Ja nie za bardzo rozumiem, dlaczego lekarze nie za chętnie chcą oddawać sunieczkę. Przecież życie w klinice to taka trochę wegetacja dla małej, a nikt z personelu zabrać jej nie może. Ja na ich miejscu szukałabym domku i jeśli trafiłby się odpowiedni to oddałabym Funię. Do końca życia ma być w klinice?
Albo czegoś tutaj nie rozumiem, sama nie wiem.