-
Posts
3935 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fela
-
Sterylizacja Dinki już sfinansowana. Beka, wielkie dzięki :Rose:
-
Tak, Dina miała robione badania pod kątem trzustki - nic nie wykazało. Trzustka to był jeden z pierwszych moich pomysłów na to, co może jej dolegać. No ale badania tego nie potwierdziły. Ewa to osoba, która koordynowała akcję sterylizacji, w ramach której Dina trafiła na SGGW. Jeśli chodzi o pieniądze: z kliniką rozliczymy się dopiero po wystawieniu faktury. Natomiast muszę poprosić skarbnika o rozliczenie badań i karmy - zakładałam z konta fundacyjnego, ale zaczyna być tam strasznie pusto :( Dina jadła dotąd Boscha dla aktywnych dużych, może karma się skończyła (a już mogła) i sraczkę ma po jakichś wynalazkach? Dziewczyny, możecie zerknąć, co z karmą? Bo ja jestem ponad 100 km od kliniki.
-
Kochani, dziś najprawdopodobniej Farel będzie w TV. Program "Psie adopcje" w telewizji TTV (można oglądać na platformach cyfrowych, m.in: n -kanał 9; Cyfra+ -kanał 76; n na kartę -kanał 59; Telekomunikacja Polska -pakiet Witaj HD; Cyfrowy Polsat -kanał 104). Oglądajcie koniecznie! Materiał był kręcony jeszcze na SGGW.
-
Dziewczyny, wielkie dzięki za spacery! Ogromne! Są ważne zwłaszcza że teraz studenci raczej z nią nie będą wychodzi (jeśli, to tylko sporadycznie), bo akcja sterylizacji w zasadzie się skończyła. Na razie Diny nikt nie wygania, siedzimy więc cicho i nie pytamy, jak długo będzie mogła być w klinice.
-
DONnka, to nie ten hotelik. My w Teresinie mamy nasze miejsce. Kojce. Dobrzy ludzie, ale spacery raczej w ilości umiarkowanej. No i tam trochę daleko, 40 km od Wawy
-
Tak, mam konto na FB, mamy też naszą stronę [URL="http://www.facebook.com/PsyNiczyje"]www.facebook.com/PsyNiczyje[/URL] (ale ja tego nie obsługuję i ni kak się nie łapię). Jeśli chodzi o opcję (nie adopcję ;-)) zostania odpłatnego, to chyba nie za bardzo. Oni tam nie chcą mieć hotelu czy jak to nazywają przechowalni.
-
Mazowszanko, straaasznie Cię przepraszam, że przyjeżdżałaś na pusto. W niedzielę miało nie być studentów, przyszli z własnej i nieprzymuszonej woli, spontanicznie. Sądziłam, że dziś w ogóle będzie krucho ze spacerami, tak zwykle bywa w weekendy :(
-
Bardzo dziękujemy Ewie Ć. z Warszawy za wpłatę dla Dinki.:Rose: Proszę, by Skarbnik po stronie MA dopisał 100 zł :lol:
-
Bardzo, bardzo dziękujemy tym, którzy już pomogli Farelowi. :Rose: Dziękujemy za wpłaty na konto: MAŁGORZACIE W. z Ostródy BEACIE G. z Warszawy WITOLDOWI S. z Łodzi ELŻBIECIE S. z Łodzi BARBARZE G. z Dębicy IWONIE Ł. z Wołomina MAGDALENIE S. z Jeleniej Góry ZBIGNIEWOWI K. z Łowicza AGNIESZCE G. z Mikołowa BARBARZE W. z Warszawy/Sopotu KRYSTYNIE S. z Krakowa (KICE_KRK Z DOGO) MONICE M. z Warszawy ANNIE K. z Ząbek (jeśli kogoś pominęłam, bardzo przepraszam i proszę o info) Razem z tych wpłat uzbierało się 642 zł Dziękujemy też tym, którzy przekazali gotówkę: JANOWI, MARIANOWI, ANDRZEJOWI, ZOSI, SEBASTIANOWI, A., ROMANOWI i ADAMOWI. W gotówce uzbierało się 695 zł, z tych pieniędzy wydaliśmy 300 zł na karmę hpatic i leki na wynos dla Farela. Zostało 1037 zł. Ale faktura za pobyt w szpitalu wyniesie grubo ponad 1500 zł.:flaming: Jak dostanę fakturę, oczyiście ją udostępnię, będę jeszcze negocjować, ale obawiam się, że wiele nie utarguję: 25 dni pobytu, kilka razy badanie krwi, rtg, usg, kroplówki, leki :( Najbliższe koszty to hotelik: 500 zł miesięcznie karma hepatic (worek 12 kg kosztuje 226 zł, wystarczy pewnie na miesiąc) kolejne kontrolne badania krwi - amoniak i parametry wątrobowe (pewnie ok. 100 zł) uff, mam nadzieję, ze o niczym nie zapomniałam
-
[quote name='inga.mm']czy można zmienić tytuł? Straszliwie straszy. Owczarek Farel - zdążyliśmy przed Panem Bogiem![/QUOTE] Zdążyliśmy?? Wydaje mi się, że tak będzie można dopiero napisać, gdy Farel znajdzie swój dom i swojego człowieka na ostatnie miesiące życia. On najprawdopodobniej domu nigdy nie miał, nie wie, co to znaczy swój, osobisty, jedyny człowiek. Hotel, nawet najlepszy, to tylko hotel. A życia Farelowi zostało naprawdę nie tak wiele. To ostatni dzwonek, żeby zdążyć, żeby jeszcze się przekonał, że życia bywa tez dobre.
-
Oczywiście byłam wczoraj u Diny, była na dwóch spacerakacj, niezadługich, ale zawsze. Sucz czuje się dobrze, chyba nawet za dobrze - potwornie ruchliwa jest, a nie powinna tak szaleć jeszcze. Rana nie wygląda źle, ale trochę podsącza. Będzie dostawać na to jakieś coś wspomagające krzepliwość (przy mnie już dostała). Chcemy ją zostawić w klinice jeszcze co najmniej z tydzień, żeby zobaczyć, czy skóra dochodzi do normy po sterylizacji (jeśli przyczyną były zaburzenia hormonalne powinna się teraz powoli zacząc poprawiać). Na razie nie widać jakichś radykalnych zmian, jest lepeij niż było na początku, ale do ideału baaardzo daleko. To, jak długo jeszcze będzie mogła być w klinice, nie do końca zależy od nas. Ponieważ za pobyt w zasadzie nie płacimy, tylko za leczenie, w każdej chwili możemy zostać uprzejmie pożegnani. Mam jednak nadzieję, że ten tydzień jest pewny. Wydaje mi się, że można powoli zacząć szukać domu, zanim ktoś konkretny się pojawi, minie pewnie jeszcze chwila.
-
Zamieszka w Tomaszowie u Anji, już tam jedzie, a właściwie chyba już dojechał. Dziś na własne oczy widziałam, że jak mu się chce siku to wstaje i idzie do innego pomieszczenia. Przeszedł na własnych nogach spory kawał, pochodził, powąchał i obsikał drzewo. No dobra, nasikał koło drzewa, łapy nie podniósł. Nie wymagajmy za dużo na raz.