowa (za miejsce na serwerze, utrzymanie, adres etc. nie płacimy nic!). A jej bezpośrednim "sprawcą" jest osobnik o nicku Dyzio Miszcz, który pracował przy tej stronie, zarywając kilka nocy. Dyziu, dziękujemy!
-
Kruszynki już nie ma. Odeszła rano, przed godziną 10. W nocy jej stan gwałtonie się pogorszył. Miała bardzo silną duszność i bardzo silne bóle. Zdecydowaliśmy, że nie ma już sensu przedłużać jej cierpienia. Przepraszam, że daję znać dopiero teraz. Nie byłam w stanie. Maleńka, maleńka Kruszynko. Spij spokojnie. Zostaniesz w naszej pamięci i na tych kilku zdjęciach.
-
Bumbecki, dzięki. Ten mój doktor też z Książęcej - choć klinika ma różne opinie... To doktor Geworgian. Uderzam tam jutro (właściwie dziś). O ile nie będzie za póżno...
-
Avii, dziękuję. Trzeba podjąć decyzję, co dalej. Trzeba zadecydować o losie Kruszynki. Lekarka w klinice zostawia nam decyzję. Mówi tylko: minęło tyle dni, stan się nie poprawia. Sunia jest obolała, apatyczna.... Bywa, że uda się uratować szczeniaka po jeszcze dłuższej chorobie, ale częściej niestety uratować się nie da. Mała jest zmęczona i bardzo obolała. Nie ma wątpliwości, że cierpi. Ale reaguje - Asia mówiła, że dziś jeszcze merdała do niej ogonkiem. Ja widziałam, gdy wzięłam ją na ręce, że dotyk, przytulenie, głaskanie, sprawia jej przyjemność. Czułam to, czułam ją - ciągle jeszcze żywą - przez cieniutką skórkę rozpiętą na drobnych kosteczkach. Co robić? Poddać się, czy jeszcze walczyć? Nie gasząc światełka nadziei, póki jakiekolwiek się tli? Z lekarką uzgodniłyśmy, że zobaczymy, co przyniesie noc i jutrzejszy dzień. I podejmiemy decyzję. Nie sądzę jednak, by nastąpił przełom. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to skonsultowanie się z innym lekarzem. Mam takiego doktora, który uratował moją kotkę z dużo gorszego stanu: ona dosłownie już umarła. Kiedy ją reanimował, już się z nią pożegnałam i zapytałam, czy jest sens ją męczyć. Odpowiedział tylko: poddać można się zawsze. Poddać się najłatwiej. Po reanimacji musiał przeprowadzić punkcję opłucnej (pod narkozą). Efekt? Kotce lekarze dawali maks. 10 dni życia. Minęły 2 lata. Od roku i 11 miesięcy kotka jest wcieleniem energii, miłości i zdrowia. Przepraszam za tę historię nie na temat, ale ciągle mi się ona przypomina, gdy myślę o Kruszynce. Może więc spróbuję jutro dostać się do tego doktora? Ale z drugiej strony, wierzę, że tu gdzie jest mała, także lekarze robią, co w ich mocy. A mała cierpi. Choć cuda się zdarzają. Co robić? :cry:
-
Tak, Kruszynka jest w Multi-Wecie. Bardzo, bardzo potrzebne są kciuki i jak najwięcej gorących myśli o maleńkiej. Chociaż jestem raczej racjonalistką, w takich chwilach wierzę w dobrą energię przekazywaną na odległość. I - myślcie sobie o mnie co chccie - to się sprawdza! A maleństwu teraz bardzo ta energia potrzebna. Niknie w oczach... Ale ciągle jeszcze są szanse. Że będzie żyła. Że będzie radosnym szczeniakiem. Że trafi do kochającego domu. Ciotki, trzymajcie kciuki, proszę. Wieczorem (przed 22.) jadę do maleńkiej. Odwiedzimy ja razem z ASICĄ i zaraz damy znać. Wiem, że na wieści z kliniki czeka wiele osób. Dlaczego takie małe, bezbronne istoty musza tak cierpieć przez człowieka? Bo przecież ktoś najpierw chciał się jej pozbyć. Ktoś w kartonie podrzucił ją i jej dwie siostry do schroniska. A potem nie znalazł się nikt, kto by w porę zabrał, wychuchał, dał dom. Wzięłyśmy ją w ostatnij chwili. Oby nie okazało się, że o jedną chwilę za późno.
-
Wieczorem dzwoniłam do kliniki. Stan maleńkiej bez zmian. Nie jest gorzej. Ale lepiej też nie. Sunia cały czas śpi. Czekamy. Maleńka, trzymaj się, jeszcze troszkę. Zobaczysz, jeszcze będzie dobrze. Ciotki wszystkie trzymają kciuki - jak jeden mąż. :kciuki: I się martwią.
-
Z tego, co wiem, wysokość siatki jest standardowa (chyba 1,5 m albo coś takiego). Tak jak pisała Asia, u małej poprawy nie ma - czekamy, czy zacznie walczyć o życie. Kiedy bierze się ją na ręce, zaczyna cichutko się skarżyć. Potem, spokojniutka, wtula się w człowieka. Odłożona na ciepły kocyk, znów cicho pomrukuje ze skargą. Dlaczego takie maleństwo musi tyle cierpieć? Jest taką bezbronną kruszyną. Łzy się cisną, kedy się na nią patrzy... Zdjęć już nie robiłam, żeby maleństwa nie męczyć. Na szczęście jest pod dobrą opieką. :cry:
-
Dobrze nie jest. Ale beznadziejnie też nie. Mała ma bardzo poważny stan zapalny - wykazało to badanie krwi. Na szczęście poziom czerwonych ciałek jest prawie w normie, nie ma anemii - co przy takich stanach związanych z bardzo silnym zarobaczeniem jest częste. Wtefy potrzebna jest nawet transfuzja. Ale a szczęście na razie nam to nie grozi. Poza tym jelitka są bardzo bolesne - przez cały czas maleństwo dostaje środki przeciwbólowe i rozkurczowe. I kroplówkę z glukozą i solami fizjologicznymi. Wczoraj ciut zjadła, dziś nie chciała. Poziom cukru w normie (na razie nie ma już spadków). Jutro będzie miała robione USG przez b.dobrego lekarza. To nam wiele powie o stanie jej narządów wewnętrznych: nerek, wątroby, trzustki i przede wszystkim jelit. To jelita najbardzie cierpią w wyniku zatrucia toksynami robali. Jeśli będzie w miarę ok. zaczną pobudzać jelitka do pracy. Maleńka leży na poduszce elektrycznej (podgrzewanej), jest przykryta, cały czas pod baczną opieką. Dzięki Asi trafiła w samą porę do szpitala! Dzięki Asi ma szansę przeżyć. Na razie koszty leczenia wyniosły 240 zł. Ile będzie kosztował daszy jej pobyt? Nie wiemy. Na pewno jednak będzie musiała zostać tam jeszcze dość długo. Tak, to droga klinika, ale wierzę, że lekarze tam robią wszystko, by ją ratować, i dobrze się małą zajęli. Moim zdaniem dobrze się stało, że trafiła na Gagarina. Jutro będziemy negocjować dalsze koszty. Zobaczymy, jaki będzie efekt. Ale nawet jeśli trzeba będzie płacić dużo, zlecimy dalsze leczenie. Inna decyzja nie wchodzi w grę. Maleńka cierpi, jest słabiutka i bardzo, bardzo biedna. ALE WIERZĘ, ŻE JĄ URATUJEMY.
-
Dzięki gdgt. A kandydatów na domerk ustawiam juź w kolejce :D